Gościem Telewizji Echo24 był Robert Leszczyński, przewodniczący klubu KO we wrocławskiej Radzie Miasta.
Edukacja zdrowotna? "EPISKOPAT ZROBIŁ ZŁĄ ROBOTĘ"
Gazeta Wyborcza: Z danych przekazanych przez Urząd Miasta Wrocław wynika, że w szkołach ponadpodstawowych i specjalnych aż 92 proc. uczniów zdecydowało się wypisać z zajęć edukacji zdrowotnej. W szkołach podstawowych odsetek rezygnacji był wyraźnie mniejszy i wyniósł nieco ponad 56 proc. Tam najwięcej rezygnacji odnotowano w klasach VII i VIII.
- Ja tego artykułu nie widziałem, ale pan redaktor jasno tutaj przedstawił. Ja powiem tak, w mojej opinii, gdyby moje dziecko chodziło do szkoły, ja bym zapisał na takie zajęcia. Rodzice mają wybór, więc skoro uważają, dla mnie to, w mojej ocenie oczywiście, jest niewłaściwe, dlatego że młodzież, dzieci powinno się edukować. Chociaż tego programu nie sprawdzałem, no bo już nie mam dziecka w wieku szkolnym, czy to szkoły podstawowej, czy ponadpodstawowej, nie sprawdzałem tego podręcznika, ale myślę, że podręcznik jest dobrze przygotowany, przygotowany na nasze czasy, w jakich żyjemy.
Panie redaktorze, to tak jak pan powiedział o tej takiej otoczce medialnej, bo tak to możemy powiedzieć, sam pan prezydent Nawrocki powiedział, że wypisał swoje dziecko, czy dzieci, ja nie pamiętam tutaj, czy drugie dziecko też. Jeszcze edukuje się i myślę, że, oczywiście to jest w mojej opinii, 60-70% rodziców nawet nie zajrzało do tego podręcznika, tylko poddało się tej takiej, mówiąc wprost, presji medialnej. Tak, nie zapiszę, bo to jest same zło, a co to będzie. I uważam, że Kościół też tutaj zrobił... Episkopat zrobił złą robotę, bo nie ocenia się czegoś, jak się czegoś nie widzi.
Jesteśmy państwem świeckim i każdy z rodziców, każdy z obywateli ma prawo wybrać swoją drogę. Czy to widzimy tu drogę edukacyjną, czy inne wybory, jaką wiarę należy przyjąć i w ogóle. Przyjęło się tutaj u nas, że Episkopat ma takie mocne przebicie. Według mnie to jest niedobre, bo to jest kolejny taki krok, że, powiem wprost, ludzie będą odchodzili od Kościoła.
"MAMY BARDZO MAŁO CZASU"
RADIO WROCŁAW: Trwa inwentaryzacja obiektów ochrony zbiorowej, jednak zdecydowana większość z nich to miejsca krótkotrwałej ochrony ludności. W stolicy Dolnego Śląska wciąż nie ma schronu najwyższej kategorii, a dolnośląskie samorządy zgłosiły zaledwie 300 obiektów ochrony zbiorowej.
- Ewidencja obiektów zbiorowej ochrony, obiektów ochrony zakończyła się na koniec marca. To żeby uściślić. Kolejna kwestia. Zakończyła się ewidencja. I teraz kolejna kwestia. Są przeprowadzane inspekcje, inspekcje techniczne, które określają i będą dopuszczać takowe obiekty. Tak jak pan powiedział, czy to będzie schron... Są inspekcje, w których bierze udział Straż Pożarna i Nadzór Budowlany. I na podstawie dokumentacji, bądź też z natury oceniają. I teraz kolejnym krokiem będzie, jeżeli właściciel, podmiot tego... Weźmy na przykład Polskie Radio na Karkonoskiej. Mają obiekt, już przygotowują się do inspekcji, na co środki dostaną z tej ustawy. I będą mogli przygotować dokumentację, która dopuści do użytkowania jako schron, czyli będzie hermetycznie zamknięty. To jest proces. Panie redaktorze, przypomnę, że ta ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej obowiązuje od 1 stycznia. A do tej pory ta przestrzeń była pusta odnośnie obrony cywilnej. Więc mówię, ja tu oczywiście nie tłumaczę, bo minęło 10 miesięcy. Tylko przez te 10 miesięcy, proszę mi wierzyć, a zajmuję się tym. I na bieżąco wiem, jak to wygląda. Dolny Śląsk w tym roku otrzymał 357 milionów na wdrożenie tej ustawy. Z tego 200 kilka milionów będzie przekazane tylko i wyłącznie na obiekty zbiorowej ochrony.
Samorządy składają wnioski. W piątek wiem, że przyszły zatwierdzone dokumenty do podpisania umów odnośnie przekazywania tych środków. Bo to jest proces. To jest z pozycji Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, wojewoda, bo pani wojewoda podpisuje umowy z samorządami i te środki są przekazywane. Te środki były planowane. Oczywiście mamy bardzo, bardzo mało czasu, ale jestem przekonany i też oczywiście jestem dla samorządowców do dyspozycji. Mam często takie telefony. I wspólnie musimy te środki wydać, bo przypomnę, że w przyszłym roku będą kolejne środki. To do końca roku ma być to wszystko zinwentaryzowane.
ZOBACZ: PORADNIK BEZPIECZEŃSTWA
Referendum
- Jest opisane w ustawie. Każdy ma prawo, jeżeli uważa, że coś jest tak. Pan radny Uhle, który jest radnym Rady Miejskiej Wrocławia, jak i prezesem stowarzyszenia S.O.S., czy SOS, jak to różnie mówią. No chyba według tego, co i u pana redaktora oglądałem ostatnio wywiad z panem radnym. No chyba sam nie wie, jak to ma wszystko wyglądać. Bardzo enigmatycznie. A może będzie tak? A może będzie tak? Tu zbieramy. Tu nie wiem, czy zbieramy. Nie ma pomysłu na Wrocław. Przede wszystkim. Nie, nie widzę takiej potrzeby, dlatego że i pan prezydent, i Rada Miejska, przede wszystkim Rada Miejska, bo jestem radnym, za to mogę powiedzieć. Spełniamy swoje zadanie. Realizujemy budżet. Największy budżet. Teraz rozpoczynają się prace nad nowym budżetem. Jak ja bym to organizował, to miałbym pomysł na Wrocław. Bym wskazał, co jest źle, a mówi tylko patodeweloperka, mówi inne rzeczy, że miasto się nie rozwija.
[ZT]88839[/ZT]
SPRZEDAŻ ŚLĄSKA WROCŁAW. "PROCES LUBI CISZĘ"
Wyborcza.pl: Przedłuża się sprzedawanie Śląska Wrocław. Jedno jest pewne: nadal miasto będzie wykładać na klub grube miliony
- Panie redaktorze, umowa inwestycyjna jest na etapie końcowym. Tak, tylko panie redaktorze, pamięta pan, jak rozpoczął się proces pozyskiwania chętnych? Pamięta pan, bo rozmawialiśmy niejednokrotnie, czy to tutaj na wizji, czy gdzieś w kuluarach. I ja mówiłem, że ten proces lubi spokój. Ten proces lubi ciszę. I pracowaliśmy i wyłoniliśmy tego chętnego spośród składających swój wniosek odnośnie kupienia Śląska Wrocław. Więc ten proces dalej trwa. Panie redaktorze, ja panu tego nie odpowiem, bo to są negocjacje na bazie projektu umowy, który musi być dobrze przygotowany. Ta umowa musi być zabezpieczająca Wrocław, żeby ten Śląsk był dobrze zarządzany przyszłościowo, bo to jest nasze dziedzictwo, tak bym powiedział.
Panie redaktorze, poczekajmy, jak będzie umowa. Bo ta umowa będzie też procedowana. No, dostaniemy ją na sesję, będziemy o niej dyskutować. Ja nie wiem, na którą sesję. Ja jeszcze teraz panu nie odpowiem, bo tak jak mówię... Nie, na grudniową na pewno nie. Tu mogę powiedzieć... Na grudniową na pewno nie. Więc, panie redaktorze, jak będzie umowa, ja jestem do pana dyspozycji. Może pan mnie zaprosić, możemy o niej rozmawiać.
(...)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu echo24.tv. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz