Naukowcy UE badają jedzenie przyszłości. Owady zastąpią mięso?

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Ten materiał wielu z państwa może się nie spodobać - nie ze względu na jego treść, ale na nieprzyjemne dla miłośników mięsa fakty. Produkcja przemysłowa jest najbardziej niekorzystnym i nieopłacalnym sposobem karmienia ludzi. Naukowcy wiedzą, że konieczna jest alternatywa i to nie tylko roślinna, dlatego Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu prowadzi badania dotyczące jadalnych owadów.

Globalna produkcja mięsa generuje więcej dwutlenku węgla niż transport samochodowy, lotniczy, kolejowy i wodny razem wzięte. Przemysł mięsny szkodzi planecie kilka razy bardziej od innych gałęzi gospodarki, ale w obawie przed sprzeciwem konsumentów, niewiele organów decyduje się na jakiekolwiek działania mające ograniczyć katastrofalne skutki, jakie niesie za sobą jedzenie mięsa przez miliony ludzi na świecie. Do tego dochodzi wysoki ślad węglowy z produkcji paszy i nawozów, wycinanie lasów pod pastwiska i zużycie wody. Do 2050 roku ludzkości wzrośnie nawet do 9 miliardów, kolejnym problemem będzie więc konieczność wykarmienia wszystkich. Naukowcy już teraz badają jedzenie przyszłości.

  • Postrzega się owady jako przede wszystkim żywność przyszłości. Koszt hodowli owadów, koszt uzyskania tej samej ilości białka jest nieporównywalnie mniejszy w stosunku do hodowli zwierząt rzeźnych. Oczywiście podstawową zaletą owadów jadalnych jest wysoka zawartość białka. Jest to białko o charakterystyce białka zwierzęcego i określonym zestawie aminokwasów. Wszystkie osoby, które poszukują nowych źródeł białka powinny korzystać również z owadów jadalnych. Można je spożywać w postaci pieczywa, makaronów, ale również shake’ów proteinowych. Smakiem niewiele się różnią – mówi dr hab. inż. Joanna Harasym, prof. UE, kierownik Katedry Biotechnologii i Analizy Żywności UE we Wrocławiu.

  • Zdecydowanie jedzenie przyszłości. Zależy nam, naukowcom na tym, żeby wprowadzić owady do diety człowieka, wykorzystać je jako składnik pożywienia, dlatego że zwierzęta gospodarskie, zwierzęta hodowlane wymagają zużycia bardzo dużej ilość naturalnych zasobów, takich jak woda, ale także prąd. Jeżeli chodzi o zużycie wody na 1 kilogram wołowiny, to jest około 24 000 litrów wody, natomiast owady to jest 8 litrów zaledwie. To są ilości niewspółmierne. Tak samo, jeśli chodzi o produkcję dwutlenku węgla. W przypadku wyprodukowania wołowiny to jest blisko 3000 gram dwutlenku węgla na kilogram, w przypadku owadów to jest raptem około 10 gram – dodaje dr hab. inż. Agnieszka Orkusz, prof. UE, Katedra Biotechnologii i Analizy Żywności UE we Wrocławiu.

Owady jadalną są świetnym źródłem składników odżywczych – białka, wapnia, żelaza, cynku, miedzi. Największy problem to kwestia barier przed zjedzeniem owadów, które mają konsumenci. Rozwiązaniem jest spożywanie sproszkowanych owadów w postaci podobnej do mąki. 

  • Wszelkiego rodzaju wypieki, chleby, ciasta, ciasteczka, naleśniki, racuszki, placuszki. Tam, gdzie możemy wytworzyć taką masę mięsną wytworzyć, też możemy dodać owady. Wtedy konsument nie widzi tego i myślę, że jest taki spokojniejszy i nie ma tej niechęci do owadów – podkreśla dr hab. inż. Agnieszka Orkusz, prof. UE, Katedra Biotechnologii i Analizy Żywności UE we Wrocławiu.

  • Badania konsumentów wskazały, że te osoby, które dużo podróżują, zwłaszcza w kierunkach azjatycko-afrykańskich, wykazują naturalnie niższy poziom neofobii. Dodatkowo jeszcze, te osoby, które deklarowały, że lubią owoce morza, też charakteryzowała niższa neofobia względem owadów jadalnych. To wszystko jest u nas w głowach i myślę, że w większości zależy od braku wiedzy lub niedostatecznej wiedzy na temat tego, jak naprawdę odżywcze są te produkty – podsumowuje dr hab. inż. Joanna Harasym, prof. UE, kierownik Katedry Biotechnologii i Analizy Żywności UE we Wrocławiu.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy