Środowisko akademickie chce podwyżek

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Środowisko akademickie - na razie symbolicznie - protestuje przeciwko stanowisku rządu w sprawie braku podwyżek dla pracowników szkolnictwa wyższego i nauki. W 2018 roku ówczesny minister nauki i szkolnictwa wyższego zobowiązał się do 30% podwyżki w ciągu trzech lat. Rząd nie wywiązał się z obietnic, dlatego przedstawiciele środowiska akademickiego protestują i domagają się realnych podwyżek.

Protest nie dotyczy tylko Wrocławia, ale ogólnopolskiego środowiska akademickiego, które ma trzy postulaty. 17% wzrostu wynagrodzeń już w następnym roku i to dla wszystkich pracowników szkolnictwa wyższego i nauki.

To jest tylko i wyłącznie realizacja tych obietnic, które złożono nam ustami ówczesnego ministra szkolnictwa wyższego w 2018 roku. Mieliśmy mieć trzy lata podwyżek – 2019, 2020 i 2021 rok po 10%. Ostatecznie dostaliśmy tylko w 2019 roku 7%, w 2020 roku 6%, a w tym roku niestety środków nie wystarczyło dla nas. W przyszłorocznym budżecie też tych środków na wynagrodzenia nie ma – mówi Mateusz Przygoda, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Politechnice Wrocławskiej.

Środowisko akademickie chce także podwyżki minimalnego wynagrodzenia dla profesora do trzykrotności minimalnej krajowej, a więc 9030 złotych.

Z uwagi na to, że od stycznia pensja minimalna rośnie do 3010 złotych, to ustalenia sprzed lat z ministrem były takie, że właśnie ta stawka profesora, która jest bazową stawką do wyliczenia wynagrodzeń wszystkich grup na uczelni – profesorów, doktorów, adiunktów, rektorów – to właśnie będzie stawka trzykrotność minimalnego wynagrodzenia o pracę – dodaje Mateusz Przygoda, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Politechnice Wrocławskiej.

Czas najwyższy, żeby władza sobie uświadomiła i tu cytuję pewnego niemodnego klasyka, że nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria. Inaczej mówiąc, bez nauki nie rozwiążemy żadnych problemów cywilizacyjnych. Ten fakt powinien dotrzeć do świadomości nie tylko władzy. Niedofinansowanie nauki i niskie doposażenia to jest coś, co powoduje, że nie jesteśmy w stanie sprostać temu, co niesie ze sobą cywilizacja, czyli tym zagrożeniom – zaznacza Leszek Ryk, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Trzeci postulat – domagamy się systemowego zwiększenia nakładów na szkolnictwo wyższe aż do poziomu 3% PKB. To jest poziom europejski, który gwarantuje rozwój nauki i możliwość szerokich działań na uczelniach – wylicza Mateusz Przygoda, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Politechnice Wrocławskiej.

To jest aż 3%. My się śmiejemy, ale ciągle gonimy Europę tak naprawdę. Dla nas to jest aż 3%, Europa już nas dawno przegoniła. Wiadomo, że bez nakładów finansowych nauki nie będzie. Naukowiec też człowiek, musi się wyżywić i utrzymać. Możemy zdobywać fundusze z europejskich grantów, ale tak naprawdę musimy mieć coś, żeby włożyć do garnka, żeby codzienność nas nie zabiła. Póki co obserwujemy straszny odpływ młodych naukowców, których wykształciliśmy, za granicę – podkreśla Aleksandra Widawska-Polna, Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN.

Pikieta przed Politechniką Wrocławską to początek działań protestacyjnych. Pracownicy wrocławskich uczelni połączyli w tej sprawie siły.

Jeśli to się nie stanie, to będziemy skansenem Europy. Wszelkie formy nacisku spokojnego są tymi, które mają wymusić i doprowadzić do niezbędnych zmian – mówi Leszek Ryk, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Uniwersytetu Wrocławskiego.

O tym, jak ważne są badania naukowe pokazuje chociażby pojawienie się szczepionek na COVID-19 w ciągu roku.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy