Barszcz Sosnowskiego na Kozanowie. Niebezpieczeństwo dla mieszkańców

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Jesteśmy na wałach przy ulicy Celtyckiej na wrocławskim Kozanowie. Mieszkańcy zgłosili nam, że już miesiąc temu interweniowali w sprawie rosnącego tutaj barszczu Sosnowskiego. W Polsce ta roślina nie bez powodu uznawana jest za gatunek inwazyjny. Oparzenia po niej bywają bardzo bolesne i dotkliwe.

Wały na Grobli Kozanowskiej to miejsce, w którym wrocławianie chętnie spacerują i jeżdżą rowerami. Zagrożeniem jest jednak rosnący tam barszcz Sosnowskiego, roślina niebezpieczna szczególnie dla dzieci i starszych. Przez swoje toksyczne właściwości powoduje groźne i głębokie oparzenia.

Zgłosiłem całe występowanie tego barszczu – prawie od basenu na ulicy Wejherowskiej, tutaj do początku, do wałów – na numer 986 do Straży Miejskiej Wrocławia, i w zasadzie to tyle, co ja i mieszkańcy mogą zrobić, aby jakaś osoba, odpowiedzialna, zaczęła to zwalczać. Tutaj też brakuje odpowiedniej informacji, bo oczywiste jest oznakowanie, natomiast nie jest wystarczające i jak widać, bardzo dużo osób tutaj spaceruje – mówi Bartłomiej Jańczak, mieszkaniec Kozanowa.

Faktycznie, mieliśmy takie zgłoszenia, strażnicy odwiedzili kilkukrotnie to miejsce, ponieważ nie tak łatwo rozpoznać, czy to jest ten barszcz groźny. Ostatnia nasza kontrola 22 czerwca, potwierdziła, że niektóre skupiska tych roślin, mogą być właśnie barszczem Sosnowskiego. W związku z powyższym, ustaliliśmy, że teren należy do Wód Polskich i tutaj już jest obowiązek zarządcy, że zająć się tym problemem dalej, czyli ogrodzić ten teren, ewentualnie postawić tabliczki ostrzegawcze – podkreśla Waldemar Forysiak, rzecznik Straży Miejskiej.

Niestety, nie ma przepisów, które pozwoliłyby wyegzekwować konieczność usunięcia tych roślin. Bartłomiej Jańczak, który mieszka na Kozanowie, poinformował nas o sprawie. Na co dzień pracuje w pogotowiu ratunkowym, podkreśla, że kontakt z barszczem Sosnowskiego może być bardzo niebezpieczny.

Po mniej-więcej około pół godziny, trochę dłużej, na skórze pojawią się opuchnięcia, bąble takie z płynem. Po kilku dniach, ten płyn zejdzie i zostaną mocne ciemnobrązowe, czarne nawet blizny, które bolą – wyjaśnia Bartłomiej Jańczak, mieszkaniec Kozanowa.

Po pierwsze, nie ma jakby żadnych przepisów, które by sankcjonowały to, że ktoś takiego barszczu nie wytnie, nie zabezpieczy terenu. Może do tego dojść, wtedy, kiedy stanie się komuś krzywda. Jeżeli komuś się coś stanie, a właściciel nie wykonał swojej powinności, nie zabezpieczył tego miejsca, nie ogrodził lub nie oznaczył tabliczką, sąd wtedy może uznać, że to jest właśnie wina tego kogoś, kto powinien to zrobić – mówi Waldemar Forysiak, rzecznik Straży Miejskiej.

Na pewno byśmy chcieli, żeby po pierwsze, dobrze było oznakowane, żeby ludzie, którzy tu spacerują byli świadomi – zaznacza Bartłomiej Jańczak, mieszkaniec Kozanowa.

Najważniejsze w takich przypadkach jest, postawienie tabliczki ostrzegawczej, żeby ktoś, kto wchodzi na dany teren, wiedział, że w tym miejscu może go spotkać coś groźnego – dodaje Waldemar Forysiak, rzecznik Straży Miejskiej.

Tabliczki informacyjnej na razie nie ma, dlatego zwracamy państwa uwagę, żeby zachować szczególną ostrożność w tym miejscu. Roślina może poparzyć nie tylko przez samo dotknięcie, wystarczy przejść w bliskiej odległości.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy