COVID-19 zdezorganizował pracę lekarzy!

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Koronawirus zmienił nasze życie. Zamknięte są hotele, kluby fitness, stoki narciarskie, ale niestety COVID -19 nie sprawił, że przestaliśmy chorować na inne choroby. Lekarze alarmują, by nie zwlekać i przychodzić do specjalistów. Niestety, wielu pacjentów taki dostęp ma utrudniony. We Wrocławiu niewiele jest przychodni, które nadal otwarte są dla pacjentów.

Do takich należy specjalistyczna poradnia przy USK we Wrocławiu. Lekarze szacują jednak, że z porad telefonicznych korzysta zdecydowana większość pacjentów, bo ponad 70 procent. Pani Danuta tym razem nie chciała wizyty on-line. 

 — Osobiście przyszłam, bo jeszcze chcę, żeby pani doktor dała mi skierowanie na badanie krwi, bo co pół roku robię – mówi Danuta Nikola, pacjentka przychodni przy ul. Borowskiej. 

Pani Danuta od kilku miesięcy unikała wizyt lekarskich. Obawiała się zarażenia koronawirusem. Teraz przekonała się, że w szpitalu i w przychodni jest bezpiecznie.  

Powinni ludzie przychodzić, mało jest tu wszystkich, bez kolejek – dodaje. 

Pan Arek miał uraz nogi, więc ostatnio był częstym gościem w przychodni. 

Jest trochę strachu, ale widzę, że ludzie oswoili się z tym wszystkim i teraz więcej przychodzą do lekarzy – mówi Arek, pacjent z Wrocławia. 

Pacjenci z obawy przed koroi nawirusem nie zgłaszali się i zachęcamy, żeby korzystali z tych możliwości – mówi Monika Kowalska, rzeczniczka USK we Wrocławiu. 

Z możliwości wykonania np. badań profilaktycznych – gastroskopii lub kolonoskopii. To badania, które wykonane w odpowiednim momencie, regularnie, mogą uratować nawet życie. To zauważają specjaliści. 

Czas działa na niekorzyść pacjenta. Przychodzą w zaawansowanych stadiach choroby, gdzie wyleczalność jest gorsza, droższa, mniej skuteczna – mówi prof. Romuald Zdrojowy, Klinika Urologii i Chirurgii Onkologicznej USK we Wrocławiu. 

Ale jest i inny problem. Wiele specjalistycznych oddziałów, np. urologicznych, zlikwidowano, tworząc miejsca dla chorych na COVID-19. Tak jest m.in. w Szpitalu Wojskowym i w Namysłowie. Tymczasem chorzy urologicznie to w większości pacjenci onkologiczni. Już wiadomo, że odtworzenie tych oddziałów będzie bardzo trudne.

Nie ma lekarzy, bo lekarze w tym czasie znależli inne zatrudnienie, więc nie ma kto leczyć. Ta machina, która do tej pory dobrze funkcjonowała, została zepsuta i potrzeba czasu na to, żeby wrócić do normalnego funkcjonowania – mówi prof. Romuald Zdrojowy, Klinika Urologii i Chirurgii Onkologicznej USK we Wrocławiu. 

Problem jest taki, że wielu pacjentów nie może czekać.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy