Frankowicze

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Wyrok TSUE w sprawie afery frankowej zmienia zasady postępowań o umorzenie lub odfrankowienie kredytów waloryzowanych do franka szwajcarskiego. Chętni mogli się dowiedzieć więcej od ekspertów podczas konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie Wrocławskim.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dał nowe możliwości dla frankowiczów do ubiegania się o umorzenie, a nawet odszkodowanie od banków związanych z aferą frankową. Metody i strategie działania w tych postępowaniach wyjaśniali eksperci podczas konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie Wrocławskim.

  • „Wszystko to jest po to, aby obywatel, klient i konsument w jednej osobie był świadomy gdzie szukać pomocy i na czym polega problem, oprócz tego, że go boli w kieszeni. [Jest to po to, aby – dop. red.]Ci, którzy nie interesowali się lub nie znali na tym, wiedzieli  dokładnie w jaki sposób byli – nie bójmy się tego słowa – oszukiwani."  – tłumaczy Maciej Lisowski, wiceprezes zarządu stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Na konferencji głos zabierali eksperci od prawa i bankowości między innymi współorganizatorzy ze Stworzaszynia Stop Bankowemu Bezprawiu. Wystąpili także radcy prawni, którzy także pomagali w przygotowaniu wydarzenia.

  • „Na ten moment, przy 960 tys. umów kredytowych, według danych z jedenastu banków, do sądów poszło jedynie 16 tys. frankowiczów. To stanowi 1,7 procenta [wszystkich kredytobiorców – dop. red.] Zatem do sądów łącznie, przez okres najbliższych 10-20 lat, pójdzie – tak myślę – maksymalnie 20 procent wszystkich frankowiczów." – przewiduje Paweł Artymionek, radca prawny z Kancelarii Optima Legal Consulting. 

Jak mówią reprezentanci ze Stop Bankowemu Bezprawiu niewiele banków na polskim rynku było niezamieszanych w aferę frankową. Jeden bank nie udzielał kredytów w pseudofrankach w Polsce, po tym jak został ukarany za taką działalność na innych rynkach.

  • „Podam przykład: Ktoś wziął 300 tys. złotych kredytu, wpłacił przez 10 lat około 310 tys. znaczy, że ma nadpłatę 10 tys. a nie 380 tys. do dopłaty w zakresie unieważnienia umowy kredytowej. Jest to wymiana 1 do 1. W przypadku odfrankowienia umowy kredytowej, czyli tej drugiej linii orzeczniczej, kredyt istnieje dalej ale już bez franka. Jest kredyt w złotówkach oprocentowany liborem [bazową stopą procentową kredytów udzielanych na rynku międzynarodowym – dop. red.]. Obie linie orzecznicze są pozytywne dla frankowiczów." – wyjaśnia Paweł Artymionek. 

Eksperci podkreślają, że mała liczba osób które zdecydowały się wstąpić na drogę sądową wynika ze strachu przed bankami, sądami lub z braku funduszy, które mogłyby przeznaczyć na postępowanie. Na drodze stoi także nieznajomość prawnych terminów.

  • „Świadomość tego, że jest ktoś kto sporządza wiążącą informacje z przebiegu sprawy [sądowej – dop. red.] w danym dniu i ogólnie i składa to, np. do posła, który jest członkiem sejmowej komisji do sprawiedliwości i praw człowieka. Jest to przykład monitorowania co się dzieje i wpływa na to, że sędziowie bardzo dokładnie stosują się do obowiązujących przepisów." – opowiada Maciej Lisowski. 

15 stycznia na panelu nieobecna była posłanka do sejmu RP z partii Kukiz '15 – Agnieszka Ścigaj. Przygotowała jednak film, w którym mówiła o roli posła w sprawie frankowiczów. Przez trójpodział władzy, poseł nie może interweniować na poziomie prawnym. Jednak współpraca ze stowarzyszeniami i organizacjami, które pomagają osobom poszkodowanym przez aferę frankową nie jest zabroniona. 

 

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy