Afgańska rodzina uciekła przed wojną. Znalazła schronienie we Wrocławiu

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Farida, Farkhunda i Jamal, to afgańska rodzina, której udało się trafić do Polski 3 miesiące temu. Głód i zimno, z którymi zmagają się ich rodacy na polsko-białoruskiej granicy ich szczęśliwie ominęły. Nie obyło się jednak bez tragicznych wydarzeń i cierpienia. Teraz od 2 miesięcy mieszkają we Wrocławiu i dzięki pomocy organizacji pozarządowych i zupełnie obcych ludzi na nowo układają sobie życie.

Pani Farida jeszcze w Afganistanie współpracowała z polskim rządem. Jako nauczycielka brała udział w projekcie finansowanym przez polski rząd dla afgańskich kobiet. Dzięki temu mogła się złożyć wniosek i trafić na pokład samolotu do Polski. 

Afgański rząd współpracował z Republiką Słowacji, Polską, Norwegią i innymi krajami. Ja brałam udział w projekcie, w którym jeździliśmy po wioskach i rozmawialiśmy z afgańskimi kobietami… One nie umiały pisać, czytać. Uczyliśmy je samodzielności, gotowania, codziennych czynności, a także sposobów na zarabianie pieniędzy. Dlatego, że patriarchat jest tam na tyle silny, że kobiety nie mają własnych pieniędzy. To rodzi przemoc domową, której nasze misje miały zapobiegać – mówi Farida, która uciekła z Afganistanu.

Jak sami przyznają, mieli ogromne szczęście, ale nie wszystkim udało się uciec. 

– Mąż pani Faridy został zabity przez Talibów niedługo przed ich wyjazdem. Przeżyli wiele tragicznych sytuacji, spora część rodziny padła ofiarą rządów Talibów – dodaje Agata Tannenberg-Ratajczak, niezależna aktywistka współpracująca z NOMADĄ.

W Afganistanie zostali synowie pani Faridy, z którymi cały czas ma kontakt. Gdy przez dalekiego znajomego przyjechali do Wrocławiu, tu zajęła się nimi Nomada – Stowarzyszenie na rzecz integracji społeczeństwa wielokulturowego. Organizacja pomogła znaleźć mieszkanie, pomalować je oraz zaopatrzyć w niezbędne sprzęty. 

– Wszyscy czujemy ogromną miłość. To potwierdzenie wszystkiego dobrego, co do tej pory słyszałam o zachodnio-europejskiej cywilizacji. Wszyscy są dla nas mili i bardzo hojni. Chciałabym bardzo podziękować wszystkim, którzy jakkolwiek nam pomogli. Jestem bardzo szczęśliwa, że trafiliśmy właśnie tu. Wyjeżdżając z Afganistanu, mieliśmy tylko to, w co byliśmy ubrani. Wszystkie ubrania, meble, sprzęt dostaliśmy od obcych ludzi – mówi Farida, która uciekła z Afganistanu.

Ja dowiedziałam się o tej rodzinie z takiej grupy wsparcia – Wrocław wita uchodźców. Na miejscu też spotkałam przedstawicieli NOMADY, która oddolnie i systemowo wspiera uchodźców we Wrocławiu. Kiedy na swoje media społecznościowe wrzucałam prośbę o konkretny sprzęt, on pojawiał się w ciągu 24 godzin – dodaje Agata Tannenberg-Ratajczak, niezależna aktywistka współpracująca z NOMADĄ.

Wszelka pomocą, która spłynęła do afgańskiej rodziny, została zorganizowana przez ludzi dobrej woli, ale żeby rodzina mogła tu zostać potrzebne jest wsparcie miasta.

Na pewno potrzebujemy mieszkań. To jest ogromny koszt. Potrzebujemy wielu rzeczy związanych z opieką medyczną i edukacją. To są takie rzeczy, których nie zorganizujemy bez pomocy miasta. Miasto wspiera tego typu działania. Czujemy dobre intencje i chęć szukania dobrych rozwiązań – dodaje Agata Tannenberg-Ratajczak, niezależna aktywistka współpracująca z NOMADĄ.

Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy nadal jest tragiczna. Każdego dnia setki nielegalnych imigrantów próbuje dostać się do Polski. W nocy już od dłuższego czasu temperatura spada poniżej zera. Afgańczycy nie mają dostępu do wody, jedzenia ani opieki medycznej. Nic nie wskazuje na to, że ta sytuacja się zmieni. 

– Tam gdzie jest ból i cierpienie myślę o Afganistanie. Co najgorsze to fakt, że ci ludzie niczym nie zawinili. Dzieci, kobiety, mężczyźni – całe rodziny cierpią. Nie mogą wrócić z powrotem, bo tam trwa wojna. Ktoś zniszczył ich domy, zabił ich dzieci na ich oczach. Takie rzeczy się tam dzieją. Mojego męża zabito na moich oczach. Polacy ewakuowali nas w nocy, nie wiedzieliśmy jak to się wszystko potoczy. Jestem wdzięczna za te pomoc, ale widząc to, co cały czas się tam dzieje, mam poczucie, że to oni są ofiarami tego konfliktu między Polską a Białorusią. Dlaczego muszą płacić taką cenę? – mówi Farida, która uciekła z Afganistanu.

Teraz pani Farida i Farkhunda szukają pracy. Obie mają status uchodźczy i mogą leganie pracować. Syn Jamal będzie chodził do szkoły. W mieszkaniu pani Faridy byliśmy zaledwie godzinę. Mimo że cała rodzina nie mówiła za dobrze po angielsku, starała się nas ugościć najlepiej, jak mogła. 

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy