“Katastrofa na Odrze pokazała słabość państwa”. Debata o roli administracji

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Od początku katastrofy ekologicznej na Odrze minęły prawie 2 miesiące. Wciąż nie wiadomo jednak, co jest przyczyną śmierci tysięcy ryb i skażenia rzeki. Rząd nie podał oficjalnych informacji, nie przedstawił wyników badań. Zatrucie Odry to nie tylko tragedia dla samej rzeki - według wielu polityków i ekspertów katastrofa obnażyła również słabość polskiego państwa.

-Śledztwo w tej chwili cały czas trwa. Działania były podejmowane praktycznie przez wszystkie służby – od Wód Polskich, po wojewodę, wszystkie możliwe. Śledztwo trwa, poczekajmy spokojnie na wyjaśnienie tego i działania tak naprawdę zaczną być podejmowane, aby rzeczywiście tę Odrę przywrócić do stanu, który był przed. Tutaj planowane są środki z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej lub też z innych instytucji, żeby jak szybko to możliwe przywrócić stan, który był poprzednio – mówi Dariusz Piwoński, Prawo i Sprawiedliwość.

-Zawiodły wszystkie instytucje, które w tym wszystkim funkcjonują. Chciałbym powiedzieć, że to jest tylko i wyłącznie wina jednego rządu, ale byłaby to nieprawda, ponieważ zaniedbanie, jeśli chodzi o politykę rzeczną, to są zaniedbania, które trwają od wielu, wielu lat i dzisiaj obywatele, aktywiści z organizacji ekologicznych mówią: dość” i my też powinniśmy powiedzieć “dość”. To nie powinno wyglądać tak dalej, musimy to zbudować na nowo – mówi Piotr Uhle, Nowa Nadzieja.

-Trzeba powiedzieć, że służba publiczna, która jest związana z prowadzeniem spraw administracyjnych, wymaga pilnej naprawy i za tym stoi cała konieczna reforma tej służby publicznej. Taka reforma nie została podjęta, często służba publiczna jest bowiem takim swoistym łupem politycznym, od tego powinniśmy odejść, jeżeli takim kryzysom chcemy zapobiegać – mówi Jerzy Michalak, Bezpartyjni i Samorządowcy.

-Przecież my tylko mówimy, że jest dobrze albo jest źle, ale przez miesiąc, półtora od momentu, kiedy cała ta akcja się zaczęła, nie sposób wskazać kogokolwiek odpowiedzialnego, a osoby, które zostały wskazane jako jedyne przez premiera, w ich przypadku już z różnych stron pada sformułowanie, że w gruncie rzeczy zostały kozłami ofiarnymi początkowego okresu całej tej sytuacji – mówi Dariusz Stasiak, Bezpartyjni Samorządowcy.

-Oczywiście, że się dowiemy. Tylko to nie jest tak, że po prostu tę przyczynę poznamy. Jak przedstawiciele Platformy Obywatelskiej czy Koalicji Obywatelskiej, bo często te szyldy zmieniają w zależności od poparcia – że przyczyną była rtęć bądź inne przyczyny, rzucali, jak pani marszałek z województwa lubuskiego, a tak naprawdę powodowało to tylko niepotrzebny niepokój i chaos w naszym państwie, kiedy naprawdę za granicą naszego państwa mamy wojnę – mówi Dariusz Piwoński, Prawo i Sprawiedliwość.

-Tak naprawdę chaos i tę taką niepewność powodowały nie głosy zmartwionych, zaniepokojonych ekologów, społeczników lub samorządowców, tylko to, w jak bezradnym położeniu została złapana cała instytucja państwa polskiego przez tę sytuację – mówi Piotr Uhle, Nowa Nadzieja.

-Państwo praktycznie rzec biorąc, nie funkcjonuje. To znaczy obywatele widzą państwo przez pryzmat mediów i widzą “naparzających” się polityków, którzy jakby bardziej reprezentowali mafię niż partie polityczne, które udowadniają sobie jak było źle za poprzedników i jak jest dobrze, kiedy my rządzimy. To jest absurd – mówi Dariusz Stasiak, Bezpartyjni Samorządowcy.

-Mamy do czynienia w Polsce od wielu lat – i to jest zasługa albo bardziej wina – różnych rządów, że nie mamy korpusu służby cywilnej, który byłby polityczny, bo oczywiście musi realizować polityczną wizję rządzących, ale byłby odpartyjniony. Tego odpartyjnienia nie mamy. Szczególnie widać to przy rządach Zjednoczonej Prawicy, bo mamy przecież różne podmioty polityczne, które tę Zjednoczoną, chyba tylko z nazwy, Prawicę tworzą – mówi Jerzy Michalak, Bezpartyjni i Samorządowcy.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy