Brytyjski pisarz odwiedził więźniów w Zakładzie Karnym w Wołowie

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Codzienność więźniów w Zakładzie Karnym w Wołowie z pewnością nie jest łatwa, ale wielu z nich spędza czas na różnych aktywnościach. Część z nich bierze udział w VII konkursie literackim "W więzieniu pisane". Osadzonych odwiedził brytyjski pisarz Graham Masterton, który zainaugurował kolejną edycję konkursu.
  • Muszę przyznać, że część więźniów już dosyć dobrze znam, gdyż pojawiają się na każdym spotkaniu, przez te siedem edycji konkursu. Tak naprawdę zależy mi na tym, żeby ich zachęcić. Wiem, że zrobili wiele złego, dlatego tutaj są, ale wydaje mi się, że potrzebują inspiracji – mówi Graham Masterton, brytyjski pisarz.

Tomasz Stefańczyk odsiaduje 25-letni wyrok pozbawienia wolności. Do tej pory brał udział w wielu konkursach, ale to będzie pierwszy pisarski. Zamierza opisać prawdziwą historię swojego życia, choć jak zdradza wie, że trudno będzie w nią uwierzyć.

Na dzisiejszym spotkaniu Graham powiedział wszystko, co go interesuje, jakie jego powieści były. Wszystko to, co się wydarzyło u mnie i dlatego postanowiłem opisać całe życie. Nie wiedziałem, jak zapytać, czy mogę opisać wszystko, czy przeczyta? Nie musi tego wydawać, a czy przeczyta to chociaż. Całe moje życie, do momentu pójścia do zakładu karnego, wszystko, co się wydarzyło, to całe nieszczęście, którego nie powinno być. To zamierzam opisać – mówi Tomasz Stefańczyk, osadzony w Zakładzie Karnym w Wołowie.

Osadzeni cały czas mają kontakt z literaturą. Na terenie zakładu karnego od 8 lat raz w miesiącu zbiera się dyskusyjny klub książki.

Polega to na tym, że wszyscy czytamy tę samą książkę i później omawiamy ją na kolejnym spotkaniu. To są różne książki, tak że w tej chwili mamy do omówienia w tym miesiącu książkę Joanny Chmielewskiej. To jest komedia kryminalna. Omawiamy książki sensacyjne, biograficzne. Mogę wspomnieć pierwsze moje spotkanie, pierwsze w ogóle wejście do więzienia. To było osiem lat temu. Więźniowie wybrali temat rzezi wołyńskiej, więc proszę sobie wyobrazić pierwsze wejście do więzienia, pierwsze spotkanie z więźniami i temat rzeź wołyńska. Spotkania z osadzonymi i ich przemyślenia naprawdę, naprawdę są ciekawe – mówi Anna Rębacz, miejska gminna biblioteka publiczna w Wołowie.

Corocznie w okolicach jesieni odbywa się finał. We wrześniu lub październiku podsumowanie z udziałem autora, który wręcza tę pracę, wręcza nagrody za pracę, które osadzeni napisali, wyróżnia poszczególnych tych, którzy nie zajęli miejsc, których prace szczególnie się podobały autorowi – mówi Krzysztof Rogalski, rzecznik prasowy dyrektora Zakładu Karnego w Wołowie.

Bardzo różne są te prace. Część oczywiście to są bardzo bolesne, osobiste świadectwa. Są też opowieści wręcz fantastyczne. Są porywające historie, które prawie są literackie. Są też wiersze, więc za każdym razem, przy każdej edycji, kiedy patrzę na ten przekrój tekstów, to są one bardzo różnorodne – mówi Graham Masterton, brytyjski pisarz.

Myślę, że ma to ogromny wpływ na nich z uwagi na to, że rozwijają swoje umiejętności pisarskie, a także mogą pobudzić wyobraźnię, przez co mogą odkryć w sobie jakieś nowe talenty, które pomogą w momencie opuszczenia jednostki penitencjarnej – mówi Krzysztof Rogalski, rzecznik prasowy dyrektora Zakładu Karnego w Wołowie.

Sam pisarz głęboko wierzy, że ten konkurs jest szansą dla więźniów do wyrażenia swoich emocji. Wśród organizatorów konkursu pojawił się także pomysł na wydanie książki ze zbiorem więziennych opowiadań.

To dopiero początek tego procesu. To znaczy od samego początku myśleliśmy o tym, żeby te opowiadania najlepsze wydać, ale wtedy nie było ich wystarczająco dużo, teraz jest. Więc zamierzam zgłosić się do najlepszych wydawców w Polsce, zapytać, czy są zainteresowani. Jestem przekonany, że będą. Po pierwsze dlatego, że teksty są świetnej jakości, są bardzo ciekawe i można się z nich naprawdę dużo dowiedzieć o tym, jak wygląda życie w więzieniu – mówi Graham Masterton, brytyjski pisarz.

Osadzony Tomasz Stefańczyk kończy swój wyrok, niedługo wychodzi na wolność.

Nie zamierzam tutaj wracać, właśnie będąc tutaj, przez wiele lat się męczył mnie gniew i nienawiść do sytuacji. Poradziłem sobie z tym dzięki też dwóm osobom, które spotkałem. Pomogło mi to pewne rzeczy zrozumieć i wyrzucić z siebie – mówi Tomasz Stefańczyk, osadzony w Zakładzie Karnym w Wołowie.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy