Szczepmy nasze koty! Istnieje ryzyko pojawienia się wścieklizny na Dolnym Śląsku

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Po odnotowaniu kolejnych przypadków wścieklizny wśród kotów w województwie mazowieckim doradcy prezydenta Wrocławia rekomendują, aby właściciele czworonogów do lekarza weterynarii przyprowadzali na szczepienia przeciwko wściekliźnie właśnie koty. Wścieklizna to choroba wirusowa, która przenosi się ze zwierząt na ludzi i może być bardzo niebezpieczna.

Rekomendacja wrocławskiej Rady ds. Zwierząt ma zachęcić właścicieli do dobrowolnych szczepień kotów, które wychodzą z domów bez nadzoru. Sam Wrocław nie jest ogniskiem choroby, ale też nie jest wolny od wścieklizny. Realizacja szczepień przeciw wściekliźnie daje mieszkańcom Wrocławia skuteczne uodpornienie kotów i ograniczenie zagrożenia.

Przede wszystkim też jest tak, że trochę zaniechano akcję szczepień, dlatego że wścieklizna zniknęła z terytorium Polski. Teraz pojawiła się ponownie i to ze zdwojoną siłą, nie pamiętam takiego roku kiedy tylko i wyłącznie w województwie mazowieckim stwierdzono 110 przypadków wścieklizny i to nie dotyczy tylko i wyłącznie zwierząt dzikich natomiast zaczęło też dotyczyć zwierząt domowych, czyli psów i kotów – mówi Karol Kirstein, lekarz weterynarii, przychodnia weterynaryjna “Interwet”.

Wścieklizna w kraju jest, o tym, że była zawsze to się od czasu do czasu mówiło, ale teraz już w województwie mazowieckim są miejsca tzw. zapowietrzone, czyli to są miejsca, w których jest zgłaszana duża liczba zwierząt chorujących na wściekliznę i tam obowiązują specjalne przepisy. Niestety te przepisy mogą uderzyć w koty, które wychodzą normalnie na dwór z chowu półmieszkalnego. Ponieważ lepiej jest zapobiegać niż leczyć, a w przypadku wścieklizny leczenie to jest w ogóle wykluczone jeżeli chodzi o zwierzęta, o wiele bezpieczniej jest zaszczepić te wychodzące zwłaszcza koty teraz po to, żeby były bezpieczne i żeby właściciele byli bezpieczni – mówi Barbara Borzykowska, rzeczniczka prezydenta Wrocławia ds. zwierząt.

Problem polega na tym, że koty pod względem obowiązkowego szczepienia przeciwko wściekliźnie nie są ujęte w prawie.

Jeśli chodzi o prawo, które obowiązuje w Polsce obowiązek szczepienia dotyczy zasadniczo tylko psów. Natomiast zgodnie tak naprawdę ze zdrowym rozsądkiem przede wszystkim należało by również szczepić koty wychodzące. Z niewychodzącymi tutaj zdania są podzielone, teoretycznie kot niewychodzący nie ma możliwości zarażenia się wścieklizną, aczkolwiek trzeba wziąć też pod uwagę taką sytuację, że taki kot może uciec z domu, może uciec podczas transportu do kliniki, ktoś może nie domknąć drzwi balkonowych. Jest dużo różnych sytuacji kiedy taki kot, który de facto nie wychodzi jednak się na dworze znajdzie – dodaje Karol Kirstein.

Jak się okazuje świadomość właścicieli dolnośląskich czworonogów jest wysoka, wrocławianie są świadomi tego jak wygląda sytuacja w innych województwach.

Od kiedy pojawiły się doniesienia medialne na temat tego, że pojawiły się nowe przypadki wścieklizny zwłaszcza u psów i kotów to właściciele sami zaczęli gorączkowo sprawdzać wpisy w książeczce zdrowia. I rzeczywiście odnotowujemy w tej chwili większe zainteresowanie szczepieniami zarówno psów jak i kotów – zdradza Karol Kirstein.

Przypomnijmy, że zarażenie się wścieklizną zarówno u zwierzęcia jak i u człowieka w 90% grozi śmiercią. Koszt szczepionki to od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. Dlatego warto pomyśleć zarówno o sobie jak i o naszych kotach i bez względu na to jaki tryb życia prowadzą zabezpieczyć je przed ewentualnym zachorowaniem.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy