Przeszedł Europę, żeby zebrać pieniądze dla dzieci z nowotworami

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Pandemia zamknęła go w domu i uniemożliwiała podróżowanie po świecie. Postanowił przejść Europę na własnych nogach, a przy tym pomoc dzieciom z nowotworami. Wyszedł 14 maja, a dziś wrócił z Hiszpanii do Wrocławia. Witold Ortlieb przeszedł blisko 4,5 tysiąca kilometrów.

To nie było tak, że się obudziłem któregoś dnia i pomyślałem – o, pójdę pieszo przez Europę. To był ciąg wydarzeń spowodowany między innymi pandemią, która zatrzymała mnie w podróży dookoła świata. Wyruszyłem 14 maja o godzinie 12:00 ze styku trzech granic i ruszyłem w kierunku Gibraltaru – mówi Witold Ortlieb, podróżnik.

Podróżnik rozpoczął wyprawę na granicy polsko-rosyjskiej, wędrował przez siedem miesięcy, a szedł przez Polskę, Czechy, Niemcy, Francję i Hiszpanię aż do Gibraltaru. Łącznie 220 dni, w deszczu i słońce, śpiąc pod gołym niebem.

Trzy pory roku, różne państwa. Suwałki i Gibraltar to też różne strefy klimatyczne. Różni ludzie, różna kultura, różne jedzenie, różna pogoda. Pogody miałem wszystkie, bo na początku przymrozki i upały w środku, ulewy i wichury. Śniegu na szczęście nie miałem. Oprócz tego było wszystko. Były śmieszniejsze sytuacja, były bardziej makabryczne. Na przykład jak mi szczur do namiotu wszedł. Nie położył się koło mnie – dzięki Bogu – ale nade mną. Tej nocy już nie spałem, bo nawet jak go przegoniłem, to po każdym szumie krzaków wydawało mi się, że stado szczurów mi wchodzi do namiotu – opowiada Witold Ortlieb, podróżnik.

Witold Ortlieb swoją podróż dedykował dzieciom z Przylądka Nadziei. Celem było zebranie 50 tysięcy złotych na zakup 50 Broviaców, dzięki którym dzieci nie będą musiały tak często przyjeżdżać do szpitala.

Zestaw Broviaca to specjalny zestaw, który jest przygotowany o pielęgnacji cewnika broviaca. Jest ukryty pod skórą i połączony z żyłą główną, która wchodzi do serca. Dzięki temu cewnikowi można podawać leki bezpośrednio w domu. Jeden zestaw broviaca na 3 miesiące kosztuje około 830 złotych, stąd 50 tysięcy do zebrania, żeby pomóc 50 rodzinom, które potrzebują tego zestawu – podkreśla Łukasz Wasiuta, Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”.

Jestem bardzo usatysfakcjonowany. Akcja nabrała tempa, jeśli chodzi o wpłaty pod koniec mojej podróży. Akcja będzie jeszcze otwarta, cały czas proszę o wspieranie dzieci z Przylądka Nadziei – dodaje Witold Ortlieb, podróżnik.

Są plany na przyszłe współprace. Porozmawiamy z Witoldem, co dalej. Witold jest pozytywnym człowiekiem, który chce pomagać. Dzięki celowi, osiągnął sukces – mówi Łukasz Wasiuta, Fundacja „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”.

Witold Ortlieb w trakcie podróży przeszedł około 4,5 tysiąca kilometrów.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy