Tłusty Czwartek we Wrocławiu. Jakie pączki królowały?

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Duże kolejki praktycznie przy każdej wrocławskiej cukierni. A to wszystko za sprawą Tłustego Czwartku. Tradycji stało się zadość, nie mogliśmy nie zrobić materiału o tym święcie i nie spróbować pysznych pączków.

W zeszłym roku kolejka była naprzeciwko, a w tym roku jest tutaj. 

-Nie przeraża Pani ta kolejka? 

-Nie. 

-Wytrwa Pani do końca? 

-Myślę, że tak. 

-Pączki są najważniejsze?

-Tak. Myślę, że tym postawię na klasykę, czyli różane.

-Mam zamówienie z pracy na z marmoladką. Więc nie mam żadnego wyboru. 

-Ile tych pączków będzie? 

-Dwadzieścia. 

Jak mówi właściciel cukierni, mieszczącej się w samym sercu Wrocławia, kolejka zaczęła się ustawiać, jak było jeszcze ciemno, czyli od godziny 5 rano. 

-Czyli już od 80 lat, co roku robicie te pączki dla wrocławian?

Tak, nasza rodzina – bo to jest cukiernia rodzinna- z pokolenia na pokolenie smaży dla wrocławian pączki. Z różą to są ulubione. Mamy też pączki lawendowe, one się cieszą wielką popularnością, tak że dużo klientów mamy na te pączki. Ostatnio też właśnie pączki z pistacją. To są trzy takie nasze rodzaje, które najbardziej przyciągają ludzi – mówi Paweł Wojczyński, cukiernia „Łomżanka”,.

W ogóle to jest piekarnia mojego dzieciństwa. Ja tutaj przychodziłam całe dzieciństwo z mamą do fryzjera, który się mieścił naprzeciwko. Mama mnie obcinała na pazia. Taka fantastyczna fryzura. A później był pączek i ciepłe lody. 

 -Czyli takie fajne, ciepłe wspomnienia z dzieciństwa?

-Tak jest.

-A ja wychodząc z liceum medycznego i idąc do przystanku tramwajowego, też przychodziłam tu na pączusia po drodze. 

-Też z różą?

-Oczywiście.

-Od dzieciństwa tutaj chodziłam. Jak wracała ze szkoły do domu, to zawsze wstępowałam po ciepłego loda i pączka – mówią wrocławianie.

Na wrocławskim Nadodrzu również nie zabrakło smakoszy pączków.

Co roku pani podtrzymuje tę tradycję i kupuje pączki w Tłusty Czwartek? 

Tak, zdecydowanie. Tutaj i w piekarni obok. Trzeba wypróbować obu. 

Dostała też pani jakąś listę zamówień, żeby jeszcze dla kogoś kupić, czy tylko dla siebie?

– Nie, ale kupię ich sporo dla siebie.

 -Pięć, dziesięć? 

-Z pięć, na cały dzień.

-Jakie to będą pączki? 

-Powiem szczerze, że jeszcze się nie zdecydowałam. Więc jeszcze nie wiem. 

-A z jakim nadzieniem może pani lubi najbardziej?

-Myślę, że z różą. Może kupię z jakąś czekolada, zobaczymy. 

-Kupiłam lwowskie ze względu na tradycje polskie, jak również z różą i też z adwokatem, bo lubię.

-Z pistacją, z marmoladą i z różą. Co roku podtrzymuję tę tradycję, pasuje w końcu. 

-A jeśli chodzi tutaj o tą piekarnię, to zawsze pan tutaj przychodzi, czy wszystkie pan zwiedza? 

-Znaleźliśmy ją dosłownie ze 2 tygodnie temu i zostaliśmy już przy niej cały czas. Są super wypieki, miłe panie, jest wszystko fantastycznie – mówią mieszkańcy Wrocławia.

-Bardzo fajnie i płynnie nam to idzie. Kolejka stoi non stop. Raz dłuższa, raz krótsza, ale ludzie są cały czas chętni na zakup naszych pączków.

-Co w tym roku przygotowaliście? 

Tradycyjnie nasze pączki wrocławsko-lwowskie, z których już słyniemy od wielu lat, pączki z marmoladą wieloowocową, jak również z nadzieniem różanym. Mamy nowość w tym roku z nadzieniem pistacjowym. Jesteśmy tu już od 1979 roku. Mój ojciec tutaj stworzył tą piekarnię. Ja przyjąłem ją w 2005 roku, ale pączkami żeśmy zajęli się bodajże dopiero od roku 2012 – mówi Krzysztof Krajewski, właściciel piekarni ”Złoto Nadodrza”.

Podobno pączki zjedzone w Tłusty Czwartek nie tuczą. Więc życzymy państwu smacznego.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy