Takich operacji jest coraz więcej. W Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu neurochirurdzy co najmniej raz w tygodniu dokonują resekcji guza mózgu, glejaka. To bardzo poważny, długi, wymagający ogromnej precyzji zabieg. Niezwykłe jednak jest to, że większość zabiegów - dla bezpieczeństwa pacjentów - wykonywana jest czasie wybudzenia pacjenta. Pacjenci nie są usypiani, lekarze mają cały czas z nimi kontakt. Na sali operacyjnej w Szpitalu Wojskowym jest młoda, 31-letnia pacjentka, która rozmawia z lekarzami i jest z nią kontakt.
Pani Roksana opowiadała podczas operacji o swoich pasjach.
- Podróże, jazda na rowerze, jazda na nartach i aktywny tryb życia. Gdzie pani ostatnio była? Ostatnio byliśmy na Sardynii, pływaliśmy dużo, łódkami, katamaranami. Oglądaliśmy laguny, nurkowaliśmy, a wcześniej byliśmy w Austrii na nartach - mówi Roksana Samsel, pacjentka podczas operacji neurochirurgicznej.
Aż trudno uwierzyć, że z drugiej strony trwa zabieg usunięcia z mózgu pacjentki guza - glejaka.
- Jeszcze jakieś drobne krwawienia, ale to miejsce, gdzie nie chciałbym koagulować. W całości udało się usunąć guza? W skali makro, czyli przy pomocy mojego mikroskopu, który powiększa kilkunastokrotnie - tak, to jest całkowicie. Jednak w odniesieniu do tych guzów całkowicie to jest enigmatyczne określenie - mówi prof. Bogdan Czapiga, Klinika Neurochirurgii w Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu.
Pacjentka o tym, że dzieje się coś niepokojącego, dowiedziała się, bo nagle dostała ataku padaczki. Badania wykazały, że to ponad 4 cm glejak mózgu.
- Zlokalizowany w obszarze półkuli elokwentnej, która zawiaduje mową oraz ruchami prawej ręki i nogi. Guz jest zlokalizowany blisko tych ośrodków, ale na razie tych objawów tego uszkodzenia nie ma. Nasze starania są ukierunkowane na to, żeby nie spowodować uszkodzeń neurologicznych i działając w najbliższym sąsiedztwie, usunąć zmiany chorobowe - mówi prof. Bogdan Czapiga, Klinika Neurochirurgii w Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu.
Najważniejsze dla lekarzy - usunąć guz, najlepiej doszczętnie, ale trzeba monitorować funkcje mowy i ruchu, dlatego pacjentka jest znieczulona, nie czuje bólu, ale nie jest uśpiona.
- Będziemy z chorą rozmawiać i w ten sposób sprawdzać, czy te działania nie powodują uszkodzenia obszaru mowy - mówi prof. Bogdan Czapiga, Klinika Neurochirurgii w Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu.
Przez cały czas operacji - prawie przez 4 godziny - pacjentce towarzyszyła pani psycholog.
- To jest moje główne zadanie. W przypadku tej zmiany trzeba obserwować mowę i motorykę. Te dwa obszary, ale pani mi wszystko ułatwia. Pani mi opowiada interesująco i jest bardzo spokojna, idzie nam dobrze - mówi doc. dr Alina Czapiga, psycholożka kliniczna.
Zabieg trwał ponad 4 godziny i wszystko wskazuje na to, że doszczętnie udało się usunąć guza. Badania histopatologiczne wykażą, czy konieczna będzie radio- i chemioterapia.
- Na razie pacjentka dobrze przechodzi zabieg. Znakomicie, gada o Kanadzie. To podróżniczka. Tak? Mam nadzieję, że jeszcze w niejedno miejsce pojedzie - mówi prof. Bogdan Czapiga, Klinika Neurochirurgii w Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu.
- Sardynia jest piękna, jeszcze chcemy tam wrócić i wierzę, że jeszcze kiedyś tam wrócę. A jakie plany? Na razie myślę tylko o tym, żeby wrócić do córeczki i do męża - mówi Roksana Samsel, pacjentka podczas operacji neurochirurgicznej.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz
odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu echo24.tv. Dodanie opinii jest
równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś,
że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku
Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu echo24.tv. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz