Fake newsy w sali pod kopułą. Część 3

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Sala pod kopuła to część Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, która najlepiej widoczna jest od strony ul. Grodzkiej. Na freskach znajdujących się wewnątrz wyraźnie widać motywy krzyża, które połączone są z historią Zakonu Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą. Freski powstały w duchu nieprawdziwej historii, którą zakonnicy upowszechniali, aby stać się zakonem rycerskim, a co za tym idzie, zostać w posiadaniu wszystkich dóbr materialnych, które udało im się zgromadzić.

Można powiedzieć, że ta kopuła jest jednym wielkim kłamstwem. Czy nikt tego wtedy nie sprawdzał?

Od początku oficjalna wersja, ta o pochodzeniu z Jerozolimy, z Ziemi Świętej, była przedmiotem wątpliwości. Pojawiła się dopiero na pewnym etapie, mniej więcej w 16/17 stuleciu i już pierwszy rzetelny historyk zajmujący się historią Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, wrocławski mistrz tego zakonu, zdał sobie sprawę, podchodząc do badań historycznych bardzo rzetelnie, że wiele rzeczy tutaj nie pasuje, że ta oficjalna historia chyba nigdy nie miała miejsca. Napisał swoją wersję wydarzeń i przesłał swoją pracę do swoich zwierzchników. Został za to bardzo skrytykowany, powiedziano mu, że jego ciekawość jest niewskazana, powiedziano mu również że w tę oficjalną wersję historii krzyżowców nie wolno wątpić, ale należy w nią wierzyć. Mistrz był bardzo z tego powodu niezadowolony zresztą temu niezadowoleniu dawał kilkukrotnie wyraz, jednak złamał się i przepisał tę historię forsowaną przez zwierzchników – mówi Wojciech Gruk z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.

Wróćmy jeszcze na chwilę do sali na dole, bo tam czeka nas jeszcze kilka ciekawostek. Stoimy obok dwóch grafik. Dlaczego one są ważne w kontekście krzyżowców?

Wiele tutaj dzisiaj już mówiliśmy na temat wspaniałej barokowej propagandy wizualnej Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, fresków w architekturze monumentalnej. Tutaj mamy przykład trochę innych zastosowań, innej realizacji owej propagandy wizualnej – grafiki przedstawiające dwóch mistrzów Zakonu. Pierwsza z tych grafik, raczej wcześniejsza pokazuje mistrza generalnego Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą, który jest w swoim stylu ceremonialnym. Każdy element jego stroju podkreśla jego rycerskości, szlachectwo -zarówno specyficzna czapka, którą ma na głowie, zapożyczona od Joannitów. To jest przykład grafiki, którą krzyżowcy rozsyłali po Europie w celu osiągnięcia swoich zamierzonych celów propagandowych. Tego rodzaju grafikę dostał między innymi znany jest historiograf, który miał jakoś pominąć Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą w swoim katalogu zakonów rycerskich. Po otrzymaniu tej grafiki i stosownego wyjaśnienia ze strony wrocławskiego mistrza krzyżowców, już tego błędu drugi raz nie popełnił. Natomiast druga grafika cenna jest już choćby z samego faktu, że ukazano na niej budynek, w którym się znajdujemy, czyli klasztor Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą – dzisiejszym Ossolineum. Są tutaj pewne elementy już dzisiaj nieistniejące, między innymi interesująca wieża bramna po stronie zachodniej, nie ma natomiast co do samego człowieka tutaj przedstawione, czyli mistrza za którego urzędowania faktycznie Krzyżowcy osiągnęli wszystkie swoje zamierzone cele, cała ta propaganda w końcu przyniosła sukces. W sumie to lobbowanie na dworze papieskim dało im potwierdzenie swojego rycerskiego statusu, jak również pewne dalsze koncesje. No jest to również człowieka, który doprowadził Krzyżowców wrocławskich do ruiny finansowej, umierając pozostawił klasztor zadłużony na około 260 tys. talarów, czyli kwotę tak astronomiczną, że nie mieli za co pochować jego następcy. Tak więc wirusowe zwycięstwo – mówi Wojciech Gruk z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.

Fake newsy kojarzą nam się ze współczesnością, pewnie ze względu na swoją anglojęzyczna nazwę, jednak jak widać zakorzenienie w historii.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy