Wrocław kultywuje pamięć o mordzie lwowskich profesorów

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
83 lata temu we Lwowie, leżącym wtedy w granicach Polski, doszło do strasznej zbrodni, wymierzonej w Rzeczpospolitą jej przyszłość. Naziści zamordowali śmietankę polskiej inteligencji.

Rankiem 4 lipca 1941 roku oddział hitlerowskiego Einsatzkommando rozstrzelał na Wzgórzach Wuleckich prawie 40 osób, lwowskich wykładowców i osoby z nimi związane, w tym kobiety i dzieci.

Wrocław bardzo poszukuje Polski, Wrocław bardzo poszukuje jakiejś ciągłości, jakiejś tożsamości, więc tak łaknie takiego powiązania ze Lwowem. Ono jest prawdziwe, ale też jest dla nas bardzo, po prostu, cenne – mówi prof. dr hab. Arkadiusz Wójs, rektor Politechniki Wrocławskiej.

Na obchodach rocznicy, oprócz rektorów wrocławskich uczelni i przedstawicieli instytucji kultury, pojawili się dolnośląscy politycy. Całość miała charakter państwowy.

Pamięć to nasza tożsamość, to nasza odpowiedzialność, zwłaszcza tutaj na Dolnym Śląsku. Na ziemi piastowskiej, na którą wróciliśmy. Po długim czasie wróciliśmy z Kresów Wschodnich. Wróciliśmy z obszaru ówczesnej Rzeczpospolitej Polskiej, który był nękany przez fronty wojny, jak i ze wschodu, tak i z zachodu. Nękani byliśmy dlatego, że byliśmy Polakami, i to ludność wiejska, ludność chłopska, jak i również przedstawiciele polskiej inteligencji. Dzisiaj wyjątkowa rocznica, ludzi, którzy ponieśli śmierć za to, że byli tymi, którzy mogli kreować politykę, mogli kreować rzeczywistość, mogli kreować obronę Kresów Wschodnich. I zawsze w takich momentach warto cofnąć się te kilkadziesiąt lat wstecz i przypomnieć sobie, że kiedyś Polacy oddawali życie za to, żeby żyć w wolnym kraju, w wolnej ojczyźnie. To życie nie było takie łatwe, jak jest dzisiaj. Myślę, że takie uroczystości są też okazją do takiej refleksji – podsumowuje marszałek województwa dolnośląskiego Paweł Gancarz.

W odbudowywaniu zniszczonego wojną Breslau i nadaniu mu polskości, uczeni, którzy przyjechali z kresów wschodnich, mieli wielką rolę. Szczególne znaczenie mieli też dla wrocławskiej Politechniki, gdzie wielu z nich wykładało potem przez lata.

To nie jest tylko takie „Politechnika Lwowska kontynuowana na Politechnice Wrocławskiej”, czy „Uniwersytet Jana Kazimierza kontynuowany na Uniwersytecie Wrocławskim”, ale raczej jest tak, że całe to środowisko intelektualne sobie swoich korzeni upatruje czy też pielęgnuje – wyjaśnia rektor Politechniki Wrocławskiej prof. dr hab. Arkadiusz Wójs.

Zobacz również

Zamek Piastowski w Jaworze jest miejscem, które przez sporą część swojej historii pełniło funkcję więzienia, zarówno nazistowskiego, jak i komunistycznego. Jednak pod koniec lat 80. artystyczne środowiska zaczęły wykorzystywać jego przestrzeń do twórczości artystycznej. Obecnie jest to miejsce alternatywnej sztuki i muzyki.

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy