Brak maseczki? Skrajna nieodpowiedzialność!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Od soboty 27 lutego obowiązują nowe przepisy. Teraz w przestrzeni publicznej obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa za pomocą maseczki. Przyłbice, szaliki i kominy można zostawić w domu, bowiem noszenie ich również jest niezgodne z przepisami. Niestety, wiele osób lekceważy obostrzenia i wcale nie zasłania ust i nosa, narażając nie tylko siebie, ale także innych. Eksperci apelują, że brytyjska odmiana koronawirusa rozprzestrzenia się w zawrotnym tempie, a brak ochrony w takiej sytuacji to skrajna nieodpowiedzialność.

Takich obrazków nie brakuje. Niestety, coraz więcej osób nie przestrzega obostrzeń i zwyczajnie nie nosi maseczek. Nie mówimy tu już nawet o nieodpowiednim ich założeniu, które nie zasłania nosa, ale o kompletnym braku maseczki i poczucia odpowiedzialność. Za siebie, ale przede wszystkim za innych. 

– Bezwzględnie obowiązkowo. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla tego, że ktoś nie nosi maseczki, z wyjątkiem zaawansowanych sytuacji wyłącznie po decyzji lekarza – mówi prof. Tomasz Zatoński, USK we Wrocławiu.

W obecnym stanie epidemii to jest to po prostu skandal, zbrodnia i przestępstwo. Trzeba takich ludzi ścigać za narażanie innej osoby na ciężki uszczerbek na zdrowiu – dodaje prof. Krzysztof Simon, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu.

W ostatnich dniach, kiedy na dworze zrobiło się dużo cieplej. Wyspa Słodowa zapełniła się szczególnie młodymi ludźmi, którzy nie stosowali się do zasad epidemicznych. Prezydent zapytany o zamknięcie tego miejsca stanowczo zaprzecza i apeluje do mieszkańców, żeby nosili maseczki.

Nie jest wyjściem i rozwiązaniem zamykanie kolejnych przestrzeni publicznych, bo jeśli Ci wszyscy ludzie wyjdą z Wyspy Słodowej i przejdą na bulwary nadodrzańskie, to wtedy mam zamknąć całe miasto? – podkreśla Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

Brak noszenia maseczek to problem dla władz i nie chodzi tu tylko o egzekwowanie przepisów, ale przede wszystkim o coraz szybszy wzrost liczby nowych przypadków. To kolejny dzień, kiedy jest ich kilka tysięcy. Brytyjska mutacja COVID-19, która jest bardziej zaraźliwa, szybciej się też rozprzestrzenia, więc brak maseczek u wielu osób to wielkie ryzyko.

Ja bym powiedział, że jest takie zjawisko wielkiego zmęczenia i wypierania. No co mam powiedzieć? To jest absolutnie nieodpowiedzialna postawa. Tak bardzo nauczyliśmy się żyć dla rzeczy, które są dla nas przyjemnością, że jesteśmy gotowi pojechać na narty lub pójść do restauracji, a więc łamać przepisy, mimo że gdzieś z tyłu głowy jest świadomość, że taka postawa może zabić drugiego człowieka – zaznacza Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski. 

Z jednej strony wszyscy chcemy, żeby pandemia skończyła się jak najszybciej, ale… jeśli wiele osób nie stosuje się do obostrzeń, to sytuacja nie ma szans się poprawić. Obecnie maseczka to podstawa.