Ludzka strona Bitwy Warszawskiej

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
O Bitwie Warszawskiej uczymy się od najmłodszych lat w szkole, powstają na jej temat również filmy, a jak wyglądała ona w rzeczywistości?

Była to wojna światów. Gdybyśmy ponieśli wtedy klęskę, prawdopodobnie nie byłoby ani nas, ani Polski, a na tych ziemiach mielibyśmy jakieś zsowietyzowane społeczeństwo, prawdopodobnie używające języka rosyjskiego i o całkiem innej tożsamości kulturowej, językowej, narodowej – mówi Piotr Galik, kierownik Działu Kartografii Ossolineum.

Nakreślmy czas i sytuację polityczną, w których ta bitwa się wydarzyła.

Był to okres tuż po wielkiej wojnie, nazywanej później I wojną światową, kiedy największe, najpotężniejsze państwa świata były wyczerpane kilkuletnimi zmaganiami na właściwie całej planecie. Zaborcy nie przetrwali tej wojny, rozleciało się imperium Habsburskie, rozleciała się w krwawych konwulsjach rewolucji bolszewickiej Rosja, a cesarstwo niemieckie zostało pokonane zbrojnie na zachodzie i musiało oddać Polsce część zagarniętych w XVIII wieku ziem – mówi Piotr Galik, kierownik Działu Kartografii Ossolineum.

Czy są jakieś przedstawienie ikonograficzne, które upamiętniają to wydarzenie?

Jest ich ogromnie wiele, w latach w drugiej Rzeczypospolitej wojna bolszewicka, w ogóle walki o granice Polski, to był mit założycielski. Wielu artystów tworzyło dzieła związane z tymi właśnie wydarzeniami, z tym okresem dziejów. Do najbardziej znanych należeli Wojciech i Jerzy Kossakowie, legendarni bataliści w Polsce, ale oprócz nich mnóstwo mniej znanych mniej uznawanych przez krytyków czy marszandów, także często autobiograficzne wątki podkreślając, malowało, opisywało, rzeźbiło dzieła sztuki – obiekty, które w znacznej mierze przetrwały do naszych czasów, a te które uległy zniszczeniu z różnych względów, często udało się odtworzyć i tak jak na przykład pomnik legionistów wracających do Kielc już w niepodległej III Rzeczypospolitej wrócił na swoje miejsce, z którego zniknął za sprawą zaborców i okupantów II wojny światowej – mówi Piotr Galik, kierownik Działu Kartografii Ossolineum.

Jak na tych przedstawieniach wygląda ta bitwa, jaki ma charakter?

Jak to w micie założycielskim – charakter heroiczny. To jest nasza najnowsza narodowa epopeja – XX wiek – tragiczny ale też bardzo bohaterski. No przede wszystkim kładziono nacisk na ten przekaz ideowy, na triumf ducha i broni narodowej nad najeźdźcą, który głosił odmienne wzorce cywilizacyjne, polityczne czy społeczne – mówi Piotr Galik, kierownik Działu Kartografii Ossolineum.

Jak rzeczywiście wyglądała ta walka, czym ludzie walczyli, jak się zbierali?

Nie było to nic pięknego, bohaterskiego czy estetycznego. To było ciężko mordercza walka, gdzie w zwarciu krew tryskała, padały okaleczone ciała żołnierzy obu stron, artyleria maszynowa, lotnictwo, wreszcie bagnety, które rozpruwały brzuchy i zabijały w najbardziej okrutny sposób przeciwnika po obu stronach. Ten wizerunek, taki bohaterski właśnie, mityczny, niewiele ma wspólnego z prawdziwym obrazem pola walki. Najbardziej chyba dramatyczny epizod Bitwy Warszawskiej, nazywany też Cudem nad Wisłą, to śmierć kapelana, księdza Skorupki, prowadzącego swoich żołnierzy w pierwszej linii, aż do zwycięskiego ataku. Epizod miał miejsce w pobliżu Warszawy, niedaleko Radzymina, Wołomina, na przedpolach stolicy, tam gdzie w kilkudniowym śmiertelnym boju nasi żołnierze zatrzymali, a później odwrócili Armię Czerwoną na wschód, odpierając bezpośrednie zagrożenie dla Warszawy – mówi Piotr Galik, kierownik Działu Kartografii Ossolineum.

Czy to, że walczących prowadził ksiądz miało symboliczne znaczenie?

To był właściwy szczerze mówiąc przypadek. Straty wśród oficerów były tak wielkie od ognia przeciwnika, że gdy padł ostatni z dowódców żołnierze byli bliscy ucieczki z pola walki, wtedy kapelan przyjął na siebie ciężar dowodzenia i poderwał do ostatniego kontrataku młodych ochotników, którzy zdołali utrzymać ten kryzys pola walki i z kolei załamali tym ostatnim szturmem przeciwnika. Bitwa Warszawska trwała od 13 do 15 sierpnia roku 1920, choć obraz przedstawia swego rodzaju syntezę artystyczną, tutaj mamy do czynienia z kumulacją pewnych zjawisk, które rozciągały się w rzeczywistości na trzydniową bitwę. Przyjęło się powszechnie, że 15 sierpnia jest tym dniem triumfu i odparcia wroga od progu Warszawy – także dlatego, że jest to święto kościelne – mówi Piotr Galik, kierownik Działu Kartografii Ossolineum.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy