Zapomniane świąteczne tradycje

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email
Święta to czas obfitości - na stole znajduje się dwanaście potraw, a pod choinką piętrzy się stos prezentów. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie Boże Narodzenie bez mandarynek, czekolady i innych słodyczy, które jeszcze 40 lat temu nie były tak łatwo dostępne.

Zrobienie tych świąt nie było kosztowne, jeśli chodzi o pieniądze, ale kosztowne, jeśli chodzi o czas, dlatego, że wszystko trzeba było wystać w kolejce. Pamiętam jako dziecko już o 4 nad ranem szedłem stanąć w kolejce po chleb. Żeby był świeży bezpośrednio z piekarni i wytrzymał te trzy, cztery dni. Cytrusy były reglamentowane, wszelakie czekolady i słodycze to były rzeczy dawane tylko na święta – mówi Jacek Peszyński, wrocławski senior. 

Dawniej wierzono, że to, jak przebiegał cały wigilijny dzień miało wpływać na losy rodziny w następnym roku. Szczególną uwagę zwracano na to na polskiej wsi. Dzień wigilijny był swego rodzaju nowym początkiem, dlatego przykładano do niego szczególną wagę i wróżono z czego tylko się dało. 

Wróżono, czy będzie urodzaj na produkty, z których zostały przygotowane te potrawy. Podkładano pod talerze opłatek, jeżeli się opłatek przykleił do talerza, na którym podawano kapustę z grzybami, to wróżono, że będzie urodzaj na kapustę. Gospodarz rzucał łyżką kutii o sufit i tyle, ile się przykleiło ziarenek, taki miał być urodzaj na te wszystkie produkty, z których tę kutię przyrządzono – podkreśla Dorota Jasnowska z Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu. 

Wnoszono do domu snop zboża, który stawiano w kącie. On nazywany był Dziadem. Czasami też słomę rozdzielano pod stołem na pamiątkę miejsca urodzenia Chrystusa w szopie w tradycji polskiej – dodaje dr Małgorzata Michalska z Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Najciekawsze z dzisiejszego punktu widzenia mogą być jednak wróżby związane z młodymi dziewczynami, które szukały odpowiedzi na pytania o zamążpójście. 

Młode dziewczęta, które szykowały się do zamążpójścia, po wieczerzy wigilijnej zbierały łyżki, wychodziły przed dom i dzwoniły tymi łyżkami, uderzały je o siebie. W zależności od tego, z której strony pies zaszczekał, z tej strony miał się pojawić przyszły mąż – mówi dr Małgorzata Michalska z Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Wyciągały źdźbła spod obrusa, jeżeli ono było żółte, świadczyło o tym, że dziewczyna niedługo wyjdzie za mąż – dodaje Dorota Jasnowska z Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu. 

Siano służyło także do innej wróżby dotyczącej zdrowia. Jeśli ktoś wyciągnął suche źdźbło to oznaczało chorobę lub śmierć. Zielone siano to zaś szczęście i długie życie.

Zobacz również

Social media

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI!

Masz istotne informacje?

Napisz do nas:
kontakt@echo24.tv

Najnowsze programy