Sezon morsowania w gminie Syców otwarty!

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Niedziela, godzina 11:00, Zalew w Stradomii Wierzchniej i kilka stopni mrozu, to idealne warunki do rozpoczęcia sezonu morsowania. Uczestnicy zdradzają, że choć bywa trudno, to warto!

Przed pierwszym morsowaniem w życiu emocje są absurdalne. Dzisiaj jest dzień absurdu. Pierwsze wyzwanie tego 40-lecia – zamorsuję pierwszy raz, chociaż wielokrotnie byłam świadkiem morsowania, uważałam to za stratę czasu i coś niewyobrażalnie strasznego – przyznaje Jola Łuszczyńska, debiutująca morsowiczka. – Skąd ten pomysł, żeby dzisiaj spróbować? – A to wszystko zasługa pewnej młodej damy, mojej trenerki, która rzuciła nam takie wyzwanie, więc podejmujemy dzisiaj taki wyzwanie – odpowiada Łuszczyńska.

-Jest to jedna z rzeczy dla mnie, która jest po prostu nieosiągalna. Mogę robić wszystko, ale morsowanie to jest dla mnie coś nienaturalnego i po prostu z tym muszę w końcu wygrać. Pierwszy raz był dokładnie 10 miesięcy temu, no i nie wspominam tego za dobrze, ale trzeba próbować dalej – przyznaje Manuela Bąkowska, początkująca morsowiczka.

Lubię to po prostu, to jest fajne, to jest po prostu świetne uczucie, daje coś takiego, czego nie mamy na co dzień, być może jest to przełamywanie barier: są dyskomforty, ale są też plusy. Polecam wszystkim serdecznie, to jest coś wspaniałego – zapewnia Maciej Janiszewski.

Tak naprawdę grupa ma już trzeci sezon oficjalny, nieoficjalnie to już tak 4–5 lat staramy się tutaj organizować – mówi Radosław Wieloch, który organizuje morsowanie w gminie Syców, grupa ,,Lodojady”.

– Zaczęło się od takiej małej grupy, powoli każdy przyprowadzał swoich znajomych, zachęcał do tego, żeby się tutaj spotkać. Staramy się, żeby zawsze było tutaj wesoło, zabawnie, żeby była fajna muzyka, wspólna rozgrzewka. Takie wspólne rozgrzewki, wejście do wody, zachęca też innych ludzi do tego, żeby przyjechać. Oczywiście są osoby, które lubią sobie czasami kameralnie, ale nam zależy na tym, żeby było głośno, zabawnie, wesoło – dodaje Piotr Musiarek, współorganizator morsowania w gminie Syców, grupa ,,Lodojady”.

– Co tydzień o godzinie 10–11 się tutaj zbieramy i wspólnie wchodzimy do wody – dopowiada Wieloch.

Można dołączyć, my mamy grupę na Facebooku, tak też się zwołujemy, czasami zdarza się, że robimy morsowanie wieczorami z pochodniami, są też organizowane różnego rodzaju wyjazdy nad jakieś wodospady, żeby było też atrakcyjnie. Najlepiej jest się skonsultować z lekarzem, czy nie ma jakichś przeciwwskazań – mówi Musiarek.

– Wyjście z wody, kiedy jest minusowa temperatura na zewnątrz, a woda ma 3–4 stopnie, to jest niesamowite uczucie, nie da się tego opowiedzieć, trzeba tego spróbować. Ja to uwielbiam. Samo wejście bywa czasami mniej przyjemne, ale potem po 2–3 sekundach jest uczucie niesamowitej ilości endorfin, to jest coś, czego każdy powinien doświadczyć – zapewnia Janiszewski.

– Tu żyję, tyłka nie mam, ale żyję. Było ekstremalnie zimno, ale razem dałyśmy radę – stwierdzają jednogłośnie Łuszczyńska i Bąkowska.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy