Łączy nas jedno - krew. Takie hasło wielokrotnie padało na uroczystej gali przyznania tytułów dla Honorowych Dawców Krwi. W wydarzeniu zorganizowanym przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, oprócz oczywiście dawców, udział wzięli przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia, urzędu wojewódzkiego i magistratu miasta.
14 czerwca to światowy dzień krwiodawcy. We wrocławskiej operze 250 dawców i dawczyń odebrało świeżo nadane tytuły i medale.
- Dlaczego oddajemy krew? Bo jest ona niezmiernie potrzebna do ratowania zdrowia i życia. Krwiodawcy zasługują na to, żeby podziękować im, za to, co robią na co dzień. Zawsze w okolicach 14 czerwca, czyli Światowego Dnia Krwiodawcy, organizujemy takie gale, żeby im w ten symboliczny sposób po prostu podziękować za ich wspaniały dar - mówi Jacek Blicharski, dyrektor wrocławskiego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
W Polsce jest 21 Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, do których zgłosić może się każdy, kto nie ma przeciwwskazań do oddawania. Oprócz centrów stacjonarnych funkcjonują też ekipy wyjazdowe. Szczegóły można znaleźć na stronie rckik.wroclaw.pl. Krwi nie da się sztucznie wyprodukować, a jest niezwykle potrzebna przy bardzo wielu medycznych zabiegach. Artur Kowalczyk oddał zawrotną ilość 150 litrów i nie zamierza przestawać.
- Moja mama miała operację. Ja jako najstarszy w domu, skończyłem 18 lat i po prostu poszedłem jako członek rodziny oddać krew. I tak się zaczęła moja przygoda. Jak oddałem 70 litrów krwi, stwierdziłem, że teraz trzeba pomóc dzieciom chorym na białaczkę. I oddaję płytki i osocze. Nie liczę tego. Po prostu z dobroci serca, jak już zacząłem oddawać, to po prostu oddaję - wyjaśnia Honorowy Dawca Krwi Artur Kowalczyk.
Wśród bohaterów, jak nazywani byli w trakcie gali dawcy, dominowała ujmująca prostota. Większość z nich na pytanie "dlaczego" odpowiadała po prostu, "bo mogę, bo trzeba pomagać".
- Oprócz tego, że pomagamy, mi się podoba to, że idę tam, jestem podpięta do maszyny i odpoczywam. To jest takie fajne miejsce, te wszystkie fajne panie, które nas tam obsługują. Zawsze ktoś leci, zapyta się, czy wszystko ok. Nie wiem, lubię to miejsce. Już po prostu wpadłam w taki nałóg i jestem tam, jak tylko mogę, to co miesiąc. Nie ma się czego bać. Przy składnikach krwi jestem podłączona czasami po 80 minut do maszyny. Można poczytać książkę, obejrzeć jakiś tam film, serial. Iść, po prostu iść, tu nie mam co się zastanawiać. Tu trzeba iść - dodaje Justyna Porwich, jedna z Honorowych Dawczyń Krwi.
Galę ozdobiły prace Viktoryi Kaliadziuk i występ kwartetu smyczkowego.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu echo24.tv. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz