Kosmiczna misja wrocławskich naukowców. Szansa dla rozwoju onkologii

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Naukowcy wrocławscy uczestniczą w nieziemskiej misji. Chcą dokładnie wiedzieć jak mikrograwitacja i kosmiczne promieniowanie wpływają na działanie konkretnych leków onkologicznych i w jaki sposób te czynniki mogą wpłynąć na ludzkie zdrowie. Dlatego bio-nanosatelita najpierw był testowany na Ziemi, a potem wysłany w kosmos.

W tym celu  stworzono specjalne miniaturowe laboratorium. Tam umieszczono biologiczne próbki i już – od dawna – przeprowadzano testy. 

–Wymagało to ogromnego przygotowania na Ziemi, wszystko trwało kilka lat zanim przygotowaliśmy się do ostatecznego wylotu. Całe przygotowanie wylotu było po stronie Politechniki Wrocławskiej. U nas była walidacja na poziomie komórek prawidłowych i nowotworowych. Sprawdzaliśmy w warunkach stymulowanej mikrograwitacji jak te komórki się zachowują  – mówi prof. Julita Kulbacka z Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Komórkowej. 

Wstępne, jeszcze ziemskie wyniki mikrograwitacji, są niezwykle obiecujące. 

–Poprawia dostarczanie leków selektywnie wpływa w ten sposób, że degraduje komórki nowotworowe, pozostawiając te zdrowe przy życiu więc jest taka szansa, że może w przyszłości mikrograwitacja będzie wykorzystana do leczenia chorób nowotworowych – mówi prof. Julita Kulbacka, z Katedry i Zakładu Biologii Molekularnej i Komórkowej UM we Wrocławiu. 

Dlatego we współpracy z naukowcami z wrocławskiej Politechniki i Uniwersytetu Medycznego oraz Instytutu Immunologii  i Terapii Doświadczalnej stworzono miniaturowe laboratorium.  To było ogromne wyzwanie. 

–Zawartość satelity mieści się w przestrzeni 10 X 10 X 30 cm. Jest to małe urządzenie, natomiast laboratoria czipowe, którymi zajmujemy się na Politechnice Wrocławskiej mają wymiary 2,5 X 3,5 cm – mówi  dr inż. Patrycja Śniadek, Wydział Elektroniki, Fotoniki i Mikrosystemów PW. 

Na tym laboratorium umieszczono komórki nowotworowe, grzyby i specjalna mini doniczka.

Takie laboratorium 13 stycznia opuściło naszą planetę i z Przylądka Canaveral na Florydzie  zostało umieszczone na ziemskiej orbicie. Pierwszych wyników naukowcy oczekują za 6 tygodni, ale wiele jest niepewności. 

—   Nie wszystkie parametry są w naszej kontroli. Nie kontrolujemy stanu ładunku w chwili gdy jest on wynoszony na orbitę przez rakietę Falcon9. Nie kontrolujemy satelity gdy jest umieszczony w ładowni małego statku kosmicznego „matki”, gdzie ma poutykane w sobie wiele satelitów i po kolei, w pewnej kolejności ustalonej wcześniej  ustawia je na orbicie. Wtedy satelita nie ma zasilania. On jest zdany na warunki jakie panują wewnątrz statku, przede wszystkim temperatura – mówi prof. Jan Dziuban z Politechniki Wrocławskiej, specjalista w dziedzinie mikrosystemów (MEMS, MEOMS) i nanosystemów (NEMS) 

Pierwsze pomiary będą wykonane jeszcze w tym miesiącu. Jest  nadzieja, że spełnią się oczekiwania naukowców, lekarzy, a w przyszłości pacjentów chorujących na nowotwory. 

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy