„Przesadzarnia” – jedyne takie miejsce w Polsce

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Znajdujemy się w „Przesadzarni”. Jest to miejsce, gdzie każdy może przyjść i przynieść swoje roślinki, które chciałby przesadzić oraz takie, które potrzebują pomocy specjalistów. Co więcej, jest to także przestrzeń warsztatowa, więc wszyscy chętni mogą tutaj nauczyć się samodzielnie przesadzać i pielęgnować roślinki pod czujnym okiem ekspertów.

To jest taki koncept, który powstał tak naprawdę z potrzeby ludzi mających w domu rośliny. Od ponad dwóch lat prowadząc „Małą Szklarnię”, wysłaliśmy niemal 100 tys. roślin na całą Polskę. Każdego dnia odpowiadamy na prośby, pytania dotyczące pielęgnacji. Więc jak ktoś ma brązowy, żółty listek, coś mu odpada z tej rośliny, głowi się, co z nią zrobić, jak jej nie zabić – to staramy się zawsze pomóc. Wpadliśmy na pomysł, żeby otworzyć „Przesadzarnię” – mówi Miłosz Jarosiewicz, właściciel „Przesadzarni”.

Jak mówi Miłosz Jarosiewicz „Przesadzarnię” można porównać do prywatnej kliniki, tylko że dla roślin. Cały proces wygląda w ten sposób, że przynosimy tutaj swoje roślinki, eksperci robią tak zwaną diagnozę, a potem, gdy zachodzi taka potrzeba, rozpoczynają proces leczenia.

Co to za kwiatuszek i jak długo już przebywa u państwa? – To jest dracena. Dracena przyjechała do nas wczoraj z panią, bo pani się zaniepokoiła takimi małymi, białymi kropkami na roślince. Obejrzeliśmy tę roślinkę, zrobiliśmy gruntowny wywiad z panią, kiedy była przesadzana, jak ją podlewa, w jakim miejscu stoi. Tutaj na pierwszy rzut oka mamy widoczne te białe kropki, to nic innego jak wełnowiec. Dracena została u nas i będziemy się nią zajmować – mówi Karolina Chara, „Przesadzarnia”. 

Ale też przesadzamy rośliny, czyli można przyjść do nas, my z kolei dopasowujemy podłoże. Ponieważ każdy gatunek potrzebuje nieco innego podłoża, ono jest albo bardziej przepuszczalne lub bardziej kwaskowate. Przesadzamy tę roślinkę do świeżego podłoża, a później oddajemy właścicielom – dodaje Miłosz Jarosiewicz.

Mieszkańcy zaznaczają, że brakowało takiego miejsca na mapie Wrocławia. 

Studiuję medycynę roślin na Uniwersytecie Przyrodniczym i zgłosiłam się do „Przesadzarni”, bo dla mnie to jest idealne miejsce na zdobywanie wiedzy. Poza taką wiedzą teoretyczną, którą zdobywamy na uczelni, to chciałam tutaj zdobyć wiedzę praktyczną. – Co to za kierunek, co tam między innymi studiujecie? – Stworzono taki kierunek, wyciągając go trochę chyba z ogrodnictwa i tam skupiamy się stricte na szkodnikach i chorobach roślin. Jest trochę o uprawię, ale główny temat to są choroby i szkodniki – mówi Ela, studentka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Co tutaj mamy, jaką roślinkę? – Strelicję białą. Mam jeszcze inne w domu, które są jeszcze ładniejsze, a temu zaczęło coś się dziać. Skoro takie miejsce pojawiło się we Wrocławiu, to postanowiłam nie kombinować, bo tak jak większość ludzi, nie za bardzo znam się na roślinach. Wszystko się dzieje metodą prób i błędów, a skoro są fachowcy, to niech się pochylą nad tym kwiatem, może on będzie jeszcze ładniejszy – mówi Małgorzata, mieszkanka Wrocławia.

Wczoraj byłem tutaj też z kwiatkiem i mam do odebrania za parę dni – mówi Juliusz Lewinger, mieszkaniec Wrocławia.

Lecznica roślin „Przesadzarnia” jest otwarta od wtorku do soboty w godz. od 13.00 do 19.00.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy