Marsz Miliona Serc. Polacy wyszli na ulice Warszawy dwa tygodnie przed wyborami

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Po tym, co w Warszawie wydarzyło się 4 czerwca, jasnym było, że opozycja będzie chciała to powtórzyć. I tak na dwa tygodnie przed wyborami do parlamentu po raz kolejny tysiące Polek i Polaków przyjechało do stolicy, żeby pójść w Marszu Miliona Serc. Każdy z różnych stron Polski, każdy z własnymi powodami, ale coś, co łączyło, to chęć zmian.

– Świerklaniec, tarnogórskie ze Śląska.

– Z Wiednia.

– Z Dolnego Śląska.

Skąd dokładnie?

– Z Jaworzyny Śląskiej.

– Ze Stalowej Woli.

– Z Podkarpacia.

– Z Łodzi.

– My przyjechaliśmy z Lubaczowa, z województwa podkarpackiego .

– Z Cieszyna.

– Przyjechaliśmy z Jarocina. Dwa autokary z małego Jarocina.

– Myślę, że wszyscy mają tą samą taką nadzieję na zmianę. Wierzą w Polskę, taką pozytywną, optymistyczną, demokratyczną, praworządną. Polskę, która szanuje innych – mówi Michał Jaros, przewodniczący Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku.

Dla wielu Polek i Polaków ta niedziela zaczęła się o świcie. Na Dworcu Głównym we Wrocławiu pierwsze osoby pojawiły się przed piątą rano. W samym pociągu było 500 osób, do tego ponad 60 autokarów z samego Dolnego Śląsk. Ci, którzy przyjechali mówili, że emocje były większe niż 4 czerwca. 

– Emocje są po tysiąckroć większe, ponieważ jesteśmy dwa tygodnie przed wyborami. Wyborami, które są istotne, ponieważ od 30 lat jeszcze nie byliśmy w takim punkcie, w jakim jesteśmy w tej chwili po 89’ roku. Zatem emocje są gorące. Przyjechaliśmy właśnie z Wrocławia pociągiem, który przywiózł do nas – pół tysiąca osób. Kolejne autokary dojeżdżają, dojeżdżają z całej Polski, więc spodziewamy się tego miliona serc – mówi Anna Sobolak, kandydatka do Sejmu, Koalicja Obywatelska.

W samo południe Rondo Dmowskiego było już pełne i takie pozostało jeszcze przez kilka godzin. Ci wszyscy, którzy przyjechali do stolicy, wiedzieli, że to ważny moment. 

– Chcę powrotu do normalności. Chcę, żeby „godność” to słowo nabrało ponownie znaczenia tego swojego, właściwego, bo dzisiaj niestety ta władza pozbawia wszystkich godności, nie szanuje lekarzy, nie szanuje pielęgniarek, nauczycieli, sędziów, kobiet. Dlatego jako kobieta jestem tu.

– Bo to, co się dzieje w tej chwili, to jest nie do przyjęcia. To jest nie do zniesienia. To czas na zmiany.

– Jesteśmy Europejczykami, wolnymi ludźmi i chcemy tak żyć, i żeby nasze dzieci tak żyły.

– Chcemy wolnej, uśmiechniętej Polski.

– Wielu moich rodaków, którzy mieszkają za granicą, wierzą w to, że oni o Polsce w ogóle nie decydują, dlatego nie chodzą na wybory. A ja uważam, że jak najbardziej. My, Polacy, którzy mieszkamy za granicą, jesteśmy często ambasadorami naszego kraju i dajemy świadectwo naszemu krajowi.

– Wszyscy tu dzisiaj powinniśmy być. Dlaczego? Dlatego, że robimy to. Ja już mam tyle lat, że nie robię tylko to dla siebie, tylko dla pani, dla mojej synowej, dla moich dzieci i dla wszystkich, bo rzeczywiście Polska na to zasługuje.

– Jesteśmy tutaj, żeby zamanifestować naszą niezgodę na to, co się dzieje w naszym kraju. Byliśmy tutaj także na pierwszej edycji marszu. Jesteśmy teraz również.

– Bo chcę zaprotestować przeciwko temu, co się dzieje w Polsce. Nie mamy demokracji, nie mamy praw kobiet, łamane są prawa kobiet. I to właśnie apeluję dzisiaj do nas kobiet, do wszystkich, które zachęcam, aby przyszły na wybory właśnie po to, żeby zadbać o przyszłość naszą i naszych dzieci – mówi Anna Sobolak.

– Jestem po to, żeby walczyć, walczyć o to, żeby Polska była na arenie międzynarodowej postrzegana jako kraj europejski przede wszystkim i żebyśmy się po prostu nie wstydzili na arenie międzynarodowej.

– Rodzice chcieli przyjechać, i trochę też ja. Teraz, w tej chwili za rządów PiS, to za dużej demokracji nie ma.

– Piękne słowa padły dzisiaj. Zjednoczenie było widać. Życzę nam wszystkim tego, abyśmy mogli tak przez następne lata wspólnie razem pracować.

– Bo chcemy się sprzeciwić temu, co się w tej chwili dzieje. I mamy nadzieję, że w końcu Polska będzie Polską, a nie „Kaczostanem”.

– Długo tu jesteśmy, nogi trochę bolą.

Rodzice dzisiaj namawiali, żebyście tu przyszli? Czy same chciałyście?

– My chciałyśmy.

Zanim marsz ruszył na scenie pojawili się między innymi Donald Tusk, Rafał Trzaskowski, Robert Biedroń, Włodzimierz Czarzasty i gość specjalny Jurek Owsiak. Przekaz był prostu „Chcemy wybiegać w przyszłość i chcemy Polski, która jest dumna”. A jakiej Polski chcieli ci, którzy przyjechali? 

– Chciałbym Polski solidarnej, sprawiedliwej i europejskiej.

– Wolnej, sprawiedliwej, prawdziwie sprawiedliwej. I to chyba wystarczy, bo dalej sobie poradzimy, dalej sobie poradzimy. Tylko, żeby ta Polska naprawdę była dla nas wszystkich, a nie tylko dla jednych.

– Takiej Polski otwartej, takiej, której nie wstydzimy się w Europie. Wielu nas myśli, że w Europie się liczy to, że mamy historię, która pomogła wyzwolić Europę. Na takie nikt dziś nie patrzy. Ja zawsze mówię, że szacunku nie można wymagać, trzeba go sobie wypracować. Nie jak chcemy, żeby inni nas szanowali. My musimy szanować również innych.

– Polski, przede wszystkim tolerancyjnej, ale na takiej zasadzie, żeby każdy miał równe prawa w Polsce. Po to, żeby każdy w Polsce miał dla siebie miejsce. O takiej Polsce marzę.

– O takiej, w której wszyscy są doceniani i niedyskryminowani.

– Myślę, że przede wszystkim wolnej dla moich dziewczynek, żeby mogły o sobie decydować, wybierać, żeby nikt im nic nie narzucał.

– Polski normalnej dla moich dzieci. Polski, w której nie musiałabym się obawiać o ich los, o ich przyszłość, w której mogliby dokonywać takich wyborów, jakie chcą. Polski, która jest w Unii Europejskiej.

Trasa od Ronda Dmowskiego aż do Ronda „Radosława”, to były 4 km, 4km pełne ludzi. 

– Myślę, że każdy z nas spodziewał się tego, że będzie dużo ludzi, a było jeszcze więcej niż się spodziewaliśmy. To było takie swoiste wsparcie, które każdy sobie nawzajem udzielał przed tymi ostatnimi dniami, na tej ostatniej prostej kampanii wyborczej – mówi Michał Jaros, przewodniczący Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku.

– Emocje są wielkie, emocje są budujące. Było nas prawie milion osób na tym marszu, gdzie dochodzą głosy z obozu rządzącego, że było nas 100 tysięcy. Była moc, była siła. Chcemy Polski solidarnej, wolnej, demokratycznej i kobiety na wybory. My, kobiety, te wybory naprawdę wygramy. Było dużo kobiet, były dzieci. Moc jest niesamowita – mówi Anna Sobolak, kandydatka do Sejmu, Koalicja Obywatelska.

Zgromadzeni często wspominali, że wolność, to możliwość wyboru. Ten każdy z nas będzie miał 15 października.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy