Referendum w sprawie relokacji uchodźców. PiS wyciąga rękę do Konfederacji?

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Relokacja uchodźców to teraz główny temat debaty publicznej. Polski rząd stanowczo sprzeciwia się obowiązkowi przyjmowania migrantów. Przedstawiciele UE cały czas podkreślają, że żadnego przymusu nie będzie. My zapytaliśmy ekspertów, dlaczego temat kryzysu migracyjnego jak boomerang wraca tuż przed wyborami.

– Jesteśmy w trakcie gorącej kampanii wyborczej. Prawo i Sprawiedliwość szuka tematów, które podniosą im słupki poparcia. 800 plus nie bardzo podniosło je. Pozostałe działania też nie przyniosły skutku. A tu nagle taka okazja, rozruchy we Francji, więc można jeszcze raz wrócić do tematu uchodźców. Można straszyć Polaków tym, że będą tutaj podobne problemy. Jak widzimy na ulicach w wielu miastach francuskich. Jest to dobry temat, jest przebadany. Polacy obawiają się obcych – mówi dr Ryszard Kessler, politolog.

– Tak się stało, że ta dyskusja dotycząca relokacji uchodźców znowu powraca w takim okresie politycznym. To był zawsze trudny temat. Powiedzmy szczerze, że Prawo i Sprawiedliwość pozostaje przy swoim stanowisku znanym od lat i używa takiego hasła, które jest bardzo charakterystyczne, że nie zgadzamy się na przyjmowanie, relokację uchodźców. Unia Europejska nie może nam narzucać tego rodzaju decyzji. Ale to są niestety takie hasła bardzo populistyczne – mówi prof. Magdalena Ratajczak, Instytut Studiów Międzynarodowych UWr.

Przed wyborami w 2015 roku PiS także wykorzystywał kryzys migracyjny w kampanii wyborczej. Teraz sytuacja się powtarza.

– Czasami to zupa, która jest gotowana wielokrotnie smakuje jeszcze raz. PiS liczy, że jeszcze raz odgrzeje to, co wtedy przyniosło efekt wyborczy, że przyniesie jeszcze raz. W historii mamy przykłady tego, że strach jest silną namiętnością i wygrywało się już wybory. Oczywiście wybory wygrywa w systemach autorytarnych mamy złe przykłady z Niemczech, z Niemiec, gdzie przed stu laty też straszono obcymi i to przyniosło efekt i ludzie zagłosowali. Ja jestem przekonany, że Polacy mają silne kręgosłupy moralne, poczucie wolności też mają silnie rozwinięte. Nie dadzą się straszyć bez końca. Straszą już od ośmiu lat, co chwilę kimś innym, raz lekarzami, raz sędziami, później LGBT, później Niemcami, Unią Europejską – mówi dr Ryszard Kessler, politolog.

– W pewnym momencie deklarujemy, że organizujemy referendum zupełnie wśród społeczeństwa nieprzygotowanego do udziału w referendach na naprawdę istotny temat. Tak że to też uważam za kolejny taki zabieg przedwyborczy – mówi prof. Magdalena Ratajczak, Instytut Studiów Międzynarodowych UWr.

Po prawie ośmiu latach rządów PiS chce w tym temacie dać głos obywatelom. Referendum, którego pytania na razie nie znamy, ma być zdaniem ekspertów krokiem w stronę przyszłego koalicjanta – Konfederacji. 

– Jestem pewien, że jeżeli w ogóle dojdzie do referendum, to ono będzie razem z wyborami, bo to będzie plebiscyt za tym, czy jesteś za silną granicą z Polski. PiS tak postawi pytania, żeby wymóc na ludziach odpowiedź pozytywną, no bo inaczej tego by się nie robiło. Liczą na to, że ludzie pomyślą sobie, że nie chcemy w przyszłości mieć tych problemów, które mają kraje, gdzie imigracja jest liczna – mówi dr Ryszard Kessler, politolog.

Zdaniem ekspertów temat relokacji i ewentualnego referendum ma przykryć problemy, z którym dziś najbardziej borykają się Polacy, a na które rząd nie ma pomysłu.

Zobacz również

W polskim społeczeństwie nadal dość mocno żyje tradycja „zastaw się, a postaw się”. Szczególnie po rodzinnych imprezach lub świętach, jedzenia na stole jest po prostu za dużo. Aby ograniczyć marnowanie żywności i nauczyć dzielenia się tym co mamy, we Wrocławiu i innych miastach Polski powstają tak zwane lodówki społeczne.

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy