Gościem Telewizji Echo24 był wrocławski radny Jakub Nowotarski z Akcji Miasto.
SMOG
- Niestety zdarzają nam się w mieście, w regionie wciąż epizody smogowe. Nie jest to jakieś zaskoczenie, bo kilka dni z bardzo niską temperaturą, czyli z wysokimi minusami i z bardzo słabym wiatrem sprawiają, że po prostu miasto się nie wentyluje, a więcej do pieca dokładamy, bo trzeba bardziej mieszkania nagrzać, co nie jest zaskoczeniem. No niestety rzeczywiście mamy we Wrocławiu obowiązujące prawo, że w tych najgorszych piecach na węgiel w ogóle nie wolno nic spalać. Ale w niektórych miejscach jest to prawo martwe. Największym odpowiedzialnym jest tutaj prezydent Wrocławia, bo tak naprawdę głównym źródłem zanieczyszczeń są wciąż lokale komunalne. To jest niestety bardzo rozczarowujące, bo od lat było wiadomo, że to prawo się zmieni, że trzeba będzie również lokale komunalne dostosować, ale jak widać dzisiaj czy w ostatnich dniach wysiłek w tej sprawie wykonany jednak był za mały. Żeby nie było. Jakość powietrza we Wrocławiu się poprawia, ale niestety wciąż mamy takie dni.
Cisza na wrocławskim lotnisku
- Tak jak obserwuję trendy i ile właśnie o tym się rozmawia, jak do tego podchodzą mieszkańcy, no to myślę, że to jest tylko kwestia czasu, bo to doskwiera coraz większej liczbie osób. Nie chodzi tylko o tych, którzy kupili dom na Oporowie, Partynicach, Ołtaszynie czy Wojszycach, to też ci, którzy mieszkali tam od pokoleń i mamy taką sytuację, że wrocławskie lotnisko się rozbudowuje, ruch na nim jest coraz większy, więc siłą rzeczy doskwieranie hałasu rzutuje bardziej na mieszkańców tych południowych osiedli, bo to tamtędy podchodzą do lądowania samoloty. "Pan byłby za taką ciszą"? Myślę, że tak, jak najbardziej. Nie mamy tak dużego lotniska, żeby całkowicie nie dało się zorganizować jego pracy w jakichś określonych godzinach, bo to nie jest tak, że co dwie minuty startuje czy ląduje samolot.
Są okresy, że powiedzmy mało się dzieje. Oczywiście pewnie by to było trudne do zorganizowania, bo linie lotnicze mają swoje oczekiwania, natomiast też trzeba pamiętać o jakichś kwestiach środowiskowych i o takich po prostu związanych z jakością życia. Skoro doskwiera to mieszkańcom, że o piątej czy są budzeni, czy nie mogą spać o dwudziestej trzeciej, bo stykają się z tym hałasem, to jest to problem, nad którym trzeba się rzetelnie pochylić. Mamy takie sytuacje w Europie, że lotniska funkcjonują tylko w ciągu dnia.
PRZYSZŁOŚĆ PLACU SPOŁECZNEGO
- To jest potrzebna rozmowa o mieście. Ja też to się starałem wywoływać swoimi ścieżkami, bo jako radny złożyłem interpelację, pytałem prezydenta, co się udało dotychczas, na jakim jesteśmy etapie i jakie prace są prowadzone. Miałem takie poczucie z odpowiedzi, z której tak naprawdę nic nie wynika, że to jest taka odpowiedź, żeby trochę przemilczeć ten temat, bo ja nie mam wątpliwości, że w urzędzie toczą się rozmowy i prace. No ale nic konkretnego z tej odpowiedzi na moją interpelację nie wynikało. Wskazywał prezydent tylko, że były wcześniej rozmowy na temat jakiegoś modelu finansowania, że z tego nic nie wyszło, że finansowania zewnętrznego na prace przygotowawcze nie udało się pozyskać. To nie jest tylko kwestia sprzedaży działek, ale też przebudowy całego układu drogowego, więc to też jest koszt na poziomie miasta, bardzo duże przedsięwzięcie do przeprowadzenia. Natomiast myślę, że to jest potrzebne. Plac Społeczny dzisiaj tak naprawdę jest pomnikiem planowania modernistycznego, które tak naprawdę nie przetrwało zderzenia z czasem, z rzeczywistością.
Archaizm w myśleniu o mieście i planowaniu. Kiedyś ktoś zbudował tam dwie estakady, bo krzyżowały się tam dwie drogi krajowe. Jak pokazała rozbiórka jednej z nich, tak naprawdę wartości dodanej w tych estakadach nie ma, ale spojrzeć na mapę, ile miejsca zajmuje tam ten węzeł transportowy, to tak naprawdę marnujemy bardzo cenną przestrzeń.
Cieszę się z niektórych deklaracji władz Wrocławia, które idą w kierunku powiedziałbym nowoczesnego myślenia o mieście, bo najgorsze co można by zrobić to po prostu oddać te działki w ręce deweloperów, żeby oni potem budowali mieszkania w cenie dajmy na to 30 tysięcy złotych za metr kwadratowy, więc tak naprawdę dla nikogo, bo nie byłaby to przestrzeń do mieszkania, nie wiem kto miałby w czymś takim mieszkać, ale umiem sobie wyobrazić, że właśnie chciwy deweloper taką działkę kupuje, buduje coś co nazywa luksusowymi apartamentami, a potem próbuje to ludziom wcisnąć za 30 tysięcy za metr. Kto potem w tym mieszka tak jak mówię nie wiem, natomiast dzieją się takie rzeczy, bo to nie jest wymyślona cena, są mieszkania w takich cenach już w mieście, w centrum, ale życzyłbym sobie, miastu, mieszkańcom, żeby to była naprawdę miejska tkanka, to znaczy, żeby to była część miasta, gdzie toczy się życie, gdzie ludzie naprawdę mieszkają. Trzeba inaczej spojrzeć na budowanie, na rozwój miasta wówczas, bo nagle okaże się, że trzeba też pomyśleć np. o mieszkaniach komunalnych, przemieszać je z tymi własnościowymi, zapewnić usługi publiczne, więc to idzie w zupełnej kontrze do tego, jak dotychczas Wrocław się rozwijał, bo jeśli popatrzymy na osiedla, które powstały w ostatnich 20-30 latach, dajmy na to Jagodno, które szkołę podstawową ma na osiedlu obok na Wojszycach, no to ja się pytam, gdzie byli wrocławscy planiści wtedy, jak były uchwalane plany miejscowe, które tak naprawdę służyły temu, żeby zmaksymalizować zysk dewelopera, a nie zapewnić dobrą jakość życia w tamtym miejscu.
Przyszłość Śląska Wrocław?
- To nie jest pytanie do mnie, to jest pytanie do Jacka Sutryka, który poniósł katastrofalną porażkę. Cały zeszły rok opowiadania bajek o tym, że sprzedamy Śląsk, Wrocław, to jest zmarnowany czas. 2 stycznia tego roku prezydent podpisał zarządzenie, że przekazaliśmy jako gmina z naszych pieniędzy podatników kolejne 10 milionów złotych na tą spółkę, więc dalej dokładamy do tej studni bez dna. Potrzebowaliśmy 6 miesięcy, żeby rozstrzygnąć, że potencjalny inwestor jest niewiarygodny finansowo.
Ja zadałem bardzo dużo pytań w tej sprawie i trybem interpelacji i trybem ustawy o dostępie do informacji publicznej. Domagam się ujawnienia wszystkich dokumentów, które temu potencjalnemu inwestorowi zostały przedstawione na etapie negocjacji. Domagam się ujawnienia audytu i wszystkich dokumentów, który doradca inwestycyjny w trakcie tego procesu, w trakcie tych negocjacji gminie przekazał.
Zasługujemy jako mieszkańcy na transparentność. Czas wreszcie wyciągnąć trupy z szafy, ze wszystkich szaf jakie są w Śląsku, Wrocław, żeby mieszkańcy zobaczyli, jaki jest stan tej spółki. Sytuacja, którą mamy dzisiaj na niekorzyść wszystkich, na niekorzyść mieszkańców, miasta, kibiców i samego klubu, ale jedynym odpowiedzialnym za to wszystko jest Jacek Sutryk.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz