Miliony euro kary dla Polski. Co z kopalnią Turów?

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Pół miliona euro czyli 2 miliony 300 tysięcy złotych dziennie. Tyle wynosi kara nałożona na Polskę przez Trybunał Sprawiedliwości UE w związku z działalnością kopalni węgla brunatnego Turów. Kara to wynik konfliktu między Polską a Czechami. Południowi sąsiedzi zarzucają nam działanie niezgodne z unijnym prawem przy przedłużeniu koncesji na dalsze funkcjonowanie odkrywki. Ta obniża poziom wody pitnej po ich granicy. W maju TSUE nakazało Polsce wstrzymanie pracy kopalni do czasu rozstrzygnięcia sporu. Mimo tego, kopalnia wciąż działa.

– Powinniśmy coś zrobić, żeby jednak nie płacić tej wielkiej sumy pieniędzy, na którą nas „de facto nie stać”. Jestem przerażona, bo to też pokazuje jak nie jesteśmy przygotowani do bezpiecznej transformacji energetycznej. Wiemy przecież, że 5 procent wytwarzanej energii pochodzi właśnie z Turowa i jest to naprawdę olbrzymie przedsięwzięcie. Wiemy dobrze, że pracuje tam ponad 3 tysiące ludzi i jakie konsekwencje niesie ze sobą zamknięcie kopalni. Natomiast do tego wszystkiego można się było przygotować i powinniśmy być przygotowani. Mam nieodparte wrażenie, że nie do końca mamy połapany plan przejścia Polski do takiej sprawiedliwej transformacji energetycznej – mówi Magdalena Piasecka, Nowoczesna Plus.

Polski rząd jest na stanowisku, że nie musimy płacić i płacić nie zamierzamy. Nie pozbawimy ludzi pracy i energii, w związku z czym, po pierwsze, będziemy korzystali ze ścieżki odwoławczej, którą mamy. Po drugie, o czym już Pani radna wspomniała, zgadzam się, że każda kopalnia, każde złoże węgla ma ograniczone zasoby i kiedyś się wyczerpie. Nie może to natomiast następować w trybie administracyjnym. Bardzo jednak przestrzegam przed mówieniem o transformacji energetycznej, czy o powoływaniu się na transformację energetyczną, dlatego, że za tym hasłem kryje się wygaszenie kopalni – mówi Andrzej Kilijanek, Prawo i Sprawiedliwość.

Nie chodzi tylko o zamknięcie kopalni, tylko o kary nałożone przez Trybunał Sprawiedliwości na nas. Myślę jednak, że jest to nieuchronna kara. Możemy sobie pisać odwołania, a w tym czasie będziemy musieli płacić te pieniądze, a za to nie zapłaci Polska, polski rząd, tylko zapłaci Pan, Pani, wszyscy Polacy. Te pieniądze, zamiast pójść na samorządy, rozwój naszego kraju, będą szły na zniwelowanie skutków negatywnego wpływu na środowisko naszych przestarzałych kopalni – mówi Anna Brok, Koalicja Obywatelska.

Wszystko było jasne, wszystko było na stole od początku roku, kiedy Czesi wyłożyli pozew, kiedy w maju sprawa wybuchła, czyli TSUE nałożyło na Polskę obowiązek zamknięcia kopalni, oczywiście, że zupełnie absurdalny. Nie ma z czym dyskutować. On był na tyle absurdalny, że wydaje mi się, iż od tego momentu rząd zaczął świadomie tą sytuację rozgrywać, w celu pokazania jak bardzo jest za górnikami. Żaden kraj nie może sobie pozwolić na to, żeby z dnia na dzień wcisnąć guzik i wyłączyć tego rodzaju przedsięwzięcie. Rząd wiedział, że to być może to pójdzie w tak absurdalną stronę, że politycznie uda się to wykorzystać – mówi Dariusz Stasiak, Bezpartyjni Samorządowcy.

Tylko w trakcie trwania tego trzyminutowego materiału kara nałożona na Polskę wzrosła o ponad tysiąc euro czyli ponad 4 tysiące 800 złotych. To więcej niż średnia krajowa netto.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy