Wodne wyzwania miasta. Retencja jednym z największych

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Retencja, retencja i jeszcze raz retencja - to obecnie jedno z największych wyzwań związanych z gospodarowaniem wodą w miastach. O problemach wodnych związanych ze zmianami klimatu i możliwych rozwiązaniach rozmawiano podczas II Wodnego Okrągłego Stołu.

Albo wyschnięte trawniki albo podtopione po ulewie ulice – takie obrazy coraz częściej można zobaczyć w wielu miastach. Zmiany klimatu sprawiają, że okresy intensywnych deszczów i suszy są dłuższe i bardziej intensywne, dlatego wodą trzeba skutecznie gospodarować.

Problemem miast jest to, że woda ucieka z chmury do rury. Rura odbiera tylko określoną ilość wody, jeśli nie zdoła tego zrobić, to niestety woda spływa po powierzchni i może podtopić. Z chmury do rury to jest polityka niedobra. Miasta powinny chłonąć wodę jak gąbki. Wolę to powiedzenie, a nie z chmury do rury, a więc retencja gdzie się tylko da. Łapmy wodę i nie pozwalajmy, żeby spływała do rzeki, czyniąc szkody – mówi prof. dr hab. Zbigniew Kundzewicz, Polska Akademia Nauk, wiceprzewodniczący Rady Programowej kongresu Miasto-Woda-Jakość życia.

Borykają się z wodą w kontekście negatywnych zmian klimatu, czyli nadmiernego upału i nadmiernych opadów. Opady wywołują powodzie miejskie, które w momencie, gdy są połączone z powodzią rzeczną, stanowią już katastrofę. Wobec tego najważniejsze zadanie gospodarki wodnej obecnie dla miast, zwłaszcza dużych miast, które się rozbudowują, to jest retencja – dodaje prof. dr hab. Elżbieta Nachlik, Politechnika Krakowska, członek Rady Programowej kongresu Miasto-Woda-Jakość życia.

Retencja nie jest jednak tak prosta, bo żeby była skuteczna, musi być wielowymiarowa i spójna, a działania zintegrowane. We Wrocławiu MPWiK jest na etapie końcowym budowy czterech zbiorników retencyjnych, które mają zabezpieczać Odrę i oczyszczalnię ścieków w Janówku.

Zbiorniki mają na celu przechwycenie, przy długich gwałtownych opadach, części wody z kanalizacji ogólnospławnej, która miesza się wtedy ze ściekami. W przypadku występujących sporadycznie, ale jednak zdarzających się kilka razy w roku dużych deszczów, część, którą nasz system nie jest w stanie przyjąć i przesłać na oczyszczalnie, to tak zwanymi przelewami burzowymi jest odprowadzana do rzeki Odry – wyjaśnia Witold Ziomek, prezes MPWiK S.A. we Wrocławiu.

My nie doceniamy takiej wody, której na dzień dobry nie widać, a związanej chociażby z zielenią. Tam, gdzie osadza się rosa rano. Ta rosa później paruje. Jeśli nie ma zieleni, to ona wsiąka. Ta woda ma tyle wymiarów – wprost od biznesu, wody używają firmy w procesach produkcyjnych, ale używamy jej wszyscy. Czasem zupełnie nieświadomie, a warto tę świadomość mieć – podkreśla dr hab. Paweł Chudziński, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, prezes zarządu Aquanet SA.

Najważniejsza jest nasza świadomość – mieszkańców – żeby tę wodę używać odpowiedzialnie, żeby przygotowywać się na tę adaptację do zmian klimatu w sposób oddolny. Każdy z nas może tę wodę oszczędzać, może również oszczędzać środowisko naturalne, pijąc wrocławską kranówkę. Chcemy przez wodę, poprzez nasze tradycje mówić o tym, że rzeki – nie tylko Odra – to są nasze arterie, które zawsze miały kolosalne znaczenie miastotwórcze i tak jest do dzisiaj – podsumowuje Jakub Mazur, wiceprezydent Wrocławia.

Jak podkreślają eksperci, adaptowanie zabetonowanych miast do zmian klimatycznych jest konieczne, ale działania muszą być połączone i spójne.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy