Wrocław: zima zagraża bezdomnym

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Zima to trudny czas dla osób bezdomnych, kiedy temperatura spada poniżej zera noclegownie, ogrzewalnie i schroniska we Wrocławiu pękają w szwach. Dzisiaj pytamy o to w jaki sposób pomóc osobom bez dachu nad głową w tym trudnym czasie.

Wrocławska straż miejska co zimę sprawdza miejsca, w których najczęściej stacjonują bezdomni. Przy kilkunastu stopniach na minusie mogą nie przetrwać nocy.

Praktycznie codziennie otrzymujemy kilkanaście, nawet kilkadziesiąt zgłoszeń o osobach bezdomnych, które być może potrzebują naszej pomocy. Im zimniej tym więcej takich zgłoszeń. Dotyczy to różnych miejsc, zdarzają się osoby bezdomne w pustostanach, czyli w takich niezabezpieczonych budynkach i to jest dość niebezpieczne, ponieważ jeżeli jest ciepło to te osoby sobie jeszcze dają radę. Natomiast gdy temperatura spada poniżej zera te osoby dogrzewają się różnego rodzaju opałem, palą ogniska. To samo w sobie jest niebezpieczne, a poza tym zdarza się, że takie osoby są pod wpływem alkoholu i mogą przysnąć i niestety więcej się nie obudzić. My wspólnie z pracownikami MOPS-u odwiedzamy właśnie takie miejsca, znamy ich co najmniej kilkadziesiąt, te miejsca pojawiają się nowe, czasami są to mosty, a właściwie pod mostami różnego rodzaju legowiska, są to też różnego rodzaju budowle z folii i to są laski, zagajniki, parki miejskie. Czasami trudno taka osobę znaleźć zwłaszcza jak spadnie trochę śniegu, te budowle zazwyczaj są niewysokie, śnieg przysypuje – mówi Waldemar Forysiak, rzecznik Wrocławskiej Straży Miejskiej.

We Wrocławiu działa kilkanaście placówek, w których uzyskać można pomoc. Zaglądamy do schroniska św. Alberta dla bezdomnych kobiet we Wrocławiu, w takich miejscach jak to schronienie znajdują wszystkie kobiety bez dachu nad głową, każda ma swoją historie. Aby zostać zakwaterowanym w noclegowni, trzeba przejść 10-dniową kwarantannę.

Byłam na ulicy, teraz już odwykłam od tego no i trudno mi to zrozumieć i wyobrazić sobie coś takiego. Nie raz myślę o tych ludziach, którzy nie mają się gdzie podziać. Przykre to jest, bo sama troszkę doświadczyłam tego– mówi pani Kazimiera, podopieczna Schroniska św. Alberta dla Bezdomnych Kobiet we Wrocławiu.

Tutaj jest tak, że kierownictwo pomaga, ja im też jedzenia nie żałuję, bo widzę, że ludzie naprawdę wszystkiego kiedyś pragnęli i staram się do nich swobodnie podejść. Nie wywyższam się, bo jestem na kuchni, jestem taką samą osobą bezdomną, bez mieszkania i tak samo się czuję jak każdy. Nie mam takiego mniemania o sobie – mówi pani Maria, podopieczna i kucharka w Schronisku św. Alberta dla Bezdomnych Kobiet we Wrocławiu.

Jak jeszcze możemy pomóc? Do schroniska można przynosić rzeczy takie jak koce czy ubrania.

Zawsze mile jest widziane jedzenie, które zawsze spożytkujemy, bo jest dużo tych osób potrzebujących, ale również ciepła odzież, koce kołdry, buty. Jest tych osób dosyć sporo i te osoby, które mieszkają właśnie w jakiś pustostanach czy na działkach, to w takim czasie szukają tego schronienia nawet tylko, żeby gdzieś przezimować. Ale też jest tak, że dużo osób nie chce być w ośrodku, przychodzi do nas i np. korzysta z ciepłych posiłków, korzysta ze środków czystości, ciepłej odzieży. Wydajemy też koce, kołdry, także wszelką pomoc świadczymy – komentuje Katarzyna Gałecka, wicedyrektorka schroniska św. Alberta dla Bezdomnych Kobiet we Wrocławiu.

Trudna sytuacja epidemiczna w kraju powoduje ciągły wzrost liczby bezdomnych. Komplikuje także działania osób, które potrzebującym pomagają, dlatego nie bądźmy obojętni, kiedy widzimy osobę bezdomną zgłośmy to odpowiednim służbom.