Przeszczepy ratują życie. Oddaj, nie marnuj

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Ponad 400 osób czeka w Polsce na nowe serce, ponad 1100 na zdrową nerkę, prawie 150 na wątrobę, która uratuje im życie. Mimo ogromnego wysiłku koordynatorów transplantacyjnych, wiele organów zamiast trafić do potrzebujący, gnije w ziemi. Dlatego za życia warto o tym pomyśleć i poinformować swoich bliskich, rodzinę, że w razie śmierci nasze organy mogą uratować komuś życie.

I to nie jednej, ale wielu osobom. 

— Jeden dawca może uratować życie wielu osobom, bo nie chodzi tylko o organy, ale i tkanki. Przeszczepiamy serce, nerki, ale i np. rogówkę, ratujemy życie i zdrowie – mówi dr Maciej Bochenek, kardiochirurg USK we Wrocławiu. 

Ale w taką akcję zaangażowany jest sztab ludzi. Wszystko organizują koordynatorzy. 

— Zaangażowanych w takie pobranie jest kilkadziesiąt osób – lekarze, pielęgniarki, kierowcy, koordynatorzy, ratownicy – każdy się tu spisał na medal – mówi Mateusz Rakowski, koordynator transplantacyjny. 

Tak było we Wrocławiu podczas pierwszego przeszczepu serca. Dla młodej pacjentki dawca serca był 400 km. od Wrocławia. Udało się. 

— Tylko dlatego, że w całą akcję zaangażowało się dziesiątki osób to się udało. Łącznie ze sprowadzeniem serca policyjnym helikopterem, bo widzieliśmy, że ta młoda dziewczyna umrze w ciągu godzin – prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego oraz rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Ogromną rolę spełniają koordynatorzy w małych, często powiatowych szpitalach. Bo to na ogół tam trafiają pacjenci po wypadkach, a więc potencjalni dawcy organów do przeszczepu. Tam zaczyna się praca koordynatorów. 

—  Osoby zaangażowane w szpitalach, potem pracujący w centrali i na końcu w szpitalu, gdzie organ do pacjenta trafia – mówi dr Maciej Bochenek, kardiochirurg USK we Wrocławiu. 

No i najtrudniejszy temat – dawcy organów. Zawsze wiąże się to ze śmiercią innej osoby. Ale ta śmierć może nie iść na marne. Jeden dawca może uratować życie nawet 6-7 osobom. Tak było w przypadku młodej pacjentki, która bez nowego serca nie przeżyłaby. 

— Możemy oferować w pełni zdrowy narząd od zmarłego dawcy. Mimo genialnych postępów w medycynie, nie ma lepszych systemów niż serce biologiczne – mówi dr Roman Przybylski, kardiochirurg.

A wszystko dla takich chwil. To pan Paweł już z nowym, przeszczepionym sercem. Od nieznanego dawcy. 

— Nie wiadomo co powiedzieć, to dar od losu – mówi pan Paweł, pierwszy pacjent z przeszczepionym sercem na Dolnym Śląsku. 

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy