Coraz trudniejsza sytuacja w szpitalach

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Sytuacja w dolnośląskich szpitalach jest coraz trudniejsza. Praktycznie nie ma już wolnych miejsc. Pacjenci zakażeni koronawirusem, którzy nie wymagają opieki specjalistycznej i pomocy respiratora odwożeni są do szpitala tymczasowego. Tam zajętych jest już ponad osiemdziesiąt miejsc. Najgorsza sytuacja jest z pacjentami onkologicznymi, bo ci nie mogą czekać. Lekarze twierdzą, że takich chorych nie odsyłają do domu, bo może oznaczać, to dla nich po prostu śmierć.

Pani Dorota od kilku miesięcy źle się czuła. Miała problemy z oddychaniem, była słaba. Teraz wiadomo dlaczego.

— Jakiś guz jest. Na płucach. Chyba trzeba będzie operować –  mówi pani Dorota. 

Teraz konieczne są szczegółowe badania, prześwietlenia, tomografia komputerowa. Z tym nie można czekać – ostrzegają specjaliści. Przeraża ich to, że często pacjenci odkładają wizytę w szpitalu.  

— Jeżeli okazuje się, że pacjent ma przerzuty to szybko galopuje. I wtedy trzeba się zastanowić czy ważniejszy jest lęk przed zakażeniem czy próba podjęcia leczenia – mówi Anna Jajuga, koordynatorka pacjenta onkologicznego, Centrum Raka Płuc w DCChP we Wrocławiu.    

W Dolnośląskim Centrum Chorób Płuc nikt nie odsyła pacjentów onkologicznych. Chorzy nie czekają aż pandemia minie. 

— Te zabiegi we wszystkich takich sytuacjach odbywają się szybko, jeśli to możliwe w ciągu tygodnia, dwóch. Natomiast odwołujemy zabiegi planowe, nieonkologiczne, które mogą poczekać –  mówi Marcin Murmyło, dyrektor DCChP we Wrocławiu. 

— W przypadku naszych pacjentów nie jest możliwe odsuwać przyjęcia do szpitala, to pacjenci onkologiczni. Chodzi o nowotwory i to nowotwory płuc, więc nie możemy tego odsuwać – dodaje Anna Jajuga, koordynatorka pacjenta onkologicznego, Centrum Raka Płuc w DCCHP we Wrocławiu.  

Ale w szpitalach jest inny problem – zaczyna brakować wolnych miejsc, sprzętu, lekarzy. 

— Sytuacja jest bardzo trudna, nie mamy żadnych wolnych miejsc COVID-owych, z respiratorami czy bez. Na miejsce pacjenta, który wychodzi do domu lub umiera już czeka kolejny –  mówi Marcin Murmyło, dyrektor DCChP we Wrocławiu. 

Pacjenci COVID-owi już leczeni są wszystkimi dostępnymi na rynku lekami, podawane jest im także osocze. Ale sytuacja jest trudna. 

— Zespół jest zgrany, wiele razem przeszliśmy, ale zastanawiam się jak długo to jeszcze jesteśmy w stanie wytrzymać – mówi Marcin Murmyło, dyrektor DCChP we Wrocławiu. 

—  Mam dla kogo walczyć. Mam wnuczka – mówi pani Dorota.