Baby boom we wrocławskim zoo. Wykluły się cenne gatunki

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
We wrocławskim zoo trwa prawdziwy baby boom - w ostatnich tygodniach wykluło się tu kilkanaście gatunków ptaków - w tym dzioborożec palawański - gatunek zagrożony z powodu kłusownictwa. Wrocławski ogród zoologiczny jest jedynym, w którym rozmnaża się ten gatunek.

Dzioborożec palawański to jeden z najrzadszych gatunków ptaków, narażony na wyginięcie przez działalność człowieka. Tubylcy nazywają go Talusi, w naturze zamieszkuje wyspy Archipelagu Filipińskiego. Duże ryzyko wymarcia sprawiło, że w 2012 roku rozpoczęto program hodowli zachowawczej w zoo we Wrocławiu, Pilznie i Atenach. Cztery lata później w stolicy Dolnego Śląska na świat przyszło pierwsze pisklę. Od początku programu wykluło się kilka osobników, a 19 lipca pracownicy zoo mogli cieszyć się kolejnymi narodzinami.

Trzymamy te ptaki po to, żeby była dostępna pula genetyczna, kiedy w naturze mogłyby te ptaki wyginąć. To się niestety zdarza, więc na całe szczęście udało się z tym gatunkiem taką hodowlę założyć. W ogrodach europejskich tych ptaków jest niewiele, a większość to potomstwo po naszej parze, głównie dlatego, że jesteśmy jedynym ogrodem, który je rozmnaża – mówi Krzysztof Kałużny, kierownik wydziału ptaków we wrocławskim zoo.

A sam sposób pojawienia się na świecie młodych dzioborożców jest niecodzienny. Samica na okres wysiadywania jaj chowa się w dziupli, którą sama zamurowuje, zostawiając jedynie małą dziurę, która służy jej w dwóch celach. Samiec tą drogą dostarcza jej jedzenie.

Samiec cały czas dostarcza pożywienie. Dla niego to też jest trudny moment, dlatego że ma naprawdę dużo roboty. Samica w tym czasie karmi i czyści młode, nie wychodzi w ogóle. Czyści budę z resztek jedzenia i tak dalej, załatwia się w dość charakterystyczny sposób, czego bardzo szybko uczą się młode. Dosłownie przykłada tyłek do tej wąskiej szparki, którą zostawiła i wystrzykuje kał na zewnątrz. Kolejny miesiąc samica siedzi z młodymi w dziupli i dopiero jak młode wyrosną na tyle, żeby były w miarę samodzielne – to zależy ile młodych jest, bo jak jest jeden, to będzie z nim siedzieć dłużej, ale jeśli jest ich więcej, to krócej, bo zwyczajnie zabraknie miejsca – to samica zaczyna się rozkłuwać, czyli skuwa tym swoim potężnym dziobem to, co wcześniej nalepiła i wychodzi – dodaje Krzysztof Kałużny, kierownik wydziału ptaków we wrocławskim zoo.

Młode są na tyle rozwinięte, że w ciągu dnia są w stanie funkcjonować samodzielnie. Rozmiarem przypominają już dorosłe osobniki, ale brakuje im charakterystycznego rogu na dziobie. Ten urośnie w ciągu kilkunastu miesięcy.

Tak naprawdę, jeżeli stworzymy taką stabilną populację tego gatunku w ogrodach zoologicznych, to możemy być spokojni o ten gatunek, bo nawet jeśli zdarzyłoby się, że ptaki zniknęłyby z natury, to mamy wtedy bank genów i możemy kombinować, a gatunek nie jest stracony – podkreśla Krzysztof Kałużny, kierownik wydziału ptaków we wrocławskim zoo.

Dzioborożec palawański to jednak nie jedyny gatunek ptaków, który w ostatnich tygodniach przyszedł na świat we wrocławskim zoo.

Jeszcze nie mieliśmy tak dobrego sezonu. Co prawda, samych ptaków nie jest dużo, ale są w różnych gatunkach i to ciekawszych. Mamy żurawie mandżurskie, bambusówki chińskie, kury bankiwa po raz kolejny. Mamy kiśćce syjamskie, podgorzałki zielonogłowe. To jest dość ciekawy gatunek, bo bardzo rzadki, o jednym z najwyższych statusów zagrożenia, więc cieszymy się, że to się nam udało – podsumowuje Krzysztof Kałużny, kierownik wydziału ptaków we wrocławskim zoo.

Baby boom trwa nie tylko wśród ptaków. W ostatnich tygodniach narodziły się także dikdik i sika.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy