„Happy the end”, czyli pośmiertna wystawa prac Konrada i Pawła Jarodzkich

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Zmarli jeden po drugim, najpierw Paweł Jarodzki, lider legendarnej grupy "Luksus", na drugi dzień jego wujek Konrad Jarodzki, architekt członek "Grupy Wrocławskiej" oraz rektor ASP. W przestrzeni Piekarni, w galerii 66P oraz w Galerii Geppart sąsiadują ze sobą dwie wystawy prac tych wybitnych wrocławskich artystów.

Paweł Jarodzki nazywany był polskim Andy Warcholem, jego sztuka w nurcie pop art w sposób trafny, inteligentny i dowcipny nawiązywała do palących kwestii współczesnego świata. Jako profesor prowadził pracownię multimediów na Wydziale Malarstwa i Rzeźby na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, był też kuratorem BWA Awangarda. Koniec i śmierć były częstymi tematami ostatnich prac artysty. Konrad Jarodzki był jednym z ważniejszych współczesnych polskich malarzy, był profesorem i rektorem ASP kształtującym kolejne pokolenia artystów. Jego sztuka abstrakcyjna i surrealistyczna nawiązuje do tematów takich jak trauma wojenna, ludzkie lęki i pragnienia oraz do świata w innym wymiarze. Informacja o ich śmierci zaskoczyła wszystkich, zwłaszcza rodzinę, która postanowiła zorganizować dwie wystawy z pracami artystów.

Ta wystawa, którą tutaj widzimy, wystawa Pawła jest wystawą rodzinną, zorganizowaną przez rodzinę, znajomych, przyjaciół. W większości przez studentów Konrada, czyli autora drugiej wystawy na górze, która jest troszkę inną wystawą niż ta wystawa. Konrad był profesorem Pawła, Paweł studiował u Konrada, u Konrada działo się bardzo dużo rzeczy. W tamtych czasach u mistrza trzeba było malować tak jak mistrz kazał, natomiast u Konrada malowało się zupełnie inaczej, Konrad nie wtrącał się w to co robili studenci, więc pracownia była bardzo otwarta – mówi Renata Jarodzka, malarka, projektantka wnętrz, współzałożycielką 66P.

Paweł zaczynał swoją pracę, swoje studia w pracowni Konrada. To było rzeczywiście takie miejsce gdzie, tak jak zwykle w tamtym czasie, studenci musieli w jakiś sposób malować tak jak mistrz, to Konrad mimo że miał bardzo zdefiniowany swój styl wyrazu pozwalał studentom na bardzo wiele rzeczy i każdy pomysł szalony był dobry. Pod warunkiem, że rzeczywiście był dobry – mówi Rafał Jarodzki, syn Konrada Jarodzkiego, współzałożyciel 66P.

Mimo że ich sztuka różniła się bardzo od siebie to obaj Jarodzcy poruszali często w swojej twórczości ten sam temat.

Właściwie obaj mówili o pewnym istnieniu i postrzeganiu świata, tylko każdy z nich robił to inaczej. Tak jak na wystawie Konrada widzimy najpierw głowy, które są właściwie obrazami abstrakcyjnymi, ale to są reminiscencje głowy rozjechanej przez samochód wojskowy. Później jego zainteresowanie idzie w kierunku spraw niszczenia świata, czyli to jest plener, działania w Turowie, a później mamy takie jego zainteresowanie, które zmierza w głąb materii gdzie maluje kwarki, maluje grawitację, światło – zdradza Rafał Jarodzki.

Paweł i Konrad Jarodzcy odeszli niemal jednocześnie pod koniec 2021 roku. Zostaną zapamiętani jako wrocławianie, którzy odcisnęli piętno na rozwoju kulturalnym miasta.

Rzeczywiście są postaciami, które były ważne dla Wrocławia, dla wrocławskiej kultury szczególnie i byli osobami, które dużo dla miasta zrobiły. Konrad był jednym z inicjatorów przywrócenia Panoramy Racławickiej, później był sekretarzem i doprowadził razem z zespołem do tego, że ta Panorama dzisiaj jest we Wrocławiu. A jeżeli chodzi o Pawła to Paweł był bardziej kontrkulturowy, oczywiście jest dużo takich rzeczy, które zrobił dla miasta. Bo zarówno to jego działanie jako główny kurator w Galerii BWA przez prawie 20 lat spowodowało, że mieliśmy bardzo dużo ciekawych wystaw – dodaje Rafał Jarodzki.

Wystawę można oglądać do 5 marca.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy