Trujący dym przy ul. Tęczowej. Mieszkańcy nie mogą oddychać

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Palący problem przy ul. Tęczowej. Od paru lat trwa walka z deweloperem, który zatrudnia do palenia w piecu pracownika. Mieszkańcy podkreślają, że kłęby dymu wieczorem są ogromne i nie da się tu oddychać.

– W głowie mi się nie mieści, że miasto sobie z tym nie potrafi poradzić przez tyle lat? Może nie trzeba było tutaj dawać zgody na budowę tych osiedli. Było wiadomo, że jest komin, który jest problemem. Lepiej, żeby tutaj były łąki. To jest niski komin, niska emisja i dym wali nam prosto w okna – mówi Dorota Wierzbowska, mieszkanka osiedla przy ul. Tęczowej.

– To jest dramat generalnie, jeżeli się tutaj przechodzi i jest ciemno, to ja dostaję zaraz bólu głowy. W sezonie grzewczym są przynajmniej takie trzy noce, gdzie ja się budzę w nocy i nie mogę spać – podkreśla Maja Nieścierowicz, mieszkanka osiedla przy ul. Tęczowej.

– Bardzo często w domach czujemy dym. Wielu mieszkańców jest tutaj wyposażonych w oczyszczacze powietrza, ale te urządzenia sobie z tym dymem nie dają rady – mówi Michał Banasiak, mieszkaniec osiedla przy ul. Tęczowej.

Straż Miejska wielokrotnie interweniowała w tej sprawie. Za pomocą drona kontroluje także dym wydobywający się z komina.

– Podczas kontroli my pobieramy próbki, zabezpieczamy je i oddajemy do badania. Te badania potwierdzały to, że są tam spalane odpady. Jakieś plastiki, drewno malowane farbami, czyli to wszystko czego spalać nie można – podkreśla Piotr Szereda, Straż Miejska Wrocławia.

Budynek i dymiący komin należy do dewelopera Inter-Es. Na miejscu spotkaliśmy pracownika dewelopera.

– Jak mama kupiła węgla to musiało się palić, ale co pan do mnie mówi, do Ponikowskiego trzeba dzwonić. On mnie tutaj zatrudnił i to wszystko – mówi pracownik.

Deweloper także odpowiedział na nasze pytania, które dotyczyły palenia w piecu niedozwolonymi substancjami.

– Proces spalania prowadzony jest w sposób prawidłowy, zgodny z zasadami eksploatacji tego rodzaju palenisk. Niestety w niesprzyjających warunkach atmosferycznych, przy rozpalaniu piecyka i innych czynnościach, naturalnym następstwem ich pracy jest wydobywanie się z przewodów kominowych dymu. Niestety deweloper planując inwestycję w naszym bezpośrednim sąsiedztwie nie podjął, w analizie planowanej inwestycji, jakichkolwiek rozważań w celu dokonania zmian – napisał w oświadczeniu deweloper.

Trzy wnioski o ukaranie osoby odpowiedzialnej zostały skierowane do sądu.

– W jednej z tych spraw osoba odpowiedzialna została uznana już prawomocnie winną. Natomiast dwie kolejne sprawy sąd połączył w jedno postępowanie i tam również zapadł wyrok, ale jeszcze nieprawomocny, bo od tego wyroku została złożona apelacja do Sądu Okręgowego – podkreśla Piotr Szereda, Straż Miejska Wrocławia.

Walka z deweloperem nadal będzie trwała. 28 kwietnia odbędzie się kolejna rozprawa w tej sprawie, z naszej telefonicznej rozmowy z deweloperem wynikło, że pracownik będzie palił w piecu dopóki miasto Wrocław nie wymieni wszystkich kopciuchów.

– Nie rozumiem dlaczego to tyle trwa. Tutaj jest tylu mieszkańców – mówi Dorota Wierzbowska, mieszkanka osiedla przy ul. Tęczowej.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy