Fake newsy w sali pod kopułą. Część 1

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Znów Znajdujemy się w Ossolineum i znów docieramy do miejsc, które na co dzień nie są dostępne dzisiaj jest to sala Pod Kopułą, która doskonale jest widoczna od strony ulicy Grodzkiej od środka zdobią piękne freski. Co one przedstawiają?

Są to piękne malowidła, wykonane przez wrocławskiego malarza, ukazujące sceny nawiązujące do Krzyża Świętego, legendy Krzyża Świętego, do symboliki Krzyża Świętego do znaczenia oczywiście w kontekście Zakonu Krzyżowców z Czerwona Gwiazdą. Widzimy tutaj znaki męczeństwa, o czym najlepiej świadczą freski pokazujące męczeństwo Św. Andrzeja i męczeństwo Św. Piotra. Pokazują także tak krzyż, co symbolizuje scenę z 7 rozdziału  Apokalipsy Św. Jana i nawiązuje do Krzyżowców bo oni, jak wiemy nosili znak krzyża na swoich ramionach. Malowidła, które tu widzimy pokazują nie tylko legendę Krzyża Świętego, nie tylko Krzyż jako znak zbawienia, ale także budują prestiż Krzyżowców, którzy łącząc swoją historię, swój zakon z Krzyżem Świętym, pokazują siebie, jako jego obrońców – tych, którzy na Śląsku aspirują do nazwy zakonu rycerskiego, którzy bronili Krzyża Świętego. Johan Jakub Eisen zostawił na tym malowidle podpis. Nie pozostawia to wątpliwości, co do autorstwa. Wielka sygnatura o autopromocyjnym charakterze. Także nie tylko namalował te freski, ale także się nimi chwalił. Uczynił z nich wizytówkę swoich artystycznych możliwości – mówi prof. Andrzej Kozieł z Instytutu Historii Sztuki, UWr. 

Spotykamy się tutaj z niecodziennej przyczyny,  ponieważ mówimy dzisiaj o fake newsach. Dlaczego znajdujemy się akurat w tej sali, mówiąc o nieprawdziwych informacjach?

Jest to przykład bardzo pięknej, ciekawej sztuki, ale zarazem również miała ona na celu faktycznie wymyślenie swojej własnej historii, swojej własnej legendy założycielskiej, która miała wyprzeć istotne fakty historyczne, które były dosyć skromne. Bo Zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą został założony w XIII wieku w Pradze jako zakon szpitalniczy – mówi Wojciech Gruk z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. 

Dlaczego tak zależało im na tym, żeby ogłosić się z zakonem rycerskim?

Zacznijmy od tego, że zakony nie były sobie równe, były bardziej prestiżowe, mniej prestiżowe.. Zakony rycerskie zawsze należały do ścisłej elity zakonów chrześcijańskich, one miały duże wpływy polityczne, one miały ogromny prestiż, one były podziwiane zwłaszcza w Europie ogarniętej konfliktami religijnymi, które przecież cały czas były na porządku dziennym. Od czasów reformacji szpitalnicy nikogo już nie interesowali, rycerstwo to było coś. Tak więc wpływy polityczne miejsce na sejmach, również dalsze bogactwa, no i cały ten barokowy przepych zastanawiały. Można powiedzieć , że to była strasznie nieskromna epoka, każdy chciał mieć tam jak najwięcej przed swoim nazwiskiem tytułów, jak najwięcej wpływów, nawet jeżeli niewiele znaczyły. Stała za tym  pewna próżność – mówi Wojciech Gruk z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. 

Do szokujących faktów o Krzyżowcach stacjonujących niegdyś w obecnej siedzibie Zakładu Narodowego im. Ossolińskich wrócimy w kolejnej części.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy