Polacy coraz biedniejsi. “Musimy oszczędzać”

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Sytuacja finansowa Polaków staje się coraz trudniejsza. Stale rosnące ceny, szalejąca inflacja i spadek wartości pieniądza sprawiają, że coraz większa część społeczeństwa z niepokojem patrzy na domowy budżet. Wielu Polaków zastanawia się, na czym oszczędzać, a niektórym nie wystarcza pieniędzy nawet na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Polacy biednieją w zawrotnym tempie, a niestety polityka rządu nie poprawia sytuacji.

Ostatnio kupiłam 2 pomidory za 8 zł i to był szok.

Kiedyś kupowaliśmy papier do drukarki za 30 zł, teraz kosztuje prawie 50.

Mamy kredyt hipoteczny, więc bardzo odczuwamy. Musimy liczyć grosz do grosza, tak żeby było dobrze, żeby budżet się spinał.

Trzeba było odłożyć remont ze względu na ceny – mówią wrocławianki.

Takich głosów pojawia się niestety coraz więcej. Polacy przed wydaniem oglądają każdą złotówkę dwa razy. Inflacja jest najwyższa od 25 lat, a społeczeństwo ubożeje w tempie najszybszym od trzech dekad.

Szczególnie ostatni rok, czyli ten okres bardzo podwyższonej inflacji, to jest rzeczywiście bardzo mocne uderzenie w finanse, ale wynikające przede wszystkim z tego, że my za te same pieniądze możemy mniej kupić. Dlatego, że wcześniej te płace rosły w zróżnicowany sposób, na różnych poziomach, ale jednak one realnie rosły. Czyli jak od wzrostu wynagrodzeń odjęliśmy inflację, to te wzrosty były realnie dodatnie. Obecnie natomiast przeciętnie licząc, oczywiście są pojedyncze wyjątki, ale mówię o średnich, jeśli popatrzymy na wszystkie grupy dochodowe, to myślę, że już nie ma takiej, w której wzrosty by przekraczały poziom inflacji, a to de facto oznacza realne zubożenie gospodarstw domowych – tłumaczy dr hab. Marek Kośny, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

Oczywiście, że ją odczuwamy. Patrzymy na artykuły spożywcze, ale też przede wszystkim na mieszkania we Wrocławiu, co, nie ukrywamy, coraz więcej kosztuje.

Odczuwamy. Ceny na pewno są wyższe. To na pewno.
– A czujesz, że musisz wybierać między wydaniem pieniędzy na jakąś przyjemność dla siebie a kupieniem podstawowych produktów?
Tak. Z jakichś wyjść ze znajomymi na rzecz zakupów takich podstawowych.

To już się na pewno odczuwa. Coraz bardziej w tej chwili, no a już przed świętami to już w ogóle nie wiem, co będzie.

Oczywiście, że odczuwam. Staram się, podstawowe nie, ale tak to unikam wydatków.

Odczuwamy skutki, na pewno, chociaż mamy dość dobre dochody, to jednak znacznie zauważamy, tak. Musimy się ograniczać jednak.

No… zaczynam oszczędzać – mówią mieszkańcy Wrocławia.

Spadające realne dochody de facto oznaczają spadek poziomu życia, no bo tak to należy interpretować – dodaje prof. Kośny.

Prognozy nie są optymistyczne. Żeby inflacja wróciła do poziomu celu inflacyjnego, który w Polsce wynosi ok. 3 procent, potrzeba miesięcy. Dodatkowo wchodzimy w rok wyborczy, a to, jak przewidują specjaliści, będzie wpływać na decyzje polityczne. Rząd szuka możliwości finansowania różnych pakietów pomocy, ale przy tym obciąża kolejne sektory gospodarki.

To, co się obecnie dzieje też w różny sposób dotyka różnych grup i społecznych, i dochodowych. Na pewno jest w ostatnich latach duże zubożenie w sensie względnym w obszarze osób osiągających wynagrodzenie w sektorze publicznym. Dlatego, że tu od dłuższego czasu podwyżki były albo stosunkowo małe, albo czasem ich w ogóle nie było. One nie rosły w każdym razie w takim tempie, jak w sektorze prywatnym – podsumowuje prof. Kośny.

Niestety trudno mówić tutaj o optymistycznych scenariuszach. Pomóc mogłyby pieniądze z Unii Europejskiej, ale na ten moment niewiele wskazuje na to, żeby trafiły do Polski.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy