Wleń: własność św. Jadwigi Śląskiej, czyli zamek na podwodnym wulkanie

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Zamek Lenno położony jest nad malowniczym nadbobrzańskim miasteczkiem i stoi tu już od 850 lat, czyli jest najstarszym murowanym zamkiem na Śląsku. Kiedyś należał do św. Jadwigi Śląskiej. Znajduje się tutaj najstarsza zamkowa kaplica. Za czasów Bolesława Rogatka, czyli wnuka św. Jadwigi Śląskiej, można to miejsce było nazwać śląskim Alcatraz, ponieważ więził tutaj swoich oponentów, m.in. wrocławskiego biskupa. Według legend możemy tutaj spotkać jeźdźca bez głowy.

– Zamek Wleń jest najstarszym zamkiem na Śląsku. Wiemy to dzięki prawie 30-letnim badaniom archeologicznym, które tu na tym zamku się odbywały. Od 1982 roku zamek jest w pełni przebadany, ale też w pełni wbrew pozorom wyremontowany. W 2006 roku nastąpiła katastrofa budowlana. Jedna ze ścian runęła w dół zbocza i to było motorem do pozyskania środków. Zamek jest w tej chwili po remoncie. Oprócz tego, że wszystkie mury są zabezpieczone i wyrównane, mamy też przepiękną iluminację — mówi Katarzyna Kielijańska, Konsorcjum Warownia na Zamku we Wleniu.

Jedną z najbardziej znanych legend związanych z zamkiem to jego obrona podczas Najazdu Husytów w XV wieku.

– Otóż Zamek Wleń faktycznie według źródeł historycznych, jako jeden z niewielu zamków, obronił się przed tym najazdem. A według legendy właściciel zamków podczas obrony postawił wszystko va banque. Wypuścił jednego ze swojej drużyny, żeby wśród wrogów ogłosił plotkę, że znaleziono dodatkowe źródło wody i że zamek potrafi się bronić dłużej. Nie za bardzo ci uwierzyli w tę plotkę, ale właściciel kazał zagotować resztki wody, które posiadał na zamku i zaczął najeźdźców przy kolejnym oblężeniu oblewać tym wrzątkiem. Stąd też uznali, że skoro wylewa wrzątek, to znaczy, że tę wodę jednak ma i odstąpili — mówi Katarzyna Kielijańska, Konsorcjum Warownia na Zamku we Wleniu.

Zamek stoi na wygasłym podwodnym wulkanie.

– Wszystkie normalne kraje wulkany podwodne mają pod wodą, a my jako trochę inny kraj na świecie wulkan podwodny mamy na szczycie góry. Co prawda jak on wybuchł, to w tym momencie tej góry nie było. To było płytkie morze. Jak to się mówi, jak wulkan naziemny wybucha, jest trzęsienie ziemi i jest cała masa kurzu i pyłu, a jak wulkan podwodny wybucha, to trzęsienie ziemi, opcjonalne tsunami i zamiast wybuchu wylatują nam takie poduszki lawowe. My tutaj mamy lawę poduszkową. Geolodzy, którzy odwiedzają Europę czy też Polskę uznają, że ta lawa poduszkowa pod zamkiem we Wleniu jest najładniejszą, jaką widzieli — mówi Gracjan Kielijański, Rudy Tur Przewodnik Sudecki.

Ogromną atrakcją w maju są połacie kwitnącego czosnku niedźwiedziego.

– Legendy mówią, że jak niedźwiedź budził się z hibernacji, to pierwsze co robił, jak był bardzo głodny, to nie szukał turystów, tylko szukał właśnie czosnku niedźwiedziego. Naturalny antybiotyk dla niego. Jego się najadał i dopiero później mógł jakoś funkcjonować, co jest oczywiście legendą, ale bardzo fajnie się komponuje do samego tego zioła, które było wykorzystane w swoim czasie zarówno jako dodatek do twarogu, jak i dodatek do w ogóle potraw. Dzisiaj jest to roślina chroniona, można głównie spotkać w rezerwatach — mówi Gracjan Kielijański, Rudy Tur Przewodnik Sudecki.

– Zamek Wleń był od momentu ślubu w sumie własnością tylko i wyłącznie św. Jadwigi Śląskiej. Zamek Wleń był jej oprawą wdowią. Takim zabezpieczeniem na wypadek, kiedy stanie się wdową. To tak też się stało, więc bywała na tym zamku. Tutaj cała okolica jest naszpikowana wręcz legendami związanymi z jej bytnością tutaj — mówi Katarzyna Kielijańska, Konsorcjum Warownia na Zamku we Wleniu.

Na zamku znajduje się baszta, z której rozpościera się piękny widok.

– Widzimy z tej wieży Krainę Wygasłych Wulkanów z Ostrzycą, najwyższym nekiem powulkanicznym na Pogórzu Kaczawskim, 501 metrów nad poziomem morza, jak również widać Karkonosze wraz ze Śnieżką. Można z naszej wieży podziwiać góry, które są jeszcze ciągle zaśnieżone. Wszystko to w ciszy i spokoju, bo tutaj tłumów nie ma — mówi Gracjan Kielijański, Rudy Tur Przewodnik Sudecki.

Zobacz również

Leo ma około 6 lat i od kilku miesięcy mieszka we wrocławskim TOZ Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt. Właśnie, żeby pomóc takim bezdomnym zwierzętom, jak ten piesek, we wrocławskim aquaparku już po raz drugi zostały zorganizowane Wrocławskie Mistrzostwa w Pływaniu Pieskiem.

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy