Wojewoda Obremski o sytuacji w Odrze – “Nikt nie popełnił błędów”

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Odra na odcinku dolnośląskim wróciła do normy - powiedział wojewoda dolnośląski podczas specjalnej konferencji. Jarosław Obremski podkreślał, że parametry wody pobierane w głównym nurcie rzeki poprawiają się od 5 sierpnia, czyli od momentu, kiedy znaleziono martwe ryby w Głogowie. Według wojewody służby na Dolnym Śląsku działały prawidłowo i w odpowiednim tempie. Dalsze działania są uzależnione od przyczyny katastrofy na Odrze, a ta wciąż nie jest znana.

I tu mamy największy kłopot, że mimo wszystko mimo także wsparcia strony niemieckiej mamy kłopot z ustaleniem przyczyny. I to wydaje się być największe wyzwanie. Głównym problemem jest pewna nieciągłość i czasowa i przestrzenna, bo jeżeli mamy śnięte ryby pod Oławą i mamy śnięte ryby w Głogowie, to powinny być one także na śluzie w Malczycach. W Malczycach niczego takiego nie zauważono – mówi Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski.

Służby podkreślają, że katastrofa ekologiczna w Odrze nie stanowi zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców. Inspekcja weterynaryjna bada pobrane próbki pod względem obecności metali ciężkich, m. in. rtęci, arsenu i pestycydów. Sanepid z kolei kontroluje jakość żywności, analizy również nie wskazują na nic niepokojącego. Parametry fizyko-chemiczne w głównym nurcie rzeki są już takie same jak średnia wieloletnia.

Mierzyliśmy podstawowe parametry i tutaj podwyższone było dosyć mocno pH, bardzo mocno podwyższone natlenienie wody oraz temperatura i przewodność elektrolityczna. Te parametry w momencie wystąpienia zjawiska były ponad normatywne, natomiast na dzień dzisiejszych wróciły do standardowych poziomów, które mierzone są w rzece Odrze- powiedział Mariusz Wojewódka, Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. – Mamy jedno zawyżenie jednego parametru, jeżeli chodzi o rybę znalezioną w Fosie Miejskiej we Wrocławiu, ale to może być bardzo specyficzna sytuacja i też uogólnianie jednego przypadku nic nam nie daje, natomiast wszystkie te próbki, które przebadał Inspektorat Weterynaryjny można powiedzieć, że wszystko jest w normach – mówi Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski.

Pierwsze sygnały o martwych rybach pojawiły się pod koniec lipca. Wojewoda Jarosław Obremski do wtorku 16 sierpnia przebywał na urlopie, a w tym czasie zastępował go Jarosław Kresa. Czy działania zapobiegające katastofie były spóźnione? Według przedstawicieli rządu nie. W odpowiednim czasie poinformowali nadodrzańskie Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska i inne służby.

Wojewódzki Inspektor pierwsze działania podjął już co najmniej 28 lipca i wtedy oględzinom poddano rzekę Odrę w następujących punktach: Jaz Lipki, poniżej Jazu Lipki, na wysokości Na Grobli w Oławie i na wysokości Łan. Szanowni Państwo na początku stwierdzono w rzece Oława około 300 kg śniętych ryb. Takie ilości śniętych ryb zdarzają się w wielu rzekach Polski stosunkowo często z różnych przyczyn. Dlatego nie była to jeszcze taka liczba, która powinna móc alarmować, później ta liczba ryb, które zostały wyciągnięte w Oławie zwiększyła się – mówi Jarosław Kresa, wicewojewoda dolnośląski.

Ja byłem w kontakcie w czasie urlopu, właściwie do pana wojewody dzwoniłem co drugi dzień, w ostatnim tygodniu codziennie i moja wiedza była taka, że mamy zdarzenie na Oławie, że parametry badane przez WIOŚ były, że stan fizykochemiczny na wejściu do Województwa dolnośląskiego, czyli przed Oławą i za Oławą jest taki sam. W związku z tym w rozmowie mówiliśmy o tym, że źródło ewentualnego zatrucia nie jest we Wrocławiu i rozmawialiśmy o tym, żeby monitorować jak gdyby sytuacje jakie mogą być skutki tego zatrucia. Później były dosyć uspokajające komunikaty, później pojawiła się kwestia Głogowa i ten ostatni tydzień, właściwie codziennie byliśmy w kontakcie z WIOŚ. Parametry Odry były tylko i wyłącznie lepsze. Natomiast miałem świadomość właściwie w piątek, że mamy do czynienia z sytuacją dramatyczną w skali kraj, co nie oznacza w tym momencie dramatycznej sytuacji na Dolnym Śląsku – dodał Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski.

Tylko od 12 do 16 sierpnia z Odry i Neru odłowiono 100 ton martwych ryb, ale od trzech tygodni nikt nie jest w stanie podać przyczyny tej tragedii. Niestety trudno uwierzyć w to, że badane codziennie próbki wciąż nie dają odpowiedzi na pytanie o to, co zatruło Odrę. Wydaje się także, że dwie dymisje, na które zdecydował się premier Mateusz Morawiecki to na razie jedyne konsekwencje, które wyciągnął polski rząd. Wszystko wyglądaj na zamiatanie sprawy pod dywan. Pytań jest więcej niż odpowiedzi.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy