GOŚCIEM TELEWIZJI ECHO24 był nowy prezes Śląska Wrocław REMIGIUSZ JEZIERSKI.
Dariusz Wieczorkowski: Panie Prezesie, dla kogo było większym zaskoczeniem to, że Pan został prezesem? Dla kibiców, czy dla Pana Jezierskiego?
Remigiusz Jezierski: Trudno powiedzieć. Przyznam, że za dużo nie miałem nawet czasu wejść do przestrzeni medialnej i jak kibice zareagowali. Dla mnie na pewno było znacznym zaskoczeniem, tak powiedzmy. Kompetencyjnie, w jakichś marzeniach idąc ścieżką swojej edukacji zawodowej. Nie powiem, że nie przygotowałem się do tego kroku, ale uważam, że to nie jest jeszcze najlepszy czas dla mnie, w sensie też takiej wygodnej, spokojnej decyzji i możliwości przygotowania się do tego.
Kto zadzwonił i kiedy to było? Kiedy Pan otrzymał pierwszy sygnał, że Remigiusz Jezierski może być prezesem? Albo że będzie?
Tak, no kontakt był od samego właściciela prezydenta, właściciela klubu prezydenta miasta. Na kilka dni przed, tak to uznajmy. Tyle, więc dużo czasu na analizę nie było.
Jak to jest, jak się odbiera telefon od Pana Prezydenta Sutryka, bo rozumiem, że o nim Pan mówi wprost, który, jak też przypuszczam, zadaje pytanie, czy Pan, drogi Panie, nie chciałby zostać prezesem Śląska? To Pan mówi tak, dobra, biorę to. Czy ma Pan kilka godzin na jakąś refleksję głębszą?
To było też zaaranżowane spotkanie z Panem Prezydentem i tam my sobie dłużej porozmawialiśmy. Generalnie o koncepcji, o wizji na moje zaangażowanie w klub i możliwości w ogóle tego. Czyli to jakby była też taka rozmowa, która dosyć szybko potoczyła się w tym kierunku. Nie do końca nawet wiedziałem, idąc na to spotkanie, że to już jest taka propozycja. Albo taka propozycja może być, albo taka wizja. Czyli tutaj jakby było też takie troszeczkę rozmowa, która do tego doprowadziła.
Wielu kibiców, ale nie tylko kibiców zastanawia się, co dalej z klubem z Oporowskiej. Zna Pan odpowiedź?
No tak. Jesteśmy w momencie takim, gdzie jest tych dużo znaków zapytania i to nie może dziwić. Okres jest trudny. Myślę, że aura też jest taka śnieżna, bo wielu Polaków to lubi, ale również taka lekko przygnębiająca. Mówię żartobliwie trochę w tym kontekście, że te nastroje nie są za dobre i przyznam, że pod tym kątem, może mniej trochę myśląc o kibicach, ale odczuwając pewnego rodzaju potrzebę w drużynie przede wszystkim na tą szybką decyzję się zdecydowałem. Bo tak jak mówię, ona nie była do końca komfortowa. Ja bym najchętniej chciał troszeczkę ją tam przygotować siebie, swoje życie aktualne, zawodowe i prywatne, ale nie było na to czasu i ta decyzja nastąpiła szybko, bo ten najbliższy cel jest oczywisty. Myślę, że sercem, pompą tej organizacji jednak jest drużyna piłkarska i to co, jakie cele są do zrealizowania są oczywiste. Tutaj awans jest na wyciągnięcie ręki i tak będę mówił, bo wiadomo, że po nie do końca udanej rundzie jesiennej, ale obarczonej kilkoma problemami związanymi właśnie z jakimiś tam tym, co nie wpłynęło na korzystnie na wynik, myślę, że wszystko jest do wygrania w te pół roku przede wszystkim.
I co na już? Od czego Pan zaczyna?
Zaczynam od na razie wdrażania się, ale tak jak powiedziałem, drużyna jest najważniejsza dla mnie, więc czeka mnie dzisiaj rozmowa z zespołem, ze sztabem trenerskim. Już mieliśmy okazję zamienić kilka słów z dyrektorem sportowym, który po kadencji Darka Sztylki, którym będzie Rafał Grodzicki, też oczywiście jesteśmy w kontakcie odnośnie tych potrzeb sportowych.
Jakie to są potrzeby, Pana zdaniem?
Chcemy wzmocnić zespół, chcemy dać jakości piłkarskiej więcej temu zespołowi na powiedzmy trzech pozycjach.
Jest na to, mam na to zapewnienie, że będziemy mieli na to środki.
Czyli będzie jakaś specjalna kwota, która trafi jeszcze na konto Śląska Wrocław oprócz tych kwot, które już trafiły od początku roku?
Nie będę się na ten temat jeszcze wypowiadał.
Można powiedzieć "pomidor".
Tak, dobrze znany z telewizji odpowiedź wymijająca, ale moją wymijającą będzie na tyle, że tego nie zdeklaruję jeszcze w ten sposób. Ale wiem, że środki mają być, są, będą. Również z transferów, które dokonamy wychodzące z klubu.
Najpierw zatrzymajmy się na tym poziomie tych transferów przychodzących. Jakie to będą pozycje?
Na pewno potrzebujemy ofensywnych akcentów, wsparcia w pomocy. Z tym akcentem mocniejszym, ofensywnym i troszeczkę mniej ofensywnym. Na dwie pozycje przygotowujemy bardzo dobrych zawodników, o których...
Chce Pan powiedzieć jakich?
Nie, o szczegółach nie chcę mówić, bo wiemy, że to nie zawsze pomaga. Tym bardziej, że ja nie pracuję nad tym bezpośrednio. Oczywiście dział sportowy, dyrektor sportowy Rafał Grodzicki, jako wcześniej szef skautów, z działem skautingu, są w zaawansowanych rozmowach. Również środkowy obrońca jest blisko pozyskania dołączenia do klubu.
Kiedy dołączą?
I ewentualnie napastnik.
Kiedy?
Czyli mamy czterech zawodników, którzy są na już gdzieś te rozmowy dosyć zaawansowane. Trudno mi to jakby jednoznacznie określić, ale czas szybko biegnie. Myślę, że to się może stać na dniach.
A kto wyjdzie z klubu?
Na szczęście, żartobliwie mówiąc, nie mamy presji obozu sportowego, bo w wielu klubach jest ta presja.
Sam Pan wywołuje ten wątek. Za chwilę do niego wrócę. A kto wyjdzie z klubu? O kim może Pan powiedzieć, że na pewno się rozstaniemy?
Jesteśmy już bardzo blisko umowy transferowej odnośnie Kuby Jezierskiego.
Znane Panu nazwisko.
Tak. Żartobliwie mówiąc, liczba Jezierskich w klubie będzie stała. Myślę, że trochę to... Oczywiście jest to sytuacja przygotowywana od dłuższego czasu.
Dobrze czy nie?
To trudno jednoznacznie powiedzieć.
No grał Pan w Śląsku.
Czyli?
Czyli wie Pan, co mniej więcej ten klub może takiemu zawodnikowi w jego wieku, z jego doświadczeniem dać lub nie?
No jasne. Ja mogę jeszcze do niedawna mówić, jako ojciec Jakuba.
W sumie nadal ojciec.
Tak, racja. Nadal ojciec, a jeszcze do niedawna osoba, która mu doradzała, można powiedzieć zawodowo, z którą nie został w odpowiednim momencie przedłużony kontrakt, który nie dostał odpowiedniego wsparcia klubu w budowaniu pozycji w drużynie, w aspekcie zainteresowania zagranicznego klubu.
Wyczuwam żal? Lekki?
Jasne. Oczywiście, że tak.
No tutaj to też się złożyło, no w całym w całej tej sytuacji, gdzie Kuba jest tutaj wychowankiem i jest bardzo blisko ze społecznością i bardzo dużo znaczy i mógłby znaczyć jeszcze więcej dla Śląska, no to tak się po prostu z różnych powodów nie stało.
Myślę, że moim celem na zarządzanie Śląskiem Wrocław również jest większe wsparcie dla młodych jednostek, dla naszych wychowanków, dla opakowania tego, jakimi są ważnymi postaciami dla naszego środowiska i jak pociągną kibiców. Myślę, że nazwisko to samo, ale Jakub bardziej przyciąga obecnie kibiców niż Remek już do klubu, ale na ten moment jest sytuacja taka, że dla dobra wszystkich stron myślę transfer następuje całkiem niezły, bo i pieniądze do klubu wpłyną i Jakub będzie miał już okazję grać w klubie, który gra jeszcze w Pucharach Europejskich na najwyższym poziomie w swoim kraju.
Kto jeszcze?
Serafin Szota jest też blisko tutaj w rozmowach zaawansowanych, które rokują czymś ciekawym i w gruncie rzeczy o kolejnych rzeczach może na dniach jeszcze będziemy rozmawiać więcej, no bo tam są przymiarki, ale potrzebne są rozmowy i z zawodnikami, i z agentami.
Powiedział Pan o obozie. Śląsk gra w Kobierzycach, prawda? W tej chwili. To są optymalne warunki do tego, żeby myśleć za kilka tygodni o tym, że wracamy do Ekstraklasy?
Myślę, że warunki są jak wszędzie na takich boiskach o takiej porze roku. Oczywiście odległość dojazdu do Kobierzyc może nie jest idealna, to nie jest baza treningowa na miarę klubu z Ekstraklasy, ale nie ma to dla mnie dużo większego znaczenia i to powiem zawodnikom, bo nie zawsze sukces rodzi się z komfortu. I wierzymy w to, jak Rocky Balboa z trudnych warunków, biegający po schodach. W moich czasach też się po schodach biegało za czasów piłkarskich. Myślę, że teraz to piłkarzom nie grozi, ale w tym aspekcie traktując trudne warunki treningowe, myślę, że zawodnicy mogą do tego tak podejść, to zawsze są plusy, minusy, to zawsze ocenia się po fakcie i start rundy tej rewanżowej teraz będzie najważniejszy, a ta aklimatyzacja w jedną czy w drugą stronę, fajne warunki treningowe w Turcji czy w innych krajach są wiadomo plusem, ale ten aklimatyzacyjny aspekt bywa czasami nieprzewidywalny i wpływa czasami źle na formę zawodników.
Kto będzie szefem klubu i kto będzie stanowić trzon pana współpracowników?
Na ten moment już mogę zapowiedzieć, że dyrektorem zarządzającym będzie osoba z biznesu, spoza układów, że tak to nazwę, wrocławskich, spoza środowiska.
A są takie układy we Wrocławiu?
Pewnie, ale trudno, żeby nie było. Przy takiej organizacji jak Śląsk, te układy...
Wymieni Pan nazwisko tego człowieka?
Tak, to jest Mariusz Pasierski, Opolanin z urodzenia, magister ekonomii tego samego roku, tej samej grupy, co ja kończyłem akademię ekonomiczną w tamtych czasach, teraz Uniwersytet Ekonomiczny, więc osoba mi znana od wielu lat.
Potem oczywiście śledziłem jego karierę zawodową i zaangażowanie też w organizacje sportowe, głównie na Opolszczyźnie, więc znam doświadczony człowiek w zarządzaniu i na to wsparcie liczę.
Ktoś jeszcze?
O innych krokach jeszcze właściwie nie mogę mówić, bo nie ma pewności.
To na koniec zupełnie, bo czas nagli. Nie boi się Pan tych układów, o których Pan tak pokrótce powiedział, polityki tego, że ona może wejść do klubu?
Bać się to za duże słowo. Mam tego świadomość, że pewne grupy nacisku, czy one są polityczne, czy biznesowe, czy kibicowskie, czy jakiekolwiek, z nimi trzeba umieć żyć. One są, były i będą. To zarządzanie tym, wiadomo, to jest ta cała sztuka, a mamy szczęście albo brzemię tego, że jesteśmy w takiej ani innej organizacji, że większość zależy od wyniku. Jest dobrze, to wszyscy klepią po plecach, wszyscy do sukcesu dołączają, a jak jest źle, to wtedy jest źle i wtedy można polec i na taką w jakimś scenariuszu negatywnym porażkę też wyobrażam sobie, że taki scenariusz może być, bo wiele w piłce widziałem i nie jestem tylko zaklinaczem rzeczywistości, jak to w czasach było. Świętej pamięci Janusz Wójcik był w tym magikiem, że znał się na wszystkim i widział tylko scenariusze pozytywne.
Musimy kończyć. Bardzo dziękuję za to spotkanie. Dziś my na wyjeździe. Kolejna rozmowa już w warunkach domowych u nas. Zapraszam.
Bardzo dziękuję.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz