Chaos, drożyzna i niepokój – co przyniosą najbliższe miesiące?

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Chociaż poprzedni rok zostawił po sobie wzrost gospodarczy i niski poziom bezrobocia, Polacy nie mają praktycznie żadnych powodów do zadowolenia. Inflacja za grudzień to rekordowe ponad 8 %, jej poziom jest najwyższy od 22 lat. Niestety, ekonomiści nie mają dobrych informacji - działania Rady Polityki Pieniężnej były spóźnione, a w najbliższych miesiącach będzie jeszcze drożej. Do tego dochodzi zamieszanie w zmianach podatków wprowadzone w ramach Polskiego Ładu - razem chaos, drożyzna i niepokój wśród obywateli.

Mamy jakieś swoje oszczędności, które przez lata wypracowaliśmy, ale czy prowadzenie biznesu polega na tym, żeby wydawać swoje oszczędności tylko po to, żeby być na rynku? Moim zdaniem nie – mówi Krzysztof Krajewski, właściciel piekarni.

Jeśli o 400-500 procent podrożały środki produkcji roślinnej, to mniej więcej w tym zakresie możemy się spodziewać jesienią podwyżek cen żywności w sklepach. Jeśli mąka będzie kosztowała 25 złotych, to chleb nie będzie mógł kosztować 5 złotych za pół kilo – podkreśla Piotr Gajowski, rolnik z powiatu oleśnickiego.

Do końca nie wiem, co mnie czeka. Nie mogę powiedzieć, jakie będę płacił podatki. Nie mam możliwości uzyskania informacji gdziekolwiek – przyznaje Czesław Lenik, właściciel cukierni.

Chaos spowodowany zmianami w i tak skomplikowanym systemie podatkowym sprawił, że polski rząd musiał przepraszać wszystkich, którzy już teraz stracili na Polskim Ładzie. Przy rosnących cenach za energię elektryczną i gaz, przedsiębiorcy nie wiedzą, jak dalej będą prosperować ich firmy.

To, że 17 milionów ludzi będzie miało mniejsze podatki nie, da większej liczby pieniędzy. Gospodarka to nie jest jakaś cudowna formuła. Ktoś musi mieć mniej tych pieniędzy. Mniej będą mieli więcej zarabiający i mniej będą miały przede wszystkim samorządy – wyjaśnia prof. Bogusław Fiedor, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.

Prof. Marian Noga podkreśla, że każdy pracujący powinien móc obliczyć swój podatek bez użycia kalkulatora. Teraz problem z tym mają nawet profesjonalni księgowi i osoby zajmujące się tym od lat. Polski Ład sprawił, że Polacy płacą po prostu wyższe podatki, bo składka zdrowotna wynosi 9%.

Dotychczas, jeśli się komuś wydawało, że miał podatek 17% do 85 tysięcy i potem 32%, to nie ma racji. Bo 1,25% składki zdrowotnej nie można było dotychczas odliczyć. W związku z tym mieliśmy dotychczas podatek 18,25% i 33,25%. W momencie, gdy wprowadzono Polski Ład, to nagle wy wszyscy macie podatki 26% – pierwszy, a drugi – 41% – mówi prof. Marian Noga, WSB we Wrocławiu.

Inflacja za grudzień wyniosła 8,6%. To rekord, ale nie taki, którego chcieliby Polacy. Ceny rosną dramatycznie, a najbliższe miesiące nie przyniosą nic innego.

Inflacja to jest po prostu powszechny podatek, który wszyscy zapłacimy – niezależnie, czy ktoś jest beneficjentem Polskiego Ładu czy będzie na niego świadczył. Większość ludzi te zwiększone koszty mediów, utrzymania mieszkania, domu, używania samochodu będą musiały ponosić. W związku z tymi zmianami związanymi z redystrybucją podatków w ramach Polskiego Ładu, ulegną zmianie ich dochody – podkreśla prof. Bogusław Fiedor, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.

Dlatego każdą złotówkę przed wydaniem Polacy będą oglądać dwa razy. Ekonomiści mówią o tym, żeby racjonalnie wydawać pieniądze i nie ulegać konsumpcyjnej presji w związku z podwyżkami.

Mam pieniądze – widzę, że ceny rosną. One mnie parzą w ręce – ja muszę kupić za to wszystko, co tylko się da, tylko po to, żeby mieć 6 dóbr A. Dlaczego? Bo za kilka dni będzie ich tylko 5 za te same pieniądze. Czy mi potrzebne 6 tych dóbr? Chyba nie, więc o to chodzi, żeby nie dopuszczać do takich zjawisk jak syndrom gorącego pieniądza. Tutaj nawet nie chodzi o oszczędności. Chodzi o to, żeby racjonalnie gospodarować środkami w warunkach odpowiednich. Te warunki są niestety takiej, jak widać – szalejąca inflacja, dużo wyższa od założonej – zaznacza prof. Marian Noga, WSB we Wrocławiu.

Słowo „oszczędzanie” to będzie chyba ulubione słowo 2022 roku, tak myślę. Drożejąca żywność i przede wszystkim – nośniki energii. To wszystko nas przeraża, ale najbardziej te osoby, których dochody w blisko 1/3 poświęcone są wydatkom na żywność – dodaje prof. Bogusław Półtorak, Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu.

Eksperci mówią wprost: inflacja zje to, co obywatele mieli zyskać na Polskim Ładzie.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy