Rajd Strzeliński reaktywowany

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Trudne trasy, duża prędkość, rywalizacja i malownicza okolica - tak w kilku słowach można byłoby opisać Rajd Strzeliński, podczas którego zawodnicy pokazali nie tylko wielkie serce do sportu, ale także wielkie serce dla drugiego człowieka.

Wszystko zaczęło się w sobotę – 10 października – bo to wtedy na strzelińskim rynku odbył się honorowy start i prezentacja zawodników. Rajd powrócił w okolice Strzelina po kilku latach przerwy, co wzbudziło duże emocje w mieszkańcach, a organizatorom sprawiło niemałe wyzwanie.

Organizacja tego typu wydarzenia to są spotkania, ustalenia, odprawy. Dużo pracy wykonali organizatorzy, dlatego możemy się dzisiaj cieszyć wysokim poziomem startów honorowych i mam nadzieję rajdu w dniu jutrzejszym – mówi Dorota Pawnuk, burmistrz miasta i Gminy Strzelin.

Tak naprawdę organizując dzisiaj rajd gdziekolwiek w kraju trzeba zacząć od dobory trasy – żeby trasa była ciekawa, żeby była wymagająca, techniczna, ale żeby mogła spełniać wymogi bezpieczeństwa. To jest priorytetowa kwestia – mówi Jarosław Dyszkiewicz, dyrektor rajdu.

Mieszkańcy Gmin Strzelin, Kondratowice i Przeworno – bo to na tych terenach odbył się rajd – nie kryli entuzjazmu wynikającego z powrotu imprezy w ich okolice.

Najbardziej mi się podoba to, że jedzie dużo załóg naszych, strzelińskich.

Jesteśmy zawsze, odkąd pojawiły się pierwsze rajdy w Strzelinie. Jesteśmy za każdym razem. Była dłuższa przerwa, ale na szczęście to wróciło. Jesteśmy przeszczęśliwi, że możemy kibicować.

Kiedyś brat jeździł, ogólnie sąsiedzi startują – Pawarski, Chmielewski.

Jest mi niezmiernie miło, że tutaj jestem. Jestem zachwycona, że narzeczony mnie zabrał, że ma taką pasję, że lubi przyjeżdżać i oglądać. Poza tym startuje tutaj nasz kolega, mojego narzeczonego kolega z pracy, także jest nam niezmiernie miło kibicować.

Rajd Strzeliński wystartował w niedzielę rano 11 października. Każdy z zawodników przeżywał to na swój sposób, jednak wszystkim bez wątpienia towarzyszyły pozytywne emocje.

Jest cudownie, ponieważ spełniamy swoje marzenia i dzięki temu możemy odreagować pracę, wszystkie stresy, które są w życiu codziennym, przy pracy i poza nią mówi – mówi Marcin Nowak, kierowca.

Drugi raz jadę w rajdzie, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Wszystkiego uczę się z moim kochanym kierowcą – mówi Małgorzata Nowak, pilot.

Jest spokój wewnętrzny, jak to zwykle u mnie bywa, będziemy się rozkręcać. Akurat w tym rajdzie priorytetem jest dojechanie, bo wydarzyło się nam małe dachowanie. Ciekawe odcinki – mówi Daniel Betlewicz, kierowca.

Czuję się bardzo dobrze, jest to mój pierwszy start w Polsce jako zawodnik. W zeszłym roku jechałem samochodem funkcyjnym. Na dzisiejszy dzień plan mam taki, żeby dojechać do mety dobrym tempem i nie popełniać żadnych błędów. Chciałbym się porównać do naszej, polskiej konkurencji – mówi Huber Laskowski.

Rajd Strzeliński, to nie tylko wielkie sportowe emocje, ale także doskonała okazja, aby pomóc potrzebującej Mii Szuber. To właśnie na jej rzecz można było wylicytować przejazd z Wojciechem Chuchałą – rajdowym mistrzem Polski.

Emocje są potężne. To jest fajna myśl, żeby pokazać rajdy od kuchni, żeby przewieźć parę osób na prawym fotelu, na prawdziwym odcinku rajdowym, na którym idzie rajd. To jest coś innego, bo są kibice, są inne emocje. Co więcej mamy przejazdy charytatywne z licytacji, także łączymy dobro z pożytecznym, więc to motywuje do tego typu działań, więc się bardzo cieszę. Sprzyja nam pogoda, warunki są po naszej stronie, więc wszystko musi się udać – mówi Wojciech Chuchała, rajdowy mistrz Polski.

Trasy Rajdu Strzelińskiego były wymagające i niejednokrotnie zaskakujące, o czym przekonali się zarówno zawodnicy, jak i wszyscy, którzy przyglądali się tej sportowej rywalizacji. Kierowcy musieli pokonywać ostre, niebezpieczne zakręty i zmierzyć się z nierówną i wymagającą nawierzchnią. Najlepiej na trasie poradzili sobie Bartosz Pawarski i Mati, którzy byli pierwsi na każdym z odcinków specjalnych, dzięki czemu zwyciężyli w klasyfikacji generalnej Rajdu Strzelińskiego.

Współpraca z polotem, z serwisem, z mechanikami, no i oczywiście z kibicami, z całą ekipą zarządzającą rajdem – wiele, wiele czynników, z których składa się sukces. Na szczęście u nas to zagrało, no i się udało. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu, udało się dowieźć całe auto, nie zrobiliśmy krzywdy temu samochodowi, jesteśmy mega zadowoleni i szczęśliwi – mówi Bartosz Pawarski, kierowca zwycięskiej załogi.

Rajd Strzeliński spotkał się z ogromnym entuzjazmem zarówno ze strony kibiców, jak i zawodników, co niewątpliwie jest dla organizatorów dobrą prognozą na przyszłość.

Zobacz również

W polskim społeczeństwie nadal dość mocno żyje tradycja „zastaw się, a postaw się”. Szczególnie po rodzinnych imprezach lub świętach, jedzenia na stole jest po prostu za dużo. Aby ograniczyć marnowanie żywności i nauczyć dzielenia się tym co mamy, we Wrocławiu i innych miastach Polski powstają tak zwane lodówki społeczne.

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy