Nowe krasnale! To ratownicy medyczni

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Do rodziny wrocławskich krasnali dołączyły właśnie dwa kolejne - krasnal i krasnalica ratowników medycznych. Mogą ich Państwo spotkać w samym centrum Wrocławia przy ulicy Oławskiej. Ratownicy medyczni na co dzień walczą o ludzkie życia, a teraz pracę utrudnia im jeszcze pandemia COVID-19, dlatego przechodząc, można spojrzeć, uśmiechnąć się i pomyśleć o tej walce, którą próbują dla nas wygrać.

Krasnale z noszami i w specjalnych uniformach ratowników medycznych to ukłon właśnie w ich stronę – pracownicy pogotowia doczekali się swoich przedstawicieli we wrocławskiej rodzinie krasnali. Pomysł zrodził się półtora roku temu, a udało się go zrealizować teraz – w środku walki z pandemią COVID-19.

Środowisko ratowników medycznych chciało również mieć swoich przedstawicieli wśród wrocławskich krasnali, żeby promowały nasz ciężki zawód, bo nie jest to łatwy kawałek chleba – mówi Bartłomiej Janczak, ratownik medyczny i pomysłodawca akcji.

– Uhonorowanie kolejnego, jakże istotnego dla miasta i okolicy zawody, w tym przypadku akurat zawodu medycznego. Skoro mamy krasnali strażaków, przyszedł czas na krasnali ratowników – podkreśla dr Andrzej Nabzdyk z Pogotowia Ratunkowego we Wrocławiu.

Krasnale mają przypominać mieszkańcom o codziennej walce, którą podejmują ratownicy medyczni, a także pomocy, którą niosą. Mali ratownicy medyczni są wiernymi kopiami swoich większych przedstawicieli.

– Są w strojach ratowników medycznych, z noszami, z defibrylatorem. Myślę, że każdy kto do nich podejdzie, będzie mógł zobaczyć, jak wyglądają ratownicy medyczni, jak są ubrani, jak wygląda defibrylator – dodaje Beata Zwolańska-Hołod, artystka, która wykonała krasnale.

To taki symbol ratownika medycznego, ale także życia, bo ratuje życie i zdrowie i pomaga nam w codziennych sytuacjach podczas wyjazdów i zdarzeń – wyjaśnia Bartłomiej Janczak, ratownik medyczny i pomysłodawca akcji.

Praca ratowników medycznych była trudna już przed pandemią, a teraz doszły do tego rygorystyczne procedury bezpieczeństwa. Pogotowie Ratunkowe we Wrocławiu rocznie wyjeżdża aż 95 tysięcy razy, ratując ludzkie życie. 

– Teraz mamy dużo ciężej. Zawsze był pewien problem z pracą w pogotowiu, bo to zawsze była niskopłatna praca. Jak zaczynałem pracował w pogotowiu lat temu trzydzieści, tak samo mi mówiono: to jest niskopłatna praca, chłopie długo tutaj nie wytrzymasz. Minęło 30 lat. Siłą rzeczy ludzie przychodzą i odchodzą, bo wynagrodzenia są niewystarczające, a teraz przyszła jeszcze epidemia – podkreśla dr Andrzej Nabzdyk z Pogotowia Ratunkowego we Wrocławiu.

To gdzieś to jest wiadomo utrudnione, bo szpitale też się muszą przeorganizować i zabezpieczać odpowiednio, więc jakieś przestoje się zdarzają – mówi Bartłomiej Janczak, ratownik medyczny i pomysłodawca akcji.

Życie ludzkie jest jednak bezcenne, a Ci, którzy je ratują na wagę złota. W dobie pandemii ważne jest, żeby biały personel był wydajny i zdrowy. Czego ratownicy medyczni życzą sobie sami?

Spokoju oczywiście jak najbardziej. Jak najmniej wyjazdów, jak najmniej pracy personelowi i ratownikom medycznym pracującym w szpitalach na SOR-ach, bo jeżeli będzie mało wyjazdów to znaczy, że jest bezpiecznie, że ludzie są zdrowi – zaznacza Bartłomiej Janczak, ratownik medyczny i pomysłodawca akcji.

Krasnale ratowników medycznych przy ulicy Oławskiej będą przypominać mieszkańcom o poświęceniu i walce ratowników medycznych.