Wrocławianie znowu w maskach

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Cały kraj zostanie objęty żółtą strefą. Dla mieszkańców oznacza to jedno: obowiązek zakrywania ust i nosa - również na dworze.

Z racji tego, że w kraju notowane są rekordowe przyrosty zakażeń, Polska została objęta żółtą strefą. Profesor Krzysztof Simon jest zdania, że taka decyzja padła ze strony rządzących trochę za późno.

To powinno być wdrożone już dwa tygodnie temu. Dlaczego Barcelona i inne miasta mogą nosić maski a my nie?! To nie jest przecież obraza majestatu, tylko racjonalne postępowanie społeczeństwa — oburza się prof. Krzysztof Simon, dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Wprowadzenie strefy żółtej na terenie całego kraju wiąże się z większym reżimem sanitarnym. To między innymi limit osób w lokalach gastronomicznych, kinach i kościołach. To również obowiązek zasłaniania ust i nosa w przestrzeni publicznej – już nie tylko w pojazdach komunikacji miejskiej i galeriach handlowych, ale również na drogach, promenadach i bulwarach. Co mieszkańcy myślą na temat zwiększenia reżimu sanitarnego na dworze?

Uważam, że to słuszna decyzja.

Trzeba dmuchać na zimne.

Mam maskę i będę ja nosić tam gdzie trzeba, ale i tak nie wierzę w koronawirusa.

Jak jesteśmy na ulicy, na spacerze to maski nie są wcale potrzebne — mówią mieszkańcy Wrocławia.

Jak podkreśla prof. Krzysztof Simon zasłanianie ust i nosa może powstrzymać przyrost zakażeń, ale tylko wtedy kiedy będziemy zakładać maski.

To zmniejsza ryzyko, ale jak widzę ludzi z przyłbicami to niech sobie idą na kręcenie filmu „Bitwa pod Grunwaldem”. Te przyłbice to absurd i tylko dodatek do okularów — tłumaczy prof. Simon.

Czas zweryfikuje, czy wprowadzenie żółtej strefy i tym samym większy reżim sanitarny na terenie całego kraju, pomoże w ograniczeniu przyrostu zachorowań na koronawirusa.