„Nie ma bezpiecznego lodu” – nieodpowiedzialne zachowanie zimą

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Chociaż nie ma przepisów prawnych, które wprost zakazują w chodzenia na lód, to zdrowy rozsądek podpowiada, żeby tego nie robić. Niestety, nie wszyscy postępują zgodnie z tym. Jesteśmy w Parku Południowym, gdzie w niedzielne popołudnie wielu mieszkańców urządziło sobie lodowisko na zamarzniętym akwenie, dlatego przypominamy, że takie zachowanie może skończyć się tragedią.

Słoneczne popołudnie, wielu spacerujących w Parku Południowym. Niestety, nie wszyscy zachowują się odpowiedzialnie. Wielu mieszkańców wchodzi na zamarznięty staw – przede wszystkim rodzice z dziećmi.

– Nie ma bezpiecznego lodu. Każdy lód, który jest na akwenach, jest dla nas niebezpieczny. My tak naprawdę nie wiemy, jaka jest grubość lodu. Mówi się, że 10 cm wystarczy, ale tego nie wiemy. Pamiętajmy, w takie dni jak dzisiejsze, gdzie w nocy jest mróz, w dzień świeci słoneczko, ta powierzchnia zewnętrzna się troszeczkę roztopi, potem zamarza, roztopi, zamarza. Ten lód jest wielowarstwowy. On nie jest taki twardy. Nawet kilkunastocentymetrowy lód może się załamać. Tym bardziej, że w środku są uwięzione jeszcze bąbelki powietrza. On jest taki mleczny, matowy – mówi Krzysztof Skrzyniarz, prezes Dolnośląskiego WOPR.

Lód może zmieniać się z dnia na dzień, dlatego WOPR przestrzega przed wchodzeniem na zamarznięte akweny. To może mieć poważne skutki dla zdrowia i życia.

– Jedno poślizgnięcie może spowodować albo złamanie biodra czy uraz kolana. Najczęstszymi jednak urazami to są wszystkie złamania w obrębie nadgarstka. To grozi upadkiem dziecka. To jest jedna rzecz. U dzieci przy takim niewielkim upadku, jak są dobrze ubrane, to tych urazów jest niewiele. Częściej uderzą głową, częściej uderzą nosem. W mniejszym stopniu doznają urazu ręki. Ale przy takim bardzo cienkim lodzie to jest ryzyko wpadnięcia w szczelinę i wtedy zaczyna się kłopot – mówi prof. Szymon Dragan, ordynator oddziału urazowo-ortopedycznego Szpitala im. Marciniaka we Wrocławiu.

– Każdy powie „przecież tam jest płytko”. Tylko nie o to chodzi, że w bardzo płytkim stawie, który ma wodę do kolan albo do pasa, jak wpadniemy, to od razu toniemy. Ale w takich stawach możemy po wpadnięciu do wody, niestety, odczuć skutki tej temperatury bardzo niskiej. Woda jest 800 razy gęstsza od powietrza, kilkanaście razy szybciej odbiera temperaturę ciała naszego. I nawet jeśli wpadniemy do wody i postaramy się sami wyjść, jesteśmy zmarznięci do kolan, do pasa. A to powoduje wychłodzenie organizmu – mówi Krzysztof Skrzyniarz, prezes Dolnośląskiego WOPR.

I chociaż nie ma przepisów, które jasno regulują te kwestie, to ten zakaz powinien wynikać ze zdrowego rozsądku.

– Pamiętajmy, że w tych warunkach atmosferycznych, gdy temperatury owszem, były niskie, ale są również temperatury dodatnie ten lód nie jest dostatecznie wytrzymały, by utrzymać na sobie ciężar osoby dorosłej, ale również dziecka. W drastycznych przypadkach straż miejska może nawet rozważyć, jeżeli dostrzeże, że to dziecko przebywa na tym lodzie, że jeżeli jest tam rodzic poinformowanie sądu rodzinnego o tym, by ten zweryfikował, rozważył możliwość dokonania sprawdzenia, czy rodzic w sposób prawidłowy wywiązuje się z obowiązków rodzicielskich – mówi Piotr Szereda, naczelnik Wydziału Wykroczeń Straży Miejskiej Wrocławia.

W najbliższych dniach czeka nas odwilż, więc lód będzie stawał się coraz cieńszy. Służby apelują o rozwagę i nie wchodzenie na taflę.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy