Zamknij

STANECKI / WIECZORKOWSKI

Dariusz Wieczorkowski Dariusz Wieczorkowski 16:54, 19.02.2026 Aktualizacja: 17:44, 19.02.2026
Skomentuj STANECKI / WIECZORKOWSKI (Fot. Echo24)

GOŚCIEM: MARCIN STANECKI.

Romans w pracy

- Zdarzyć się każdemu może. Pamiętajmy... Mamy wiele takich sytuacji, szczególnie w pragmatykach służbowych, w administracji, że przecież nie możemy... Członek rodziny, czyli mąż, żona nie może być naszym bezpośrednim przełożonym. Tam chodzi o uniknięcie konfliktu interesów. Wiele firm ma drobiazgowe regulacje dotyczące chociażby romansów w pracy. No bo romans, jak każde płomienne uczucie, potrafi się zakończyć, a konsekwencje potem są dla firmy i dla współpracowników daleko idące, bo mamy zarzuty molestowania seksualnego, mobbingu, czy jakiejkolwiek formy dyskryminacji. Więc z naszej perspektywy, z perspektywy urzędu, którego praca polega w głównej mierze na rozpatrywaniu skarg, na poznawaniu tej ciemnej strony ludzkiej natury, romans to jest zawsze niebezpieczeństwo dla firmy, że może zakończyć się procesami i daleko idącą dezorganizacją, bo pamiętajmy, tak jak mówimy w przypadku mobbingu, mobbing nigdy nie jest kwestią indywidualną. 

(...) Natomiast chciałem wskazać na niebezpieczeństwa, że czasem te płomienne romansy kończą się tym, że napływa skarga do inspekcji, jest bardzo brzydka. Nie w sensie charakteru pisma czy urody, tylko chodzi mi o zawartość. Jest brzydka, brutalna i to też dla nas, jako dla kontrolujących, jest mało przyjemne. A też miałem sam dwukrotnie takie skargi, będąc inspektorem, gdzie był romans. W tych obydwu skargach, które ja rozpatrywałem, będąc terenowym inspektorem, kobieta została porzucona, więc treść tych pism była po prostu no taka niezbyt miła dla tego pana i też odbijało się na atmosferze w pracy. Więc uważam, że konsekwencje, które poniósł potem pracodawca i ci ludzie, którzy tam pracowali, nie były tego warte.

Dlaczego pracodawcy oszukują i nie dają etatów? 

- Świetne pytanie. Jeszcze nikt nigdy mi go nie zadał, a udzieliłem bardzo dużą liczbę wywiadów. Dlaczego oszukują? Moim zdaniem z punktu widzenia prawa pracy kluczowych jest kilka elementów. Po pierwsze możemy pracować tyle, ile mamy siły. Tyle, ile nam fabryka dała. Czyli nie obowiązują nas żadne odpoczynki dobowe, tygodniowe, żadne limity godzin nadliczbowych. Możemy pracować po 400 godzin i takie skargi mieliśmy i takie skargi będąc inspektorem liniowym czy terenowym, jak to potocznie się nazywa, rozpatrywałem. Więc możemy pracować bardzo dużo. Właśnie cudzoziemcy, którzy pracują w Polsce bardzo często nie chcą mieć umowy o pracę, bo chcą pracować ile się da po to, żeby jak najwięcej pieniędzy zarobić i jakby ci, którzy są urodzeni wcześniej pamiętają, kiedy my jeździliśmy za granicę i cel był jeden, przywieźć jak najwięcej pieniędzy kosztem nawet własnego zdrowia, to to jest argument, który do mojego pokolenia, do mojego rocznika dociera. Więc godziny. Możemy pracować 12 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu bez żadnego odpoczynku. Przecież mamy lekarzy, rekordzistów, którzy pracować potrafią, jak jest 7 dni w tygodniu, brać dyżury 7x24, niemalże biją wszelkie rekordy. Incydentalne przypadki, ale się zdarzają, są wskazywane w naszych sprawozdaniach. 

Druga kwestia, kwestia zwolnienia. Żeby zwolnić pracownika z pracy muszę uzasadnić, on musi wiedzieć dlaczego, forma pisemna. W przypadku umowy cywilno-prawnej jakbym był pana redaktora szefem, powiedziałbym, że nie chcę mi się z panem gadać, to jest ostatni dzień, proszę wyjść. To jest rozwiązanie zgodne z prawem. Żadnej formy, żadnego tłumaczenia się nie muszę tłumaczyć, czemu nie chcę z panem współpracować. Po prostu mówię, tam są drzwi wyjściowe, proszę opuścić pomieszczenie. I pan grzecznie musi wyjść i mi podziękować. Możliwość takiego błyskawicznego rozwiązania tej umowy z dnia na dzień, bez podawania przyczyny.

I trzecia rzecz, która mnie osobiście najbardziej irytuje, ale naprawdę myślę, że każdy zdroworozsądkowy człowiek tak powinien do tego podejść. Jeżeli są ludzie, którzy dzisiaj w XXI wieku zarabiają stawkę minimalną, godzinową 4-5 zł. Ja wiem, wszyscy wiemy, mamy zagwarantowaną minimalną stawkę godzinową od 2017 roku. Genialne rozwiązanie. Ja powiem szczerze, byłem inspektorem i skakałem z radości, bo widziałem ludzi, którzy pracują za godzinę, za przysłowiową złotówkę. Nawet w uzasadnieniu był taki przypadek wskazywany, a ja na własne oczy widziałem taki przypadek, kiedy chłopak z technikum był ochroniarzem na budowie i miał tą stawkę poniżej złotówki na budowie. I ile musiał pracować, żeby na cokolwiek zarobić. Więc ta minimalna stawka godzinowa, niestety, nie chcę opowiadać, jakie to przepisy, ale są wyjątki, kiedy można ją obejść. I one są perfidnie stosowane i ludzie zarabiają w XXI wieku 4-5 złotych na godzinę. I mnie to na przykład osobiście bardzo denerwuje. 

Mobbing działa w dwie strony

- Działa w dwie strony. Niestety to jest prawda. Bardzo często się zdarzają takie sytuacje, kiedy jednak pracownice w pewnym sensie próbują szantażować pracodawcę. Po prostu eliminują tą osobę z funkcji dyrektora czy kierownika. Takie sytuacje się zdarzają. Niektórzy eksperci uważają brutalnie, że skoro dyrektor, czyli osoba, która pełni funkcję kierowniczą dobrze opłacana, nie umie poradzić sobie z zachowaniami negatywnymi tych osób, to znaczy, że nie nadaje się na funkcję dyrektora, ale to nie jest moje zdanie. Niektórzy eksperci są tutaj bardzo surowi. Wydaje mi się, że cień prawdy jest w tym stwierdzeniu, że jednak jeżeli ktoś pełni funkcję kierowniczą i ma możliwość zarządzać grupą, to nie może być tak, że grupa podporządkowuje sobie dyrektora, tylko dyrektor musi podporządkować się. 

I właśnie proszę zwrócić uwagę, bo mówimy już teraz, przeszliśmy płynnie na stosunek pracy i mówimy o podporządkowaniu i poleceniu. To jest ta cecha charakterystyczna stosunku pracy, bo jeżeli mówimy o umowie-zlecenie, to w klasycznym takim rozumieniu kodeksu cywilnego, to przecież jak pan redaktor miałby zlecenie, ja bym był pana redaktora szefem i byłby pan zmęczony, to zadzwoniłby pan do mnie i powiedziałby panie szefie, nie przychodzę do pracy, wysyłam żonę w zastępstwie.  Ja bym powiedział, okej. No a jutro byłby pan redaktor zmęczony, powiedziałby, że wysyła pan brata. Powiedziałbym, okej, wolno panu, tak? Nie wolno mi wydawać panu poleceń, tylko mogę udzielać wskazówek, a nie poleceń. I nawet jak pan zlekceważy wskazówkę, to nic nie mogę zrobić. A jeżeli byłoby to umowa o pracę i pan bym przysłał zastępcę, to bym pana zwolnił dyscyplinarnie. 

(...)

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu echo24.tv. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%