Lekarze: maseczki niezbędne w walce z Omikronem

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Od 16 kwietnia 2020 roku w Polsce obowiązuje nakaz noszenia maseczek w miejscach publicznych. Na początku można było nosić nawet maseczki materiałowe, ale szybko wycofano się z tego i teraz dozwolone są tylko maseczki chirurgiczne, kupione w aptece. Tak więc w maseczce trzeba być w urzędach, w kinie, sklepie, w komunikacji miejskiej. Tymczasem wiele osób tych przepisów nie przestrzega i nic im nie grozi. Specjaliści podkreślają, że obok szczepień, maseczki powinny być obowiązkowe, bo Omikron naprawdę jest bardzo groźny.

I nie są to przypuszczenia, tylko wynik rzetelnych badań. Poprzednie warianty wirusa nie były takie zaraźliwe.

 – Pierwszy wariant wirusa miał współczynnik zaraźliwości 2,5, Delta prawie 7, a omikron – 10, czyli każda zakażona osoba może zarazić 10 innych. Wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko i w ciągu 2-3 dni podwaja się liczba przypadków – mówi dr Małgorzata Fleischer, konsultantka mikrobiologii USK we Wrocławiu. 

Dlatego szczególnie teraz ważne jest noszenie maseczek. Prof. Jarosław Drobnik nosi ją od początku pandemii.

 – Czy pan może naszym widzom pokazać swoją prawdziwą twarz? Tak, mogę. Zawsze nosi pan ją? Zawsze mam ją na zewnątrz. Prawie zawsze mam ją założoną, zawsze mam ją w ręku i tylko jeśli nikogo nie ma blisko mnie, to tylko jej nie zakładam. A w każdej innej sytuacji mam założoną maseczkę – odpowiada prof. Jarosław Drobnik, naczelny epidemiolog USK we Wrocławiu. 

Niestety, profesor Drobnik i lekarze są w zdecydowanej mniejszości. I o ile wchodząc do szpitala nikt nie kwestionuje obowiązku zakładania maseczki, to w innych miejscach jest to już sporadycznie przestrzegane. I najważniejsze – maseczkę trzeba nosić właściwie.

Maseczka chroni tego, który ją nosi, ale zapobiega rozprzestrzenianiu się wirusa. I teraz jesteśmy na tym etapie, że to noszenie właściwe maseczek jest szczególnie ważne, bo na odporność poszczepienną musimy poczekać, a wirus jest tuż tuż. Teraz będzie szczególnie trudny czas, bo na wirus Delty nałoży się Omikron i wirus grypy – mówi dr Małgorzata Fleischer, konsultantka mikrobiologii USK we Wrocławiu.  

W zeszłym roku zakażeń grypą, mimo braku szczepionek,  było mniej, bo były lockdowny i jednak zachowywano społeczny dystans. W tym roku jest zupełnie inaczej. Dostęp do darmowych szczepionek był, ale chętnych – niewielu. Tak samo jak ze szczepieniami na Covid. Tylko 20 proc. Polaków zaszczepiło się wszystkimi trzema dawkami. 

Zaszczepiony i pojutrze idę na trzecią dawkę. Namawia pan innych by się szczepić? Raczej tak, bo ciężko na Covid zachorowałem i dwa tygodnie ciężko było – mówi Krzysztof Jakimczak, zaszczepiony na Covid. 

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy