Brutalność dolnośląskiej policji? Radni sejmiku komentują

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Na przełomie lipca i sierpnia w ciągu zaledwie tygodnia po interwencjach policji na Dolnym Śląsku zmarły trzy osoby. Dwa zdarzenia miały miejsce we Wrocławiu, a ostatnie w Lubinie. Prokuratura prowadzi śledztwa w sprawie interwencji poszczególnych policjantów, ale pojawia się także pytanie o przyszłość komendanta wojewódzkiego Policji we Wrocławiu? O jego ewentualnej dymisji oraz zaufaniu do policji dyskutują radni sejmiku wojewódzkiego.

Trudno czasami winić konkretnych ludzi, bo ogólnie nie działa system. Widzimy z jednej strony zaanagażowanie, a z drugiej dysfunkcjonalność pracy w policji polegającej na dość niskiej sprawności fizycznej i brakach w wyszkoleniu. Kiedy obserwujemy to, co wydarzyło się na wrocławskim rynku kilka lat temu, kiedy czterech policjantów przez pół godziny obezwładniało jednego człowieka, który przez dłuższy czas zachowywał się nieagresywnie. Próbował się tylko dowiedzieć, o co chodzi. To są przesłanki, które potwierdzają, że trzeba wiele zmienić w tym systemie szkolenia i dać pieniądze na to, żeby z jednej strony policja czuła się bezpiecznie, a z drugiej strony, żebyśmy my wiedzieli, że policja będzie interweniować tak, jak należy – podkreśla Dariusz Stasiak, Bezpartyjni Samorządowcy.

To nie pierwsza tragedia na Dolnym Śląsku. Wrocław niestety pamięta tragiczne wydarzenia, które miały miejsce na komisariacie przy ulicy Trzemeskiej. Tutaj 15 maja 2016 roku zabity został Igor Stachowiak. Kilka tygodni temu na Dolnym Śląsku znów doszło do tragedii, które doprowadziły do śmierci trzech osób, w tym 34-letniego Bartka z Lubina. 6 sierpnia policja została wezwana do pomocy, ponieważ mężczyzna był pod wpływem narkotyków.

Taka osoba, która jest pod wpływem narkotyków potrafi przez trzy dni nie spać, a siła, którą dysponuje powoduje, że potrzeba kilku osób do tego, żeby ją obezwładnić. Poradziłaby sobie pani z takim człowiekiem? – pyta Andrzej Kilijanek, Prawo i Sprawiedliwość.

Nie poradziłabym sobie. Mówimy o jednym mężczyźnie, który musi obezwładnić dorosłego człowieka, to po pierwsze. To, że nam system kuleje to jest druga rzecz. Naprawdę proszę nie mówić, że czterech panów musi obezwładniać człowieka, nieważne, w jakim stanie będzie, czy po alkoholu lub narkotykach. Mają do tego kajdanki, szereg środków, które mogą im w tym pomóc. Ja nie mówię, że mają odgrywać herosów i iść jeden na jednego – odpowiada Magdalena Piasecka, Nowoczesna Plus.

Nic nie wróci człowiekowi życia, to jest rzecz pierwsza. Wykorzystywanie do celów politycznych takiej sprawy, gdzie policjant interweniował, jest karygodne. Policjant nie jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości i jemu nie zależy… – mówi Andrzej Kilijanek, Prawo i Sprawiedliwość.

Człowiek, który jest nieświadomy, który jest pod wpływem narkotyków, do którego rodzina wzywa policję i prosi o pomoc. Prosi o pomoc, a nie katów, żeby go zabili. Jeśli jest się świadomym, że osoba pod wpływem jest niepoczytalna, to wysyła się takie osoby, które pomogą to zneutralizować, a nie wyeliminować człowieka. Jeśli policja działa na zlecenie partii politycznej i paraduje w skrzydłach anioła… – mówi Anna Brok, Koalicja Obywatelska.

To jest skandal. Pani powiedziała, że policjant zabił na zlecenie dystrybutora? To jest maniupulacja – przerywa Andrzej Kilijanek, Prawo i Sprawiedliwość.

Po tych tragicznych wydarzeniach z przełomu lipca i sierpnia, we Wrocławiu nie zabrakło protestów przeciwko brutalności policji.

Najnowsze wiadomości

Najnowsze programy