Naukowcy wrocławscy uczestniczą w nieziemskiej misji. Chcą dokładnie wiedzieć jak mikrograwitacja i kosmiczne promieniowanie wpływają na działanie konkretnych leków onkologicznych i w jaki sposób te czynniki mogą wpłynąć na ludzkie zdrowie. Dlatego bio-nanosatelita najpierw był testowany na Ziemi, a potem wysłany w kosmos.
W tym celu stworzono specjalne miniaturowe laboratorium. Tam umieszczono biologiczne próbki i już - od dawna - przeprowadzano testy.
--Wymagało to ogromnego przygotowania na Ziemi, wszystko trwało kilka lat zanim przygotowaliśmy się do ostatecznego wylotu. Całe przygotowanie wylotu było po stronie Politechniki Wrocławskiej. U nas była walidacja na poziomie komórek prawidłowych i nowotworowych. Sprawdzaliśmy w warunkach stymulowanej mikrograwitacji jak te komórki się zachowują - mówi prof. Julita Kulbacka z Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Komórkowej.
Wstępne, jeszcze ziemskie wyniki mikrograwitacji, są niezwykle obiecujące.
--Poprawia dostarczanie leków selektywnie wpływa w ten sposób, że degraduje komórki nowotworowe, pozostawiając te zdrowe przy życiu więc jest taka szansa, że może w przyszłości mikrograwitacja będzie wykorzystana do leczenia chorób nowotworowych - mówi prof. Julita Kulbacka, z Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Komórkowej UM we Wrocławiu.
Dlatego we współpracy z naukowcami z wrocławskiej Politechniki i Uniwersytetu Medycznego oraz Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej stworzono miniaturowe laboratorium. To było ogromne wyzwanie.
--Zawartość satelity mieści się w przestrzeni 10 X 10 X 30 cm. Jest to małe urządzenie, natomiast laboratoria czipowe, którymi zajmujemy się na Politechnice Wrocławskiej mają wymiary 2,5 X 3,5 cm - mówi dr inż. Patrycja Śniadek, Wydział Elektroniki, Fotoniki i Mikrosystemów PW.
Na tym laboratorium umieszczono komórki nowotworowe, grzyby i specjalna mini doniczka.
Takie laboratorium 13 stycznia opuściło naszą planetę i z Przylądka Canaveral na Florydzie zostało umieszczone na ziemskiej orbicie. Pierwszych wyników naukowcy oczekują za 6 tygodni, ale wiele jest niepewności.
-- Nie wszystkie parametry są w naszej kontroli. Nie kontrolujemy stanu ładunku w chwili gdy jest on wynoszony na orbitę przez rakietę Falcon9. Nie kontrolujemy satelity gdy jest umieszczony w ładowni małego statku kosmicznego "matki", gdzie ma poutykane w sobie wiele satelitów i po kolei, w pewnej kolejności ustalonej wcześniej ustawia je na orbicie. Wtedy satelita nie ma zasilania. On jest zdany na warunki jakie panują wewnątrz statku, przede wszystkim temperatura - mówi prof. Jan Dziuban z Politechniki Wrocławskiej, specjalista w dziedzinie mikrosystemów (MEMS, MEOMS) i nanosystemów (NEMS)
Pierwsze pomiary będą wykonane jeszcze w tym miesiącu. Jest nadzieja, że spełnią się oczekiwania naukowców, lekarzy, a w przyszłości pacjentów chorujących na nowotwory.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu echo24.tv. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz