Rak płuc – najczęstszy nowotwór u mężczyzn. Atakuje głównie palaczy

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Nowotwór płuc jest najczęściej występującym nowotworem u mężczyzn, oczywiście mówimy o Polsce, i drugim - po raku piersi - u kobiet. Co roku są ponad 22 tysiące nowe zachorowania - tyle lekarze odnotowują. Jesteśmy w szpitalu płucnym przy ulicy Grabiszyńskiej, gdzie co roku lekarze operują 400 pacjentów. Tu są trzy sale operacyjne i często na tych trzech salach operacyjnych odbywają się zabiegi usuwania nowotworów płuc. To bardzo ciężki w operacji nowotwór, który daje - niestety - różne rokowania. Tutaj w szpitalu aż 70 procent pacjentów operowanych jest metodą laparoskopową.

Na sali operacyjnej do standardowego zabiegu usunięcia płatu płuc z powodu nowotworu szykowany jest pacjent ponad 60-letni. Zabieg będzie przeprowadzany laparoskopowo.

– Obecnie robimy te operacje w większości małoinwazyjnie. Nasz wynik to jest około 70 procent małoinwazyjnie. Tutaj spróbujemy też mało inwazyjnie. Jest to taki skrajny przypadek. Guz jest umieszczony przywnękowo, dosyć spory, około 4 cm średnicy. Mamy rozpoznanie przedoperacyjne z potwierdzeniem raka, tak że tu się nie będziemy śródoperacyjnie jeszcze diagnozować. Idziemy od razu na resekcję płata dolnego płuca lewego – mówi dr Andrzej Majewski, kierownik oddziału chirurgii klatki piersiowej DCOPIH we Wrocławiu.

Pacjent jest wieloletnim palaczem papierosów.

– Ma raka płaskanabłonkowego. To jest typowy odpapierosowy nowotwór. Do tego ta choroba naczyń, którą miał leczoną przez kardiochirurgów, też jest typowo papierosowa, klasyczny obraz choroby papierosowej – stwierdza dr Andrzej Majewski, kierownik oddziału chirurgii klatki piersiowej DCOPIH we Wrocławiu.

Operacja jest małoinwazyjna. Pacjent leży na prawym boku, bo guz jest po lewej stronie. Jest znieczulony ogólnie. Tego typu zabiegi są dla pacjentów szczególnie bolesne.

– Dodatkowo jeszcze robimy znieczulenie regionalne. Najczęściej jest to blokada tak zwana przykręgowa. Po to, żeby obszar, w którym działają chirurdzy, czyli ściana klatki piersiowej po stronie operowanej, była objęta dodatkowym znieczuleniem. Wszystkie miejsca nacięcia skóry, gdzie robią dziurki swoje i tak dalej są objęte dodatkowym znieczuleniem – mówi Remigiusz Talar, specjalista anestezjolog.

Zabieg trwa już pół godziny i lekarze już wiedzą, że to nie będzie łatwa operacja. Nie wiadomo czy guza, który nacieka na płat płuca, uda się usunąć.

– Ma fatalnego guza, gdyby to był gruczolakorak, to nigdy nie nacieka. On zawsze zostaje po tej samej stronie. Dlatego kiedyś chirurga nie obchodziło co to za rodzaj nowotworu, czy jest drobny, tylko żebym wiedział, że jest niedorobnokomórkowy do operacji. A dzisiaj nie. Ja wiem, że raki płaskonabłonkowe, jak on ma rozpoznanie, to może być problem śródoperacyjnie. Gruczolakorak to rak nawet duży, przeważnie rosną z obwodu i one nie mają takiej inwazyjności na wnękę i na bruzdę. Natomiast ten jest zdecydowanie tutaj nam nacieka – mówi dr Andrzej Majewski, kierownik oddziału chirurgii klatki piersiowej DCOPIH we Wrocławiu.

Dlatego podjęto decyzję o odstąpieniu od resekcji guza.

– Był to zabieg diagnostyczny. Niestety śródoperacyjny ten guz naciekał w drugich płatach, tak że jedyna szansa resekcji tego guza jest z całym płucem. To zupełnie zmienia sytuację. Z uwagi na dosyć obciążenie kardiologiczne pacjenta zastanawiam się, czy to jest dobra opcja chirurgia. Mamy świetną chemio-radioterapię w tej chwili za rogiem na ulicy Hirszfelda. Musimy tu rozważyć wszystkie opcje za i przeciw. Potencjalnie możemy jeszcze raz zaoferować mu zabieg operacyjny, ale to musi być dobrze przedyskutowane z pacjentem, bo stopień ryzyka jest zupełnie inny – stwierdził  dr Andrzej Majewski, kierownik oddziału chirurgii klatki piersiowej DCOPIH we Wrocławiu.

Lekarze nie są zadowoleni. Takich zabiegów, gdy nie mogą pomóc chorym, jest bardzo mało.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy