Ciężarna pacjentka z Covid-19 uratowana przez lekarzy w USK. Zastosowano aparat ECMO

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Przez sześć tygodni lekarze z USK, z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii, walczyli o życie ciężarnej pacjentki. Kobieta trafiła do szpitala w 19. tygodniu ciąży zakażona Covid-19. Lekarze stwierdzili, że 100 proc. płuc pacjentki zajętych jest koronawirusem, dlatego natychmiast podłączono ją do specjalistycznej aparatury ECMO. Dziś pacjentka jest już w domu i - miejmy nadzieję - czeka na szczęśliwe rozwiązanie ciąży.

Pacjentka trafiła najpierw do szpitala w Legnicy. Tam jej stan zdrowia dramatycznie się pogorszył i natychmiast przewieziono ją do Wrocławia. Tu podjęto decyzję – chora musi być leczona aparatem do pozaustrojowego utlenowania krwi. 

 – Jeżeli decydujemy się na terapię ECMO, to musimy tę decyzję podjąć jak najszybciej, dlatego że każdy dzień intensywnej wentylacji mechanicznej zmniejsza szansę na powodzenie tej terapii – mówi prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK. 

34-letnia pacjentka przez 6 tygodni była podłączona do ECMO. Niestety, miała wiele trudnych do przewidzenia komplikacji. 

W 3-cim tygodniu terapii, jak zauważyliśmy, że ma masywne zaburzenia krzepnięcia, to podjęliśmy próbę odłączenia ECMO. Wyszczepiliśmy ECMO, wyjęliśmy kaniulę, ale okazało się to nieskuteczne i była kolejna kaniulizacja bardzo skomplikowana i kolejne dwa tygodnie na ECMO. Poza tym miała wiele zdarzeń, które są rzadkie, na przykład małopłytkowość indukowaną heparyną –   mówi prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK.

Potem była odma płucna, konieczność wykonania – mimo ciąży – tomografii komputerowej, krwotoki do oskrzeli. Dzięki współpracy wielu specjalistów – ginekologów, położników, anestezjologów udało się uratować pacjentkę, która niewiele pamięta z tej dramatycznej walki o życie. 

Pamiętam tylko, że trafiłam do Legnicy, potem zostałam przekazana do Wrocławia i potem nie pamiętam już nic. Dopiero jak się obudziłam, to miałam świadomość co się dzieje – mówi pacjentka. 

Kobieta na kilka dni trafiła do kliniki ginekologii i położnictwa i tam była pod opieką specjalistów. 

Czuję się dobrze i cieszę się, że przeszłam na inny oddział i jestem już po wszystkim – mówiła pacjentka. 

Dziś jest już w domu, gdzie czekała na nią dwuletnia córeczka. Ale mogłoby do tej tragedii w ogóle nie dojść, gdyby kobieta zaszczepiła się na Covid. 

Wszyscy pacjenci, których leczyliśmy ECMO byli nieszczepieni.  90 proc. pacjentów, których leczymy na naszych oddziałach jest nieszczepionych. Jeżeli się zdarzają zaszczepieni, to są najczęściej pacjenci onkologiczni, z immunosupresji, hematologiczni. Natomiast ci pacjenci, których leczyliśmy do tej pory prawie wszyscy się nie zaszczepili – dodaje profesor.