Szekspir w nowym wydaniu. O okrucieństwie w teatrze

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Teatr Pieśń Kozła przygotowuje się do premiery spektaklu „Andronicus-Synekdocha”, który swoimi korzeniami sięga do samych początków dramatopisarstwa Williama Szekspira. Spektakl powstaje na podstawie dramatu zainspirowanego Szekspirem i napisanego przez Alicję Bral.

To jest o tyle ciekawy dramat, że jest to jeden z pierwszych w ogóle, jeśli nie pierwszy dramat Szekspirowski, który jest bardzo krwawy. Najbardziej krwawy dramat Szekspira. Najwięcej trupów, najwięcej zemsty, najwięcej przemocy, najwięcej różnego rodzaju rzeczy, które potem wracają w bardziej dojrzały sposób w innych dramatach, typu „Król Lear”, „Makbet” czy „Hamlet”, czy „Romeo i Julia”. Tak wszystkie te wątki się jakoś pojawiają – mówi Grzegorz Bral, reżyser.

Okroiliśmy to, po prostu wydestylowaliśmy też te postacie do bardzo skondensowanych symboli, archetypów – mówi Alicja Bral, aktorka.

Bardzo długo dramat nie był doceniany przez krytyków i historyków. Jego fabuła zaczyna się od powrotu wodza Tytusa z wygranej walki z barbarzyńcami. Tytus nie chce być dyktatorem, mimo że inni na to nalegają.

W momencie, kiedy człowiek odpuszcza bycie władcą, przywódcą, cały świat zaczyna go atakować. Bardzo paradoksalny dramat, bo ktoś, kto mówi: „Nie, nie chcę być dyktatorem”, nagle zaczyna być niszczony przez tych wszystkich innych, którzy chcieli, żeby on był dyktatorem – mówi Grzegorz Bral, reżyser.

Mało znany dramat i rzadko używane słowo – synekdocha, czyli środek stylistyczny, który opisuje część z całości, na przykład „mieszkać pod jednym dachem” zamiast „mieszkać w jednym domu”.

Andronicus, jeżeli potraktować go jako właśnie to coś maleńkiego, jest tak naprawdę koniecznością partycypowania w tym, co złe. I mówię o tym „synekdocha”, ponieważ w jakimś sensie całe współczesne społeczeństwo, my wszyscy, jesteśmy mniej lub bardziej nieświadomie przymuszeni do tego, żeby w złych procesach uczestniczyć – mówi Grzegorz Bral, reżyser.

My chcieliśmy głównie zwrócić uwagę na bezwzględność i brak refleksji okrucieństwa. Czyli jakby pokazać to, w jaki sposób takie zło w czystej postaci może się emanować przez różne czyny, różne dokonania, również w języku właśnie. Czyli ten język, w odróżnieniu od wcześniejszych dramatów, którymi żeśmy się posługiwali przy tworzeniu spektakli Pieśni Kozła, jest wyzuty z wszelkiej poetyckości. Jest bardzo brutalny – mówi Alicja Bral, aktorka.

Ważną rolę w spektaklu „Andronicus-Synekdocha” odgrywa ruch.

On jest silnie estetyzowany. Jest jakby wyciosany, jest ograbiony z przypadku, ograbiony jakby z takiej narracji codziennej. Zatem przynosi jednocześnie poprzez powtarzalność naszą uwagę w wymiar ponadrzeczywisty. Tak mi się wydaje, w ponadrzeczywisty, jakiejś metafizyki, o której dopiero się właściwie dowiadujemy, robiąc krok po kroku, idąc scena za sceną – mówi Andrzej Pieczyński, aktor.

Spektakl swoją premierę będzie miał od 7 d 11 grudnia.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy