Wspomnienie Ryszarda Szurkowskiego

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Wybitny polski kolarz - Ryszard Szurkowski zmarł 1 lutego. Odszedł po trudnej walce, którą prowadził niemalże przez całe życie. Jak mówią jego przyjaciele, nigdy się nie poddał, ale także nigdy nie narzekał na swój los. Nawet po wypadku, któremu uległ w czasie wyścigu amatorskiego w Niemczech dwa lata temu.

Każde odwiedziny Ryszarda tutaj w Świebodowie to zawsze z kolegami go odwiedzaliśmy. Wspominamy te chwile z wielkim wzruszeniem. Siadaliśmy obok niego – jak wnuki koło dziadka – i słuchaliśmy jego opowieści – mówi Andrzej Wojtyczka, przyjaciel Ryszarda Szurkowskiego.

Wszyscy pamiętamy go jako mistrza i wielkiego sportowca, bo rzeczywiście taki był. W latach 80-tych każdy chciał być jak Szurkowski. A on sam przy tym pozostawał skromną i pełną ciepła osobą. Najbliżsi podziwiali go jako sportowca, ale i człowieka. Każdego kolarza traktował z niespotykaną sympatią, a podczas wspólnych treningów z kolegami często żartował.

Z panem Ryszardem umawialiśmy się tak, że wyjeżdżaliśmy na przeciw. Zawsze był stanowczy i mówił, jaki plan mamy do wykonania. Zawsze mówiliśmy: jedziemy 50-70 kilometrów. Wybieraliśmy trasę i jechaliśmy. Na treningach zawsze opowiadał o swoich przeżyciach z kolarstwa – dodaje Rafał Wiatrak, kolarz, mieszkający w Miliczu, który trenował z Szurkowskim.

Szurkowski miał także ogromny wpływ na życie innych. Rafał Wiatrak od 12 roku życia uprawia kolarstwo, inspiracją od zawsze był właśnie Szurkowski – legendarny kolarz z ziemi milickiej. W gminie Krośnice, z której pochodził, od lat urządza się Rajdy Rowerowe Śladami Ryszarda Szurkowskiego. Izabela Olek, licealista z Krośnic od kilku edycji była wolontariuszką i uczestniczką tej imprezy. Tak wspomina spotkanie z Ryszardem Szurkowskim.

Z każdym potrafił znaleźć wspólny język. Pan Ryszard już był starszą osobą, ale myślę, że nie miało to znaczenia. Zawsze potrafił znaleźć wspólny temat z innymi – podkreśla Izabela Olek, wolontariuszka i uczestniczka Rajdu Rowerowego Śladami Ryszarda Szurkowskiego.

Ryszard Szurkowski od lat jest Honorowym Mieszkańcem Gminy Krośnice. Urodził się w Świebodowie, wciąż stoi tu jego rodzinny dom. Rajd rowerowy na stałe wpisał się w kalendarz imprez w gminie i w kolejnych nie będzie inaczej. Organizatorzy zapowiadają, że mają zamiar kontynuować imprezę na cześć wybitnego kolarza. Corocznie na linii startu gromadziło się kilkaset osób.

Cały czas przed nami ta jubileuszowa – 20. Edycja Rajdu Rowerowego Śladami Ryszarda Szurkowskiego. Wydaję mi się, że sama ta impreza już jest takim hołdem dla niego, ale to, co będzie ponadto, to sprawa otwarta – zaznacza Krystian Okoń, dyrektor CETS-u w Krośnicach.

Ryszard Szurkowski zdobył dwa srebrne medale w kolarstwie drużynowym na czas w trakcie Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku i cztery lata później w Montrealu. W Barcelonie w 1973 roku triumfował podczas Mistrzostw Świata drużynowo i indywidualnie. Cztery razy wygrał także Wyścig Pokoju. Przy tym wszystkim zawsze pozostawał sobą.

Z panem Rysiem żeśmy jechali tutaj na górkę – taką 6-8% nachylenia – tak jedziemy któregoś dnia, patrzę na jego nogi i myślę, co ten pan Rysiu tak twardo kręci. Spytałem: może ząbek w górę, a on odpowiedział: ale po co? – wspomina Rafał Wiatrak, kolarz, mieszkający w Miliczu, który trenował z Szurkowskim.

Pamiętam, jak Ryszard usiadł na stole i na nodze nas podnosił. Niesamowita siła – patrzyliśmy na jego uda z taką zazdrością. Widzę to przed oczyma, jak siadaliśmy na nogę, a on nas podrzucał jak dzieciaki – dodaje Andrzej Wojtyczka, przyjaciel Ryszarda Szurkowskiego.

Szurkowski po raz ostatni spotkał się z przyjaciółmi w rodzinnym Świebodowie 3 stycznia. Odszedł 1 lutego. 

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy